Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kościół katolicki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kościół katolicki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 października 2009

Przypomnijmy o Rotmistrzu – apel więźniów Auschwitz

Z każdym dniem powiększa się grono uczestników naszej akcji. Ludzi, których stać na choćby najmniejszy bezinteresowny gest nie pokona największa nawet zła wola i wrogość. A oto nowe fakty.


Do chwili gdy piszę te słowa, ponad czterysta osób zamieszkałych na kilku kontynentach złożyło podpisy pod petycją wzywającą polskich europosłów do podjęcia wysiłków na rzecz ustanowienia rocznicy śmierci Rotmistrza europejskim Dniem Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem.



Pod koniec września miało miejsce ważne wydarzenie. Z apelem do opinii publicznej i mediów o wsparcie petycji do eurodeputowanych, zwróciło się siedmiu byłych więźniów Auschwitz:

Jerzy Bielecki, były więzień KL Auschwitz nr 243, Sprawiedliwy wśród Narodów Świata,

Zbigniew Blok, były więzień KL Auschwitz nr 1195,

Kazimierz Piechowski, były więzień KL Auschwitz nr 918, były żołnierz Związku Organizacji Wojskowej,

Józef Stós, były więzień KL Auschwitz nr 752,

Władysław Szepelak, były więzień KL Auschwitz nr 168061,

Edmund Szewczyk, były więzień KL Auschwitz nr 1498,

Kazimierz Zając, były więzień KL Auschwitz nr 261.


Pełny tekst petycji pod adresem:

http://www.petycje.pl/4376


Dlaczego zdecydowałem się na tę formę działania? Okazuje się oto, że niemal dwa lata od zainaugurowania naszej kampanii, pomimo nie zawsze krzepiących doświadczeń ostatnich miesięcy, większość przedstawicieli Rzeczypospolitej traktuje sprawę Rotmistrza w sposób niepoważny.

2 września b.r. do nowo wybranego Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, prof.Jerzego Buzka przesłałem list następującej treści:

Szanowny Panie Przewodniczący,

wczoraj, podczas uroczystych obchodów 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej padły z Pańskich ust słowa: "Tu, na Westerplatte, garstka żołnierzy bohatersko stawiła opór faszyzmowi, stanęła w obronie wolności i honoru Europy. (…) To na tej ziemi walczono z faszyzmem od pierwszego do ostatniego dnia wojny. Dziś. Jako Przewodniczący Parlamentu Europejskiego chcę mocno powiedzieć: Nie zapomnimy. I nie pozwolimy zapomnieć. Pamięci historycznej nie można schować do szuflady w zakurzonym muzeum. Bo to pamięć ważna i tragiczna. Pamięć o 60 milionach ofiar wojny. (...) Ta pamięć to fundamenty, na których budujemy przyszłość. Druga wojna zakończyła się w maju '45 roku. (…) Ale nie był to koniec wielkich prześladowań narodów europejskich. Tylko połowa kontynentu odzyskała swobodny oddech."

Narodowy socjalizm "aryjskiej rasy panów" i jego obłędna ideologia rasizmu, przyniosła Europie straszliwe żniwo ofiar. Jak Pan przypomniał na Westerplatte, uchwalony przez Parlament Europejski dzień 23 sierpnia - rocznicę podpisania Paktu Ribbentrop-Mołotow - czcimy jako Europejski Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu. Nam Polakom i wszystkim Europejczykom, nie wolno przecież zapominać i o tych, którzy choć sami padli ofiarą totalitaryzmów, czynnie przeciwstawiali się antyludzkiemu złu. Temu o hitlerowskim, i temu o stalinowskim obliczu. Nie wolno nam zapominać o takich, jak Rotmistrz Witold Pilecki.

Ponad rok temu (25.05.2008) w serwisie informacyjnym Fakty TVN (w materiale pt."Bohater z wyboru" ), w kontekście lansowanego przez Fundację Paradis Judaeorum projektu nowego unijnego święta, powiedział Pan o Witoldzie Pileckim": "To (…) wymarzony bohater, dlatego że walczył z obydwoma totalitaryzmami."

Z kolei w liście skierowanym do niżej podpisanego, opatrzonym datą 15 kwietnia 2009 r, stwierdził Pan m. in.: "Moją intencją, jak również wszystkich posłów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego w Parlamencie Europejskim było i jest uczczenie pamięci rotmistrza Witolda Pileckiego. (...) ustanowieniem 25 maja, dzień śmierci rotmistrza, dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmami oraz za podtrzymaniem żywej pamięci o ludziach takich jak Witold Pilecki."

W nawiązaniu do Pańskiego wystąpienia na Westerplatte, Pańskich wcześniejszych wypowiedzi i najbliższych planów, a także korespondencji odnośnie akcji społecznej "Przypomnijmy o Rotmistrzu" ("Let's Reminisce About Witold Pilecki"), chciałbym poinformować o życzliwym zainteresowaniu Kancelarii Premiera Królestwa Szwecji naszym projektem europejskiego święta Bohaterów. Chciałbym również zapytać o planowane przez Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego działania na rzecz ustanowienia 25 maja Europejskim Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem. (Do niniejszego listu pozwalam sobie dołączyć kopię listu, jaki wysłano do mnie ze Sztokholmu w dn. 20.07.09.)

W imieniu uczestników akcji społecznej "Przypomnijmy o Rotmistrzu" ("Let's Reminisce About Witold Pilecki"), ośmielam się zwrócić do Pana w powyższych kwestiach, jeszcze przed planowaną na dzień 4 września b.r. oficjalną wizytą Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego w Królestwie Szwecji.

Uprzejmie proszę o odpowiedź na pytanie, czy wśród tematów omawianych z szefem rządu kraju sprawującego obecnie prezydencję w Unii Europejskiej, znajdzie się miejsce dla postulowanego przez nas i cieszącego się Pańskim poparciem, projektu majowego święta europejskich Bohaterów.



Jeszcze tego samego dnia (2.09.) od Piotra Szczęśniaka z gliwickiego Biura poselskiego prof.Jerzego Buzka uzyskałem emailowe i telefoniczne potwierdzenie dostarczenia powyższej korespondencji. Wspominam o tych szczegółach, gdyż do 16 października prof.Buzek nie znalazł czasu, by ustosunkować się do treści listu.

Powołując się na list do Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, w dniu 4 września zadałem naszym nowo wybranym przedstawicielom w Brukseli pytanie: "Czy w sprawie ustanowienia 25 maja europejskim Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem można na Panią / Pana liczyć?". 8 września pytanie ponowił Grzegorz Rosengarten– prezes Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich. Do chwili, gdy piszę te słowa, spośród ogółu 50 polskich posłanek i posłów odpowiedzieć na pytanie twierdząco zechciało zaledwie sześcioro: Ryszard Czarnecki, Bogusław Sonik, Filip Kaczmarek, Lidia Geringer de Oedenberg, Marek Migalski i Konrad Szymański.

O mizernym odzewie eurodeputowanych, a także o naszej petycji i wsparciu udzielonym jej przez siedmiu byłych więźniów KL Auschwitz zarówno Fundacja Paradis Judaeorum, jak i Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich informowały media, instytucje i pojedyncze osoby. Znalazło to oddźwięk na wielu stronach internetowych (np. na blogu ks.Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, czy polonijnej Progress for Poland ), a także w depeszach Informacyjnej Agencji Radiowej i Katolickiej Agencji Informacyjnej . W akcję intensywnie zaangażowały się Miasto Zakopane oraz Miasto Oświęcim.

Większości prasy temat nie zainteresował. Jacek Kowalczyk - redaktor naczelny tygodnika "Przekrój" w mailu z 2 października napisał: "Niestety, nie mamy miejsca na tego typu oficjalne pisma i wystąpienia, takim celom znacznie lepiej służą łamy prasy codziennej." Jak się okazało, łamy prasy codziennej są Sprawie, o którą walczymy co najmniej niechętne. W sposób dotkliwy przekonała o tym postawa "Naszego Dziennika" i "Rzeczpospolitej", co znakomitą Autorkę pisującą pod pseudonimem "Katarzyna" sprowokowało do opublikowania w tekstu "Miara rzetelności dziennikarskiej pracy" . W dyskusji, jaka wywiązała się na marginesie wziął udział m. in. Stanisław Remuszko. Uwagi autora książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice" na temat reguł dziennikarskiej rzetelności oraz różnicy między wolnością słowa, a wolnością mediów powinni sobie wziąć do serca nie tylko ludzie mediów.



Mając na uwadze całokształt okoliczności wystosowałem do redaktorów wspomnianych dzienników następujące listy:






Tym, którzy nie zetknęli się ze wspomnianą w liście do red.Lisickiego publikacją, podaję link do tekstu: "Chcą beatyfikacji Pileckiego" , który rok temu cytowany był przez większość mediów.


Ostatnie miesiące stały pod znakiem starań o pozyskanie dla naszej akcji życzliwości instytucji, środowisk i gremiów, które cieszą się szczególnym autorytetem. 18 sierpnia przesłałem polecone listy priorytetowe do kilkunastu przedstawicieli elity świata akademickiego. Adresatami pism opatrzonych obszerną dokumentacją byli profesorowie: Katarzyna Chałasińska-Macukow, Ewa Małecka-Tendera, Zygmunt Mierczyk, Antoni Tajduś, Andrzej Eliasz, Adam Budnikowski, Tadeusz Luty, Karol Musioł, Waldemar Tłokiński, Michał Śliwa, Alojzy Szymański, Grzegorz Chojnacki, Jerzy Smorawiński (a następnie Zbigniew Waśkiewicz), Andrzej Kolasa i Jerzy Woźnicki. Większość z wymienionych to rektorzy uniwersytetów, a zarazem przewodniczący konferencji zrzeszających szkoły wyższe danej specjalności.

Dla przykładu załączam kopię pierwszej części listu (tzn. bez licznych załączników, które stanowią dokumenty dostępne w materiałach na stronie www.michaltyrpa.blogspot.com ) do Pani Rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego:







Odpowiedź Jej Magnificencji:



Przypomnę, że rok temu kartki pocztowe (a wcześniej i później również emaile) z zaproszeniem do naszej akcji przesłałem do ponad siedemdziesięciu rektorów polskich szkół wyższych. Sześć z nich przyjęło zaproszenie. Skany odpowiedzi, jakie otrzymałem od władz Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych, Szkoły Głównej Służby Pożarniczej, Wojskowej Akademii Technicznej, Uniwersytetu Łódzkiego oraz Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego dostępne są w materiale z 24 stycznia b.r. "Przypomnijmy o Rotmistrzu – to nasz obowiązek" .

Niestety, poza panią prof.Ewą Małecką-Tenderą do chwili, gdy zamykam ten materiał, nikt z adresatów moich listów z 18 sierpnia b.r. nie zechciał w sposób formalny odpowiedzieć. 12 i 14 października przesłałem do "milczących" rektorów emaile z pytaniem o ewentualną odpowiedź. 15 października otrzymałem trzy emaile. Nadawca pierwszego, pani Joanna Kabala – Asystent Rektora Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej prof.Andrzeja Eliasza (do którego zwracałem się jako do Przewodniczącego Tymczasowej Konferencji Rektorów Szkół Niepublicznych), poinformowała mnie, że przesłany przeze mnie polecony list priorytetowy nie dotarł i że w związku z tym proszony jestem o przekazanie zaproszenia do akcji "Przypomnijmy o Rotmistrzu" raz jeszcze… W emailu zwrotnym wyraziłem wątpliwość co do domniemanej nierzetelności Poczty Polskiej i przesłałem pani Kabali skan potwierdzenia nadania listu poleconego. Kolejny email wpłynął od sekretarza Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Prof. Andrzej Kraśniewski napisał m. in. "KRASP - z racji swych zadan okreslonych w Statucie i zgodnie z decyzją swojego Prezydium - nie angazuje sie w tego typu inicjatywy." Jako trzeci ustosunkował się do moich postulatów rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Oto treść emaila:

"Dziękujemy za informacje. Jest to zdecydowanie zbyt odległe od spraw związanych z działaniem UJ, dlatego informuję, ze Uniwersytet nie włączy się do tej akcji. Karol Musiol"

W świetle przedstawionych okoliczności, może dziwić, że jedynym czego w sprawie przywracania pamięci o Bohaterze, któremu Polska i świat tak wiele zawdzięcza, można oczekiwać od najstarszej polskiej wszechnicy, jest wyrażona w zdawkowym emailu…asertywność.



Może przynajmniej nadzieje, że do moich próśb podejdą ze zrozumieniem szefowie Narodowego Banku Polskiego oraz Poczty Polskiej, nie okażą się płonne. W obszernej korespondencji przesłanej 19 sierpnia b.r., zwróciłem się do obu instytucji o uwzględnienie w planach emisyjnych na maj 2010 r., możliwości ustanowienia europejskiego Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem:







Jak niejednokrotnie powtarzałem w ciągu ostatniego ponad półtora roku, jednym z zasadniczych celów akcji "Przypomnijmy o Rotmistrzu" jest doprowadzenie do sytuacji, gdy przeciętny Polak (a także Europejczyk i mieszkaniec globalnej wioski) będzie z czymkolwiek kojarzył postać Witolda Pileckiego. Z pewnością w ukochanej Ojczyźnie Rotmistrza nie uda się tego osiągnąć bez pomocy tych, którzy odpowiadają za kształcenie młodzieży. A oto ciąg dalszy, zapoczątkowanej w lutym 2008 r. korespondencji z resortem edukacji:







Postać bohaterskiego Rotmistrza może i powinna być przypominana także w kontekście religijnego wymiaru świadectwa Witolda Pileckiego. Szczególnymi dłużnikami "Bohatera z Auschwitz" są ci, którzy tworzą Kościół powszechny. Szczęśliwie, coraz więcej osób zdaje sobie z tego sprawę. Trudno z drugiej strony nie zauważyć, że wciąż wielu ludzi Kościoła – tak świeckich, jak duchownych – nie kojarzy z niczym nazwiska Rotmistrza. Pisałem o tym przed rokiem w liście do Jego Świątobliwości Benedykta XVI (zob. materiał z 13.10.2008 r. "Pokorna prośba do Sługi Sług Bożych" ). Zwróciłem się z tym do wybitnych przedstawicieli Kościoła w Polsce, pod koniec sierpnia b.r. Przesyłając bogate dossier działań związanych z naszą inicjatywą, wystosowałem dwa podobne w treści pisma do J.E.Ks. Abpa Józefa Michalika – Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski oraz do J.E.Ks.Kardynała Józefa Glempa – Prymasa Polski.



W imieniu abpa Michalika, odpowiedział Sekretarz Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski ks.dr Adam Sycz. W emailu z 15 października b.r. czytamy:
"Rotmistrz Witold Pilecki niewątpliwie jest bohaterem. Aby przewodzić innym na drodze do świętości i do zbawienia, czym zajmuje się Kościół, bohater (w szerokim tego słowa znaczeniu) powinien być też świętym. Kult i cześć wobec tych, którzy za życia cieszyli się opinią świętości, zaczyna się spontanicznie i oddolnie, to znaczy w środowisku w którym żyli i pracowali. Jeśli sprawa jest Boża - zakreśla coraz to szersze kręgi, jeśli ludzka – upada. Istniejący już kult danej osoby Kościół, na każdym szczeblu, weryfikuje i orzeka. Praktyka ta odnosi się do wszystkich, którzy wykazali się heroicznością cnót."

Odpowiedź Księdza Prymasa nadeszła we wrześniu.



Mam nadzieję, że na przekór trudnościom, wielu z nas – wierzących i niewierzących, katolików i nie tylko, potraktuje te słowa jak zachętę do dalszego wysiłku. Kończąc to sprawozdanie, chciałbym prosić o modlitwę lub chwilę zadumy w związku z niedawną śmiercią prof.Mariana Kołodzieja, strażnika pamięci, autora przejmującego cyklu grafik "Klisze pamięci – labirynty" których fragment zamieściłem na początku niniejszego materiału.

Obyśmy zechcieli usłyszeć, co mają nam do powiedzenia "numery" z Auschwitz. Oby wobec ich ofiary stać nas było na coś więcej, niż wzruszenie ramion, bezczelność, nonszalancję..


Zobacz także:

Jerzy Bielecki - nr 243

Zbigniew Blok – nr 1195

Kazimierz Piechowski - nr 918

Józef Stós – nr 752

Władysław Szepelak – nr 168061

Edmund Szewczyk – nr 1498


Kazimierz Zając – nr 261




kontakt: michal.tyrpa @ blogspot.com

Zob.także:
http://mementomori.salon24.pl/

niedziela, 1 lutego 2009

Przypomnijmy o Rotmistrzu - w Katedrze Wawelskiej

W niedzielę, 25 stycznia 2009 r. w najdostojniejszej z polskich świątyń, prosiliśmy Pana Zastępów, aby Kościół powszechny wyniósł na ołtarze Rotmistrza Witolda Pileckiego.



Przed ołtarzem, na którym znajduje się srebrny sarkofag z relikwiarzem patrona zjednoczenia Polski, Najświętszą Ofiarę koncelebrowało czterech księży. Pośród biorących udział w uroczystej liturgii nie zabrakło uczestników akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, przedstawicieli organizacji społecznych, samorządu zawodowego i terytorialnego oraz lokalnych władz (zob. listę instytucji we wstępie do materiału z 24.01.2009). Nawet, jeśli – wbrew złożonym wcześniej deklaracjom – nie pojawili się np. ułani z Niepołomic i proboszcz wojskowej parafii pw. Św.Agnieszki, nekropolia królów i bohaterów nie była pusta.



Tuż przed rozpoczęciem, przewodniczący uroczystej liturgii ks.dr hab.Jacek Urban przypomniał zebranym zasadnicze fakty z życia Witolda Pileckiego. Wyraził przy tym podzielaną przez wielu nadzieję, iż i Rotmistrzowi nie zostanie odmówiony wieniec sprawiedliwości. Zarys biografii Witolda Pileckiego stanowił w pewnej mierze streszczenie homilii, przygotowanej na tę okazję przez ks.prof.Urbana. Z jej wygłoszenia trzeba było zrezygnować w obliczu konieczności odczytania listu pasterskiego Konferencji Episkopatu Polski na przypadające tego dnia w Kościele, święto Nawrócenia św.Pawła.

Przesłanie polskich biskupów odczytał przybyły na wawelskie uroczystości z Kędzierzyna-Koźla, kapelan Honorowego Szwadronu Kawalerii III RP, ks.Jarosław Król. W sercach czytelników „Raportu Witolda”, dokumentu, którego Autor pod koniec swej drogi nie rozstawał się z dziełem Tomasza a Kempis, szczególnym echem zabrzmiały słowa:

„Chrześcijanin musi porzucić starego człowieka, a przyoblec się w nowego na miarę samego Chrystusa (por. Ef 4,22-24). Bo na tym polega tajemnica i istota życia chrześcijańskiego – każdy ochrzczony i bierzmowany powinien na drodze wierności powołaniu upodabniać się do Chrystusa, Syna Bożego.”

„Święci nie przemijają, święci pragną naszej świętości. Paweł wyraził to pragnienie w słowach: „Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa” (1 Kor 11,1) oraz „Czyńcie to, czego się nauczyliście, co przejęliście, co usłyszeliście i co zobaczyliście u mnie, a Bóg pokoju będzie z wami” (Flp 4,9)

„Najbardziej skutecznym sposobem głoszenia słowa Bożego jest świadectwo życia.”

W kontekście wawelskich uroczystości, z niezwykłą mocą przemówił zacytowany przez biskupów fragment 2 Listu Św.Pawła do Tymoteusza:

„W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan” (2 Tm 4,7-8).

Następującej po pięknym, łacińskim Credo, modlitwie wiernych przewodniczył o.Jerzy Pająk. W imieniu uczestników akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, krakowski kapelan Armii Krajowej prosił Opatrzność o spokój duszy niedawno zmarłej ś.p. Pani Generał Profesor Elżbiety Zawackiej, a także odczytał intencję:

„Módlmy się, aby Kościół Święty wyniósł na ołtarze Rotmistrza Witolda Pileckiego… Jeśli taka jest Twoja wola - Ciebie prosimy, wysłuchaj nas, Panie!”

Ufajmy, że za wstawiennictwem Najświętszej Marii Panny, Św.Michała, Św.Stanisława, Św.Maksymiliana Kolbe, Św.Teresy Benedykty od Krzyża, Św.Marcina, Św.Jadwigi, Św.Kazimierza oraz wszystkich Świętych i Błogosławionych, wawelska modlitwa zostanie wysłuchana.









Po zakończeniu Mszy Św. poprzedzani przez poczty sztandarowe Armii Krajowej, Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza” i Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, udaliśmy się pod Krzyż Katyński na dziedzińcu kościółka Św.Idziego.



Delegacje instytucji złożyły pod Krzyżem wiązanki kwiatów i zapaliły znicz.









Następnie o.Jerzy Pająk poprowadził modlitwę, którą zgromadzeni oddali hołd ofiarom i bohaterom zmagań z nazistowskim i sowieckim totalitaryzmem.



Po zakończeniu oficjalnej części uroczystości, ci, którzy zechcieli skorzystać z zaproszenia, udali się do restauracji „Kawaleria”. Tamże mieliśmy okazję zastanowić się nad świadectwem Bohatera z Auschwitz, nawiązać ciekawe kontakty, porozmawiać o roli tradycji. Odpowiadając na pytania, jakie niejednokrotnie kierowano do mnie w związku z akcją „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, skomentowałem fakty i dokumenty podane do publicznej wiadomości poprzedniego dnia (zob. „Przypomnijmy o Rotmistrzu – to nasz obowiązek”). Podzieliłem się przy tym opinią, że pomimo szalejącego partyjniactwa, w dzisiejszej Polsce jest jeszcze miejsce dla instytucji i osób, które działając w sferze publicznej programowo stronią od upolitycznienia.





W dobie partyjno-medialnych, quasi-konstytucyjnych debat, na tak doniosłe tematy, jak: „kto kogo powinien zapraszać do samolotu”, to właśnie ś.p.Rotmistrz powinien stać się dla nas punktem odniesienia. Człowiek, który nigdy nie należał do żadnej partii, a dla Ojczyzny i świata uczynił znacznie więcej, niż niejeden polityk lub urzędnik z politycznego nadania, może i powinien stać się wzorem dla niejednego mieszkańca globalnej wioski.

Z tego powodu, właśnie dziś, warto sobie i innym uświadomić, jaką wagę ma pozostawione przez Rotmistrza dziedzictwo. W dobie rozpanoszonej pogardy rozmaitych dostojników, wobec zwykłych ludzi, warto uzmysłowić sobie, czym była naturalna szlachetność charakteru takich, jak Witold Pilecki. Na marginesie, być może warto zastanowić się, czy moja korespondencja z kancelariami prezydenta i premiera, oraz prezesem IPN, nie dowodzi, że słynne „spieprzaj, dziadu!” to nie tyle niefortunny bon-mot, co raczej zasada, jaka w warunkach postkomunistycznego feudalizmu III/IV RP wyraża hierarchiczną relację między władzą, a poddanym. Również z tego punktu widzenia, właśnie dziś warto uświadomić sobie różnicę między papierowymi hasłami rodem z kampanii wyborczych, a świadectwem prawdziwej pokory, miłosierdzia, bezinteresowności, wiary i męstwa. W epoce, w której niepodzielne rządy sprawują wskaźniki sprzedaży i sondaże popularności, warto uświadomić sobie, co to jest duch służby.

Także po to, by zrozumieć, czym jest miłość Ojczyzny i prawdziwa troska o dobro wspólne, warto dziś przypominać o Rotmistrzu.



Czas pokaże, czy następca Św.Piotra zechce przychylić się do naszej prośby o rozważenie wyniesienia na ołtarze ś.p. Witolda Pileckiego.

Jeśli średniowieczna legenda o zrośnięciu się poćwiartowanego ciała biskupa Stanisława ze Szczepanowa stanowiła dla pokoleń Polaków natchnienie w wysiłkach zmierzających do zjednoczenia Ojczyzny, dla nas – współczesnych - co najmniej równie inspirujący powinien być uniwersalizm świadectwa Witolda Pileckiego.

To ważne nie tylko w lokalnym, polskim wymiarze. Również w skali Kościoła powszechnego.

Jeśli taka będzie wola Opatrzności, być może jeszcze podczas obecnego pontyfikatu dane nam będzie usłyszeć z ust Biskupa Rzymu, słowa o Słudze Bożym Witoldzie Pileckim, podobne do tych, jakie 18 września 1253 r. wypowiedział w Asyżu Innocenty IV:

„A jednak w zbytnim upojeniu radości, aby nikt, na tym padole nieszczęść i śmierci, nie zakładał sobie trwałego pokoju, życie bowiem ciągłą jest żołnierką i bojowaniem na ziemi z przeciwnymi obozami i ciągle wojną grożącym przeciwnikiem, i aby rzeczony Kościół, który jest matką wszystkich wiernych, nie zapomniał swej macierzyńskiej doli, ale doświadczał ciągle zwykłych boleści rodzących matek, – powstają nań niekiedy burze i przeciwności, jak to się jawnie okazało w męczeństwie św. Stanisława, Biskupa Krakowskiego, którego zasługami rzeczony Kościół jaśnieje. (…)

Lecz, żeby Kościół walczący, w żalu po stracie takiego i tak wielkiego Patrona w sposób tak okrutny wydartego sobie, płaczu bezustannymi nie zalewał się łzami, gdyby nie był często zraszany ze źródeł dobrodziejstw, oto chwalebny w swych świętych, Pan pragnął jawnymi znakami okazać pełnię chwały tego Ojca, a wyczekującemu Kościołowi zapewnić środki pokrzepienia, i sprawił, że tylu i tak głośnymi zajaśniał cudami, o których my i bracia nasi przekonani zupełnie, jak należało przez pewnych i wiarogodnych świadków, uznaliśmy, że godzi się wzywać go tak jak innych świętych o pomoc i wstawiennictwo za nami. (…)

Dlatego też, ażeby ukrytą nie została niebezpiecznie pod korcem tak jasno gorejąca pochodnia, którą tenże Pan tylu nadzwyczajnymi znakami nakazał słusznie ze czcią na świeczniku Kościoła postawić, zwłaszcza, że jasność jej rozpędza ciemności tych, którzy Boga nie znają, tłumi przewrotne nauki odszczepieńców, a pomnaża zbawienną wiarę w sercach prawych wyznawców: My, zasięgnąwszy zdania naszych braci oraz prałatów na teraz przy Stolicy Apostolskiej obecnych, uchwaliliśmy rzeczonego świętego Stanisława Biskupa ze czcią w poczet świętych zapisać.”


(Źródło: Bulla kanonizacyjna Św.Stanisława)










Na zakończenie warto zauważyć, że wawelskie uroczystości zrelacjonowała krakowska „Kronika” TVP z 25.01.2009.

Kliknij w link i obejrzyj: Kronika TVP Kraków

Winien jestem w tym miejscu ważne wyjaśnienie. Pytano mnie, dlaczego nie postarałem się o większą reprezentację środków masowego przekazu. Otóż, Drodzy Państwo, starałem się o to. Jeśli obecna była tylko ekipa TVP Info, widocznie media uznały albo, że wawelska msza, w czasie której modliliśmy się o beatyfikację Bohatera z Auschwitz to wydarzenie kompletnie nieistotne, albo też ich redakcje wystraszyły się wspomnianej w poprzednim tekście depeszy KAI i mojego zaproszenia. Trudno przecież traktować serio twierdzenia tych, którzy utrzymują, że np. „Dziennikowi Polskiemu”, „Gazecie Krakowskiej”, Radiu Kraków, „Naszemu Dziennikowi”, „Rzeczpospolitej”, „Dziennikowi”, „Gazecie Wyborczej”, „Tygodnikowi Powszechnemu”, „Gazecie Polskiej”, „Polityce”, „Wprost”, czy „Gościowi Niedzielnemu”, po prostu zabroniono wspominania o uroczystościach z udziałem oficjalnych delegacji wielu instytucji…Uczestnikom akcji społecznej „Przypomnijmy o Rotmistrzu, którzy zagadnęli mnie na tę okoliczność, uroczyście oświadczam, że media mamy pluralistyczne, niezależne, samorządne i profesjonalne.

A gdyby kto śmiał wątpić, proszę przypomnieć sobie przypadek Stanisława Remuszki. Autor książki „Gazeta Wyborcza. Początki i okolice” przez kilka lat bezskutecznie usiłował zamieścić w wolnej prasie reklamę swego dzieła. Uznając kwestię za wyjaśnioną, oświadczam jednocześnie, że tym razem z góry rezygnuję ze stawiania mediom „głupich pytań”.


__________________
SUPLEMENT

Wszystkich, którzy od marca 2008 r. składali podpisy pod „Listem otwartym do Poczty Polskiej”, informuję, iż w wyemitowanej 30.01.2009 serii pt. „Ocaleli z zagłady”, znalazł się znaczek z Rotmistrzem. Nakład 400 tys. egzemplarzy.





(Ilustracje do materiału "Przypomnijmy o Rotmistrzu - w Katedrze Wawelskiej" - Artur Król i Krzysztof Tyrpa)


-

poniedziałek, 13 października 2008

Pokorna prośba do Sługi Sług Bożych

W 69. rocznicę udzielenia przez Stalina bratniej pomocy Hitlerowi zwróciłem się do głowy Kościoła katolickiego z prośbą o rozważenie pewnej kwestii.

List do Benedykta XVI został przesłany na dwa adresy: bezpośrednio do Kurii Rzymskiej oraz do arcybiskupa metropolity Warszawy. Listowi wysłanemu do Watykanu (wraz z zaadresowaną do Papieża kartką pocztową z wizerunkiem rtm.Witolda Pileckiego) towarzyszyło pismo do arcybiskupa Angelo Amato – prefekta Kongregacji do Spraw Świętych i Błogosławionych. List do arcybiskupa Kazimierza Nycza, już doczekał się odpowiedzi. Osobne pismo przesłałem także na ręce arcybiskupa Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski.

Oto szczegóły:

List do Benedykta XVI:










List do Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego:



Odpowiedź abpa Kazimierza Nycza:



Dopóki nie przemówił Rzym, causa non est finita.

Tym, którzy łączą się w wierze ze ś.p. Witoldem Pileckim, wolno nie tracić nadziei, że także na tym świecie, ostatnie słowo nie będzie należeć do wrogów Rotmistrza. Nie będzie należeć do jego zabójców i ich mocodawców. Nie będzie należeć do tych, którzy postać Rotmistrza skutecznie wymazali z powszechnej świadomości. Nie będzie należeć do tych, którzy nie akceptując prawdy o jego biografii, podejmują próby jej fałszowania.

Trzeba jednak podkreślić, że to, czy w zmaganiach o pamięć o Rotmistrzu zatriumfuje prawda, zależy nie tylko od Kościoła, który dla Witolda Pileckiego był Matką. Dlatego trudności dowodowe, o których wspominają przywołani przez J.E. abpa Kazimierza Nycza prawnicy – kanoniści, nie powinny odwracać naszej uwagi od istoty sprawy. Oficjalne rozpoznanie przez Kościół świętości Bohatera, jakkolwiek ogromnie cenne, nie jest przecież najważniejsze.

Dla nas - uczestników akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, i to bez względu na to czy wierzymy, bez względu na to czy wierzymy w sposób, w jaki wierzył sam Witold Pilecki, i tak pozostaje on wzorem. O jego świętości – zadekretowanej bądź nie – decydują jego czyny. Pozostawione przez Rotmistrza dziedzictwo - świadectwo cnoty wojennej, pokory, czynnego miłosierdzia, życia rodzinnego i poświęcenia dla wspólnego dobra, powinno inspirować nasze sumienia.

Każdy – agnostyk czy wierzący – może mieć swój udział w owym budzeniu sumień. Każdy, o czym pisałem wielokrotnie (patrz poprzednie teksty), może wykonać bodaj najdrobniejszy gest. Każdy może przyczynić się do tego, aby ów Boży Posłaniec – człowiek z krwi i kości, został wydobyty z powszechnej niepamięci. Aby naprawdę wszedł do świadomości współczesnych.

Nie tylko miliarda trzystu milionów katolików.


Przed nadchodzącymi uroczystościami Wszystkich Świętych oraz Dniem Zadusznym zachęcam do lektury ulubionej książki Rotmistrza:
"O naśladowaniu Chrystusa"

.