Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiadomości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiadomości. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 kwietnia 2009

Przypomnijmy o Rotmistrzu - nie tylko politykom

Akcja „Przypomnijmy o Rotmistrzu” ma charakter ponadpolityczny. Jej celów nie da się jednak osiągnąć bez udziału demokratycznie wybranych przedstawicieli. Czy Platforma Obywatelska przestała popierać ideę europejskiego święta bohaterów 25 maja?

Akcja „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”) od zarania ma charakter społeczny. Jak wielokrotnie podkreślałem, nasza inicjatywa jest ponadpartyjnym przedsięwzięciem społeczeństwa obywatelskiego. Nie znaczy to przecież, że cele o których realizację zabiegamy da się urzeczywistnić bez udziału polityków. Dlatego od ponad roku zaproszenie do naszej akcji kieruję również do ludzi polityki. Ostatnio zwróciłem się w tej sprawie do amerykańskiego senatora Sama Brownbacka. Republikanin z Kansas zasłynął niedawno komentarzem na temat filmu o Irenie Sendlerowej, w którym użył określenia „polski obóz koncentracyjny”. Lektura „Raportu Witolda”, do której go zachęciłem, z pewnością poszerzy wiedzę historyczną Amerykanina i pomoże w przyszłości uniknąć kompromitujących wpadek.

Ufam, że i na Starym Kontynencie dokument ów wreszcie trafi do świadomości społecznej. Nie będzie to raczej możliwe bez wsparcia ze strony europejskich polityków. Przed szesnastoma miesiącami miałem nadzieję, że nie odmówi go żaden z reprezentantów Polski. Niestety, moje nadzieje okazały się płonne. Patrząc z perspektywy ponad roku, nie sposób nie zauważyć, iż wielu z dotychczasowych osiągnięć akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” nie udało się przekształcić w trwały sukces. Trzeba powiedzieć otwarcie, że odpowiedzialność za ów stan rzeczy spoczywa nie na nas - reprezentowanych, a na naszych reprezentantach. I nie wszystkie potknięcia jakie przydarzyły się na przebytej drodze da się usprawiedliwić czynnikami obiektywnymi. Pomimo starań uczestników naszej akcji, 60. rocznica zamordowania Witolda Pileckiego została zmarnowana. Nie uczyniono, co było możliwe by wykorzystać szansę. Co gorsza, to co udało się osiągnąć próbowano wręcz zniweczyć. Wielu spośród naszych przedstawicieli nie tylko nie podjęło wyzwania. Wielu z tych, którzy publicznie składali obietnice, nie dotrzymało słowa.

Po raz kolejny nierzetelnością wykazały się także środki masowego przekazu. Brzemię faktów okazało się nie do udźwignięcia. Projekt Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem poddano manipulacji. Przemilczenia i kłamstwa stały się metodą „wyjaśniania” przyczyn utrącenia oddolnej inicjatywy społecznej, która – jak sądziło wielu – miała szansę na szybkie urzeczywistnienie w postaci unijnego święta. Przed Wielkanocą próbowano ideę Dnia Bohaterów 25 maja „wkomponować” w kontekst polityczno-medialnych sporów wokół Lecha Wałęsy i IPN. W dzienniku „Polska The Times” ukazał się zaskakujący artykuł, którego autor, co ciekawe, we wcześniejszych publikacjach rzetelnie informował o akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu". Na wysuniętą przeze mnie propozycję ustosunkowania się do treści artykułu, 7 kwietnia pozytywnie zareagował redaktor naczelny gazety Paweł Fąfara. Następnego dnia szef działu „Opinie” Andrzej Godlewski wyznaczył limit 5 tys. znaków dla zaproponowanego przeze mnie tekstu. Później poinformowano mnie, że miejsce na łamach „Polska The Times” znajdzie się w jednym z wydań poświątecznych. Po dokonaniu w tekście wielu skrótów, we wtorek, 14 kwietnia b.r. przesłałem obu panom artykuł przeznaczony do działu „Opinie”.

Po kilku gorących dniach (w tym czasie głosowanie europosłów PO z 2 kwietnia b.r. wzbudziło dyskusje w na wielu forach), w piątek 17 b.m. otrzymałem od red.Godlewskiego maila, z którego wynikało, że artykuł specjalnie napisany przeze mnie dla „Polska The Times” jednak nie zostanie opublikowany. W takim obrocie zdarzeń, jeszcze tego samego wieczoru zwróciłem się z propozycją do Pawła Lisickiego, redaktora naczelnego dziennika „Rzeczpospolita”. Niestety, do chwili opublikowania niniejszego materiału nie doczekałem się ze strony tej gazety jakiejkolwiek odpowiedzi. Sprawą nie zainteresowały się i inne media.

Wypada w tym miejscu podkreślić istotną okoliczność. W świetle faktów, jakie miały miejsce później, można przypuszczać, że opublikowanie przez „Polska The Times” (lub inną gazetę) mojego artykułu z 14 kwietnia zapobiegłoby wydaniu przez posła Bogusława Sonika kuriozalnego oświadczenia, w którym krakowski eurodeputowany PO uznając samego siebie za ofiarę „medialnej nagonki”, rozminął się z prawdą oraz obraził posłankę PiS Hannę Foltyn-Kubicką.

Oto artykuł, którego publikacji odmówiła „Polska The Times”:



Z braku miejsca (wyznaczono, przypomnę, limit 5 tys. znaków) tytułowej tezy artykułu nie dało się wyrazić i uzasadnić wprost. Uczestnicy akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” domyślają się, że trzecie – symboliczne – uśmiercenie Rotmistrza, którego w moim przekonaniu 2 kwietnia 2009 dopuścili się polscy eurodeputowani, poprzedzone było wyrugowaniem Witolda Pileckiego z powszechnej świadomości w okresie PRL oraz samym wykonaniem wyroku śmierci na Bohaterze z Auschwitz w dniu 25 maja 1948 r.

Fakty, jakie przypomniałem w tekście, który nie przeszedł przez redakcyjną cenzurę, łatwo sprawdzić (wystarczy zapoznać się z poprzednimi materiałami pod adresem www.michaltyrpa.blogspot.com). Fakty te zadają kłam twierdzeniom, iż przyczyną postawy posłów PO względem idei Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem były animozje wobec Lecha Wałęsy lub Bogusława Sonika, bądź też brak profesjonalizmu europosłów PiS.

Ważny dowód w tej sprawie stanowi list, jaki 15 kwietnia b.r. otrzymałem od byłego premiera:

Szanowny Panie Prezesie,

z przykrością dowiedziałem się, że w wyniku błędu technicznego zagłosowałem niewłaściwie podczas głosowania 2 kwietnia, na ostatniej sesji plenarnej PE 2 kwietnia br.

Moją intencją, jak również wszystkich posłów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego w Parlamencie Europejskim było i jest uczczenie pamięci rotmistrza Witolda Pileckiego.

Dlatego też dokonałem korekty głosowania, jak również inni posłowie, opowiadając się za ustanowieniem 25 maja, dzień śmierci rotmistrza, dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmami oraz za podtrzymaniem żywej pamięci o ludziach takich jak Witold Pilecki.

Mam nadzieję, że poprawka zostanie opublikowana na stronie internetowej PE jak najszybciej: http://www.europarl.ep.ec/sce/server/intranet/votes_results/sce_votes_results_01.jsp

Z wyrazami głębokiego szacunku,
Jerzy Buzek


Jeszcze tego samego dnia skontaktowała się ze mną telefonicznie asystentka eurodeputowanego Buzka powtarzając wyjaśnienia zawarte w liście i deklarując wszelkie wsparcie w sprawie ustanowienia 25 maja Dniem Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem.

Tymczasem na wielu internetowych forach rozgorzały dyskusje, których uczestnicy dzielili się swymi wątpliwościami co do rzeczywistych przyczyn takiego, a nie innego wyniku głosowania poprawek do rezolucji „Świadomość europejska a totalitaryzm”. Argument Jerzego Buzka, powtórzony w mediach m. in. przez Jacka Saryusz-Wolskiego niewielu przekonał. Pod adresem eurodeputowanych PO padły ostre słowa, a nawet wezwania do rezygnacji z udziału w życiu publicznym. Zainteresowanych szczegółami odsyłam do m. in. komentarzy Artura Nicponia pt. „Szmaty” i Jerzego Bukowskiego „Polscy eurodeputowani przeciw rotmistrzowi Pileckiemu”. Na marginesie warto wspomnieć, że nad sprawą, która wzbudziła tak gorące spory, media głównego nurtu przeszły do porządku dziennego.

Tak było do niedzieli 19 kwietnia, kiedy prezes PiS potępił postawę europosłów Platformy, zaś eurodeputowany Sonik dokonał niezwykłej wagi „odkrycia”. Dystansując się od wcześniejszych wyjaśnień klubowych kolegów, poseł Sonik obciążył winą za wynik głosowania 2 kwietnia…Hannę Foltyn-Kubicką. Oświadczenie posła Bogusława Sonika zacytowała większość internetowych serwisów informacyjnych. Nie tylko na forum Salon24.pl sprowokowało ono kolejną dyskusję. Osobiście zaskoczony rozmiarami manipulacji, jakiej dopuścił się poseł PO, umieściłem w tym portalu komentarz pt. „Pętactwo Bogusława Sonika”

Następnego dnia poseł Hanna Foltyn-Kubicka zorganizowała konferencję prasową, podczas której odniosła się do ostatnich wydarzeń, a Fundacja Paradis Judaeorum wydała specjalne oświadczenie, które i tym razem przeszło bez echa.



O potrzebie upamiętnienia nie tylko ofiar, ale i tych, którzy w godzinie próby podjęli walkę z totalitaryzmami, pisałem wielokrotnie. Przytaczane przeze mnie argumenty były znane także europosłom PO. Dlatego też rozbieżność między postawą Jerzego Buzka, a tą jaką przyjął Bogusław Sonik, każe zastanowić się nad intencjami Platformy odnośnie idei ustanowienia w dniu 25 maja święta Bohaterów Walki z Totalitaryzmem. Być może jest bowiem tak, że o ile w oczach takich polityków, jak Małgorzata Handzlik, Filip Kaczmarek, a także Jerzy Buzek i Jacek Saryusz-Wolski, rocznica zamordowania Witolda Pileckiego zasługuje na upamiętnienie europejskim świętem, odmienne zdanie na ten temat ma nie tylko Bogusław Sonik, ale i sam Donald Tusk?

Wychodząc z założenia, że warto się o tym przekonać, szczególnie przed zbliżającymi się wyborami do Parlamentu Europejskiego postanowiłem sięgnąć do źródła. Oto list, jaki 21 kwietnia b.r. przesłałem do Przewodniczącego Platformy Obywatelskiej:



Pozostaje mieć nadzieję, że tym razem polecony list priorytetowy nie zaginie w czeluściach urzędniczych biurek, jak przydarzyło się to korespondencji przesłanej przeze mnie 21 marca 2008 r.

Ciekawe również, jak stanowisko Przewodniczącego PO ma się do tego, jakie w sprawie majowego święta europejskich bohaterów zamanifestowali europosłowie SLD: Dariusz Rosati, Bogdan Golik i Józef Pinior. Ciekaw jestem również, czego w tej mierze można oczekiwać po kandydatach startujących z innych, niż wymienione wyżej komitety wyborcze.



Pomimo trudności, postać Rotmistrza toruje sobie drogę do świadomości współczesnych. W zagranicznych gazetach pojawiły się ostatnio publikacje, które mają szansę przyczynić się do poszerzenia wiedzy historycznej przeciętnych ludzi Zachodu (zobacz artykuły w brytyjskim „The Times” oraz włoskiej „Corriere della Sera”). Do mnie zgłosiła się redakcja brytyjskiej Raw Television, z prośbą o pomoc w realizacji filmu o Witoldzie Pileckim. W zamierzeniu zainteresowanych, film ów miałby być wyświetlany także na terenie Stanów Zjednoczonych.

A i na naszym, polskim podwórku dzieje się wiele dobrego. Do dokumentacji opublikowanej w poprzednich miesiącach dołączam następujące listy:










Na koniec zaproszenie. Jeden z instytucjonalnych uczestników akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” – tarnowskie Towarzystwo Michała Archanioła w ramach projektu „Poczet Bohaterów” organizuje w rocznicę urodzin Witolda Pileckiego, t.j. 13 maja wieczorem, marsze z pochodniami. Mam nadzieję, że wielu z nas włączy się w te obchody. I że nie zabraknie na nich takich instytucji, jak Stowarzyszenie KoLiber, Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej, Stowarzyszenie Harcerstwa Katolickiego „Zawisza”, NSZZ Solidarność etc. Tegoroczne Urodziny Rotmistrza mogą i powinny stać się wydarzeniem w wielu polskich miastach.

Przypomnieć o Nim trzeba przecież nie tylko politykom.

-

niedziela, 1 lutego 2009

Przypomnijmy o Rotmistrzu - w Katedrze Wawelskiej

W niedzielę, 25 stycznia 2009 r. w najdostojniejszej z polskich świątyń, prosiliśmy Pana Zastępów, aby Kościół powszechny wyniósł na ołtarze Rotmistrza Witolda Pileckiego.



Przed ołtarzem, na którym znajduje się srebrny sarkofag z relikwiarzem patrona zjednoczenia Polski, Najświętszą Ofiarę koncelebrowało czterech księży. Pośród biorących udział w uroczystej liturgii nie zabrakło uczestników akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, przedstawicieli organizacji społecznych, samorządu zawodowego i terytorialnego oraz lokalnych władz (zob. listę instytucji we wstępie do materiału z 24.01.2009). Nawet, jeśli – wbrew złożonym wcześniej deklaracjom – nie pojawili się np. ułani z Niepołomic i proboszcz wojskowej parafii pw. Św.Agnieszki, nekropolia królów i bohaterów nie była pusta.



Tuż przed rozpoczęciem, przewodniczący uroczystej liturgii ks.dr hab.Jacek Urban przypomniał zebranym zasadnicze fakty z życia Witolda Pileckiego. Wyraził przy tym podzielaną przez wielu nadzieję, iż i Rotmistrzowi nie zostanie odmówiony wieniec sprawiedliwości. Zarys biografii Witolda Pileckiego stanowił w pewnej mierze streszczenie homilii, przygotowanej na tę okazję przez ks.prof.Urbana. Z jej wygłoszenia trzeba było zrezygnować w obliczu konieczności odczytania listu pasterskiego Konferencji Episkopatu Polski na przypadające tego dnia w Kościele, święto Nawrócenia św.Pawła.

Przesłanie polskich biskupów odczytał przybyły na wawelskie uroczystości z Kędzierzyna-Koźla, kapelan Honorowego Szwadronu Kawalerii III RP, ks.Jarosław Król. W sercach czytelników „Raportu Witolda”, dokumentu, którego Autor pod koniec swej drogi nie rozstawał się z dziełem Tomasza a Kempis, szczególnym echem zabrzmiały słowa:

„Chrześcijanin musi porzucić starego człowieka, a przyoblec się w nowego na miarę samego Chrystusa (por. Ef 4,22-24). Bo na tym polega tajemnica i istota życia chrześcijańskiego – każdy ochrzczony i bierzmowany powinien na drodze wierności powołaniu upodabniać się do Chrystusa, Syna Bożego.”

„Święci nie przemijają, święci pragną naszej świętości. Paweł wyraził to pragnienie w słowach: „Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa” (1 Kor 11,1) oraz „Czyńcie to, czego się nauczyliście, co przejęliście, co usłyszeliście i co zobaczyliście u mnie, a Bóg pokoju będzie z wami” (Flp 4,9)

„Najbardziej skutecznym sposobem głoszenia słowa Bożego jest świadectwo życia.”

W kontekście wawelskich uroczystości, z niezwykłą mocą przemówił zacytowany przez biskupów fragment 2 Listu Św.Pawła do Tymoteusza:

„W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan” (2 Tm 4,7-8).

Następującej po pięknym, łacińskim Credo, modlitwie wiernych przewodniczył o.Jerzy Pająk. W imieniu uczestników akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, krakowski kapelan Armii Krajowej prosił Opatrzność o spokój duszy niedawno zmarłej ś.p. Pani Generał Profesor Elżbiety Zawackiej, a także odczytał intencję:

„Módlmy się, aby Kościół Święty wyniósł na ołtarze Rotmistrza Witolda Pileckiego… Jeśli taka jest Twoja wola - Ciebie prosimy, wysłuchaj nas, Panie!”

Ufajmy, że za wstawiennictwem Najświętszej Marii Panny, Św.Michała, Św.Stanisława, Św.Maksymiliana Kolbe, Św.Teresy Benedykty od Krzyża, Św.Marcina, Św.Jadwigi, Św.Kazimierza oraz wszystkich Świętych i Błogosławionych, wawelska modlitwa zostanie wysłuchana.









Po zakończeniu Mszy Św. poprzedzani przez poczty sztandarowe Armii Krajowej, Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza” i Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, udaliśmy się pod Krzyż Katyński na dziedzińcu kościółka Św.Idziego.



Delegacje instytucji złożyły pod Krzyżem wiązanki kwiatów i zapaliły znicz.









Następnie o.Jerzy Pająk poprowadził modlitwę, którą zgromadzeni oddali hołd ofiarom i bohaterom zmagań z nazistowskim i sowieckim totalitaryzmem.



Po zakończeniu oficjalnej części uroczystości, ci, którzy zechcieli skorzystać z zaproszenia, udali się do restauracji „Kawaleria”. Tamże mieliśmy okazję zastanowić się nad świadectwem Bohatera z Auschwitz, nawiązać ciekawe kontakty, porozmawiać o roli tradycji. Odpowiadając na pytania, jakie niejednokrotnie kierowano do mnie w związku z akcją „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, skomentowałem fakty i dokumenty podane do publicznej wiadomości poprzedniego dnia (zob. „Przypomnijmy o Rotmistrzu – to nasz obowiązek”). Podzieliłem się przy tym opinią, że pomimo szalejącego partyjniactwa, w dzisiejszej Polsce jest jeszcze miejsce dla instytucji i osób, które działając w sferze publicznej programowo stronią od upolitycznienia.





W dobie partyjno-medialnych, quasi-konstytucyjnych debat, na tak doniosłe tematy, jak: „kto kogo powinien zapraszać do samolotu”, to właśnie ś.p.Rotmistrz powinien stać się dla nas punktem odniesienia. Człowiek, który nigdy nie należał do żadnej partii, a dla Ojczyzny i świata uczynił znacznie więcej, niż niejeden polityk lub urzędnik z politycznego nadania, może i powinien stać się wzorem dla niejednego mieszkańca globalnej wioski.

Z tego powodu, właśnie dziś, warto sobie i innym uświadomić, jaką wagę ma pozostawione przez Rotmistrza dziedzictwo. W dobie rozpanoszonej pogardy rozmaitych dostojników, wobec zwykłych ludzi, warto uzmysłowić sobie, czym była naturalna szlachetność charakteru takich, jak Witold Pilecki. Na marginesie, być może warto zastanowić się, czy moja korespondencja z kancelariami prezydenta i premiera, oraz prezesem IPN, nie dowodzi, że słynne „spieprzaj, dziadu!” to nie tyle niefortunny bon-mot, co raczej zasada, jaka w warunkach postkomunistycznego feudalizmu III/IV RP wyraża hierarchiczną relację między władzą, a poddanym. Również z tego punktu widzenia, właśnie dziś warto uświadomić sobie różnicę między papierowymi hasłami rodem z kampanii wyborczych, a świadectwem prawdziwej pokory, miłosierdzia, bezinteresowności, wiary i męstwa. W epoce, w której niepodzielne rządy sprawują wskaźniki sprzedaży i sondaże popularności, warto uświadomić sobie, co to jest duch służby.

Także po to, by zrozumieć, czym jest miłość Ojczyzny i prawdziwa troska o dobro wspólne, warto dziś przypominać o Rotmistrzu.



Czas pokaże, czy następca Św.Piotra zechce przychylić się do naszej prośby o rozważenie wyniesienia na ołtarze ś.p. Witolda Pileckiego.

Jeśli średniowieczna legenda o zrośnięciu się poćwiartowanego ciała biskupa Stanisława ze Szczepanowa stanowiła dla pokoleń Polaków natchnienie w wysiłkach zmierzających do zjednoczenia Ojczyzny, dla nas – współczesnych - co najmniej równie inspirujący powinien być uniwersalizm świadectwa Witolda Pileckiego.

To ważne nie tylko w lokalnym, polskim wymiarze. Również w skali Kościoła powszechnego.

Jeśli taka będzie wola Opatrzności, być może jeszcze podczas obecnego pontyfikatu dane nam będzie usłyszeć z ust Biskupa Rzymu, słowa o Słudze Bożym Witoldzie Pileckim, podobne do tych, jakie 18 września 1253 r. wypowiedział w Asyżu Innocenty IV:

„A jednak w zbytnim upojeniu radości, aby nikt, na tym padole nieszczęść i śmierci, nie zakładał sobie trwałego pokoju, życie bowiem ciągłą jest żołnierką i bojowaniem na ziemi z przeciwnymi obozami i ciągle wojną grożącym przeciwnikiem, i aby rzeczony Kościół, który jest matką wszystkich wiernych, nie zapomniał swej macierzyńskiej doli, ale doświadczał ciągle zwykłych boleści rodzących matek, – powstają nań niekiedy burze i przeciwności, jak to się jawnie okazało w męczeństwie św. Stanisława, Biskupa Krakowskiego, którego zasługami rzeczony Kościół jaśnieje. (…)

Lecz, żeby Kościół walczący, w żalu po stracie takiego i tak wielkiego Patrona w sposób tak okrutny wydartego sobie, płaczu bezustannymi nie zalewał się łzami, gdyby nie był często zraszany ze źródeł dobrodziejstw, oto chwalebny w swych świętych, Pan pragnął jawnymi znakami okazać pełnię chwały tego Ojca, a wyczekującemu Kościołowi zapewnić środki pokrzepienia, i sprawił, że tylu i tak głośnymi zajaśniał cudami, o których my i bracia nasi przekonani zupełnie, jak należało przez pewnych i wiarogodnych świadków, uznaliśmy, że godzi się wzywać go tak jak innych świętych o pomoc i wstawiennictwo za nami. (…)

Dlatego też, ażeby ukrytą nie została niebezpiecznie pod korcem tak jasno gorejąca pochodnia, którą tenże Pan tylu nadzwyczajnymi znakami nakazał słusznie ze czcią na świeczniku Kościoła postawić, zwłaszcza, że jasność jej rozpędza ciemności tych, którzy Boga nie znają, tłumi przewrotne nauki odszczepieńców, a pomnaża zbawienną wiarę w sercach prawych wyznawców: My, zasięgnąwszy zdania naszych braci oraz prałatów na teraz przy Stolicy Apostolskiej obecnych, uchwaliliśmy rzeczonego świętego Stanisława Biskupa ze czcią w poczet świętych zapisać.”


(Źródło: Bulla kanonizacyjna Św.Stanisława)










Na zakończenie warto zauważyć, że wawelskie uroczystości zrelacjonowała krakowska „Kronika” TVP z 25.01.2009.

Kliknij w link i obejrzyj: Kronika TVP Kraków

Winien jestem w tym miejscu ważne wyjaśnienie. Pytano mnie, dlaczego nie postarałem się o większą reprezentację środków masowego przekazu. Otóż, Drodzy Państwo, starałem się o to. Jeśli obecna była tylko ekipa TVP Info, widocznie media uznały albo, że wawelska msza, w czasie której modliliśmy się o beatyfikację Bohatera z Auschwitz to wydarzenie kompletnie nieistotne, albo też ich redakcje wystraszyły się wspomnianej w poprzednim tekście depeszy KAI i mojego zaproszenia. Trudno przecież traktować serio twierdzenia tych, którzy utrzymują, że np. „Dziennikowi Polskiemu”, „Gazecie Krakowskiej”, Radiu Kraków, „Naszemu Dziennikowi”, „Rzeczpospolitej”, „Dziennikowi”, „Gazecie Wyborczej”, „Tygodnikowi Powszechnemu”, „Gazecie Polskiej”, „Polityce”, „Wprost”, czy „Gościowi Niedzielnemu”, po prostu zabroniono wspominania o uroczystościach z udziałem oficjalnych delegacji wielu instytucji…Uczestnikom akcji społecznej „Przypomnijmy o Rotmistrzu, którzy zagadnęli mnie na tę okoliczność, uroczyście oświadczam, że media mamy pluralistyczne, niezależne, samorządne i profesjonalne.

A gdyby kto śmiał wątpić, proszę przypomnieć sobie przypadek Stanisława Remuszki. Autor książki „Gazeta Wyborcza. Początki i okolice” przez kilka lat bezskutecznie usiłował zamieścić w wolnej prasie reklamę swego dzieła. Uznając kwestię za wyjaśnioną, oświadczam jednocześnie, że tym razem z góry rezygnuję ze stawiania mediom „głupich pytań”.


__________________
SUPLEMENT

Wszystkich, którzy od marca 2008 r. składali podpisy pod „Listem otwartym do Poczty Polskiej”, informuję, iż w wyemitowanej 30.01.2009 serii pt. „Ocaleli z zagłady”, znalazł się znaczek z Rotmistrzem. Nakład 400 tys. egzemplarzy.





(Ilustracje do materiału "Przypomnijmy o Rotmistrzu - w Katedrze Wawelskiej" - Artur Król i Krzysztof Tyrpa)


-