sobota, 24 stycznia 2009

Przypomnijmy o Rotmistrzu - to nasz obowiązek

Akcja społeczna, którą zainaugurowaliśmy ponad rok temu zaczyna przynosić owoce. Ponieważ do osiągnięcia celów jeszcze daleko, nie ma powodu by spocząć na laurach.

Zanim poinformuję o ważnych faktach, mam zaszczyt zaprosić na uroczystą Mszę Św. za duszę ś.p. rtm.Witolda Pileckiego w niedzielę, 25 stycznia 2009 r., godz.9.00 w Katedrze Wawelskiej. Mszę w języku łacińskim przed ołtarzem Św. Stanisława Biskupa i Męczennika, podczas której będziemy się modlić o beatyfikację Bohatera z Auschwitz, odprawią ks.dr hab. Jacek Urban z parafii archikatedralnej na Wawelu, ks. prałat płk dr Stanisław Gulak - dziekan Dekanatu Wojsk Specjalnych w Krakowie, o. Jerzy Pająk – kapelan Armii Krajowej i Sybiraków oraz ks.Jarosław Król - kapelan stowarzyszenia Polski Klub Kawaleryjski. Po zakończeniu mszy złożymy kwiaty pod Krzyżem Katyńskim u stóp Wawelu. Następnie, będzie jak sądzę okazja o naszym przypominaniu o Rotmistrzu porozmawiać przy filiżance kawy.

I

Udział w wawelskiej uroczystości potwierdziło wiele instytucji i środowisk. Są wśród nich weterani Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych i Batalionów Chłopskich. Jest Muzeum Armii Krajowej, Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej, Stowarzyszenie Harcerstwa Katolickiego „Zawisza”, stowarzyszenia Szwadron Niepołomice oraz Polski Klub Kawaleryjski. Nie zabraknie przedstawicieli 2 Korpusu Zmechanizowanego im. gen.Władysława Andersa, Małopolskiego Kuratora Oświaty, Rady Miasta Krakowa, Prezydenta Miasta Krakowa, Rady Izby Notarialnej w Krakowie, Okręgowej Rady Adwokackiej w Krakowie, Małopolskiej Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych, Straży Miejskiej Miasta Krakowa, NSZZ „Solidarność”, Małopolskiej Izby Rzemiosła i Przedsiębiorczości, Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi, Stowarzyszenia KoLiber, Towarzystwa Michała Archanioła, krakowskich duszpasterstw akademickich i zgromadzeń zakonnych, a także małopolskich samorządowców. W połowie grudnia 2008 r. zaproszenie wysłałem również do polskich posłów do Parlamentu Europejskiego. O planowanym wydarzeniu zostały poinformowane internetowe fora dyskusyjne oraz lokalne i centralne media. 11 stycznia b.r. zapowiedź wawelskich uroczystości zamieścił serwis Katolickiej Agencji Informacyjnej. Za pośrednictwem krakowskiego Kuratorium zaproszenie dotarło do dyrektorów szkół podległych Małopolskiemu Kuratorowi Oświaty. Zaproszenia skierowałem także do Prezydenta RP, Prezesa Rady Ministrów, marszałków Sejmu i Senatu, ministrów Obrony i Edukacji Narodowej, szefów klubów parlamentarnych i krakowskiego Korpusu dyplomatycznego. Zaproszenie otrzymał Instytut Pamięci Narodowej, a także zarządy klubów sportowych Wisła Kraków, Cracovia i Hutnik. Jak mnie poinformowano w sekretariacie Sądu Okręgowego, z polecenia Prezes SSO Mai Rymar, zaproszenie na mszę za duszę Rotmistrza zostało przekazane wszystkim pracownikom Sądu Okręgowego w Krakowie. Rzecznik Praw Obywatelskich, który nb. od miesięcy moralnie wspiera akcję „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, nie mogąc uczestniczyć w uroczystościach zapewnił, iż myślami będzie nam towarzyszył. Podobne zapewnienia otrzymałem od rozsianych po świecie rodaków.

II

W rok od zainaugurowania naszej akcji społecznej wiele kwestii wciąż pozostaje otwartych. Niektóre wszakże doczekały się odpowiedzi. Uczestnik zamieszkały w USA pytał mnie jakiś czas temu, czy zaproponowany przez nas projekt unijnego święta, nie został odłożony ad calendas graecas. Spieszę poinformować, że na szczęście sprawa rozwija się pomyślnie. Po wystąpieniu Hanny Foltyn-Kubickiej w dniu 1 września 2008 r. na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego, polscy eurodeputowani nie zaprzestali aktywności. Jej wyrazem przygotowany pod koniec zeszłego roku, propagowany obecnie w tłumaczeniu angielskim, projekt rezolucji w sprawie ustanowienia 25 maja świętem Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem:



Po 25 stycznia 2009 r. ów projekt ma zostać oficjalnie zaprezentowany na forum PE. Jakie będą efekty, zależy przede wszystkim od skuteczności naszych przedstawicieli w Brukseli. O tym, że grunt mają przygotowany świadczy m. in. korespondencja i publikacje sprzed kilku miesięcy:







"Dziennik" z 8 maja 2008 r.:



III


Tymczasem skierowana do Papieża Benedykta XVI prośba o rozważenie beatyfikacji rtm.Witolda Pileckiego (szczegóły w poprzednim tekście), spotkała się ze sporym rezonansem. O idei wyniesienia na ołtarze „chrześcijańskiego rycerza XX w.” miałem okazję rozmawiać z wieloma osobami. Szczególne zainteresowanie temat wzbudził wśród duchownych. Zdecydowanym zwolennikiem beatyfikacji rtm.Witolda Pileckiego okazał się ks. Janusz Stokłosa, proboszcz parafii Św.Józefa Oblubieńca w Jaworzynie Śląskiej. Aprobatę wyrazili kapelani Wojska Polskiego. Wśród nich ks. kmdr. ppor. Adam Bazylewicz, proboszcz parafii pw. Błogosławionego Władysława Miegonia w Świnoujściu, ks. kpt. Rafał Kaproń, proboszcz parafii garnizonowej pw.Św.Jana Bosko w Głogowie i ks.prałat płk dr Stanisław Gulak, dziekan Dekanatu Wojsk Specjalnych i proboszcz kościoła garnizonowego pw. Św.Agnieszki w Krakowie. Ks. kmdr por. Zbigniew Rećko, kapelan Garnizonu Białystok napisał:„(…) Bez wątpienia [rtm. Witold Pilecki] to postać niezwykła, a zarazem czytelny oraz wyrazisty wzór i katolika i patrioty. W moim osobistym przeświadczeniu rotmistrz Pilecki po ziemskiej pielgrzymce naznaczonej życiem - służbą (tak Ojczyźnie, jak i swej rodzinie), walką - cierpieniem i ofiarą krwi dotarł do „domu Ojca”, a jego osobę wspominamy tak jak wielu innych w dniu 1 listopada w uroczystość Wszystkich Świętych.” Z kolei ks. płk Sławomir Niewęgłowski, proboszcz kościoła garnizonowego w Lublinie zauważył, że osobiste przekonanie każdego z nas nie musi przekładać się na rychłe wszczęcie procedur kościelnych. Przypominając postać pochowanej na Wawelu Św. Jadwigi – Króla Polski, czczonej jako błogosławiona przez okres kilku stuleci, ks. płk Niewęgłowski wyraził przekonanie, że jeśli Opatrzność zechce, aby Kościół postawił nam rotmistrza Pileckiego za wzór, z pewnością otrzymamy od Niej znak. Najważniejsze zdaniem lubelskiego kapelana jest to, aby jak największej rzeszy osób, przede wszystkim młodzieży, uświadomić czym był patriotyzm rtm. Pileckiego. Podobnie wypowiedzieli się znani duszpasterze: o.Jerzy Pająk OFM Cap, o.prof.Jan Andrzej Kłoczowski OP oraz ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Wspominając casus Romualda Traugutta, duszpasterz polskich Ormian nie krył jednak sceptycyzmu względem spodziewanego stosunku hierarchów Kościoła do beatyfikacji wojskowego. Jak zauważył ks.Isakowicz-Zaleski trudno wróżyć powodzenie projektowi wyniesienia na ołtarze zamordowanego przez komunistów Bohatera z Auschwitz w sytuacji, gdy polscy biskupi z niechęcią odnoszą się nawet do starań na rzecz beatyfikacji polskich księży – ofiar ludobójstwa na Wołyniu w 1943 r. Sceptyczny wobec zdolności poruszenia kościelnych procedur jest także o.Jan Andrzej Kłoczowski. Podobnie jak o.Jerzy Pająk oraz cytowani księża kapelani; znany krakowski dominikanin wyraził głębokie przekonanie o świętości człowieka, który oddał życie za Ojczyznę. Odwołując się do przykładu św. Maksymiliana Marii Kolbe, który, przypomnijmy, został beatyfikowany jako wyznawca, kanonizowany zaś jako męczennik, o.Kłoczowski zaznaczył, że gdy chodzi ewentualne wszczęcie, a potem przebieg procesu beatyfikacyjnego, nie można przesądzać żadnego wariantu rozwoju sytuacji. Jak powiada nadzwyczaj w tym kontekście trafne niemieckie przysłowie: w sądzie i na morzu wszystko w ręku Boga.



Warto na marginesie zauważyć, że wbrew pozorom Kościół katolicki nie wyklucza stawiania za wzór tych spośród świadków Chrystusa, którzy byli żołnierzami. Dotyczy to nie tylko postaci na poły legendarnych, takich jak św.Marcin z Tours. Skoro w opinii wielu – w tym także specjalistów prawa kanonicznego - wśród oficjalnie uznanych przez Kościół świętych jest miejsce dla Ottona Schimka, austriackiego żołnierza Wehrmachtu, rozstrzelanego za odmowę udziału w egzekucji polskich cywilów, wolno mieć chyba nadzieję, że biskupi i kanoniści zechcą zastanowić się i nad świadectwem polskiego Bohatera - Męczennika totalitaryzmów.






IV

I od nas - uczestników akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” wiele w tej mierze zależy. Każdy, kto uświadomił sobie skalę dokonań Witolda Pileckiego – rycerza i naśladowcy Chrystusa – może przyczynić się do zaistnienia kultu jego postaci. Dlatego, o czym w ciągu ostatniego roku wspominałem wielokrotnie, tak ważne jest wydobycie rtm.Pileckiego z powszechnej niepamięci. Temu w wymiarze globalnym służy promowanie przez nas od 25.05.2008 angielskiego przekładu „Raportu Witolda”. Fakt, że zamieszczony w Internecie „Witold’s Report” wzbudza coraz większe zainteresowanie i to także wśród osób nie związanych z Polską, napawa radością. Warto powtórzyć, że już na przełomie maja i czerwca link do angielskiego tłumaczenia „Raportu Witolda” oraz zaproszenie do akcji „Let’s Reminisce About Witold Pilecki” („Przypomnijmy o Rotmistrzu”) przesłałem nie tylko do niepolskich deputowanych do Parlamentu Europejskiego i urzędników unijnych, ale także do redakcji mediów na całym świecie. Wziąwszy pod uwagę fakt, że od pół roku linki do strony witoldsreport.blogspot.com znajdują się także w różnojęzycznych wersjach Wikipedii (i to pomimo wysiłków osób, które robią co w ich mocy, aby akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” zaszkodzić), nie da się uczciwie twierdzić, że świadectwo twórcy Związku Organizacji Wojskowej pozostaje dla świata niedostępne. Jeśli zatem w przyszłości znów usłyszymy o publikacjach w zagranicznej prasie, zawierających określenia typu: „polskie obozy koncentracyjne”, pamiętajmy, że ich autorzy mają na wyciągnięcie ręki angielski „Raport Witolda”, a ich redakcje już w połowie 2008 r. zostały o tym poinformowane. Wspominam o tym również w kontekście zlekceważonego swego czasu, a podpisanego przez ponad sto osób z całego świata wniosku Fundacji Paradis Judaeorum do minister SZ Anny Fotygi o podjęcie zdecydowanej akcji prawnej wobec paszkwilu w „El Pais”. Wspominam o tym w kontekście niedawnego wybryku niemieckiej „Die Welt”, która obóz zagłady na Majdanku nazwała „polskim”. Jeśli nie chcemy, aby w światowych mediach bezkarnie pojawiały się publikacje urągające prawdzie historycznej, wypada postarać się zarówno o rozpropagowanie takich dokumentów, jak „Raport Witolda”, jak i o wytaczanie powództw autorom i wydawcom dopuszczającym się zniewag pod adresem polskich ofiar.

V

Od dawna zabiegałem o moralne wsparcie dla naszej inicjatywy ze strony rektorów szkół wyższych. Niestety, tylko nieliczni byli łaskawi odpowiedzieć na zaproszenie do akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”. Latem ub. r. pocztówki z hasłem naszej akcji zostały przesłane do ponad siedemdziesięciu rektorów szkół wyższych na terenie całego kraju. Z pewnym żalem odnotowuję, iż wśród ponad dwudziestu uczelni położonych na terenie Krakowa, do których zwracałem się z zaproszeniem, ani jedna nie zechciała włączyć się w nasze „przypominanie o Rotmistrzu”. Nie znaczy to, że pocztówki z wizerunkiem Rotmistrza, które rozsyłałem na cały świat, z jakichś przyczyn ginęły akurat w czeluściach sekretariatów rektorów. Dowodem email nadesłany 7.X.08 przez sekretariat Rektora Politechniki Krakowskiej, w którym czytamy:„W imieniu JM Rektora Politechniki Krakowskiej prof.Kazimierza Furtaka informuję, że kartka z wizerunkiem Rotmistrza W.Pileckiego wpłynęła na PK i Pan Rektor miał możliwość się z nią zapoznać. Podjętą przez Państwa akcję uważa za cenną i życzy Państwu wytrwałości i sukcesów w realizacji podjętej inicjatywy.” Niestety w trakcie dalszej korespondencji nie udało mi się zachęcić władz tej uczelni do poinformowania studentów o jubileuszach związanych z rtm.Pileckim i/lub o naszej akcji społecznej. Brak jakiejkolwiek reakcji ze strony pozostałych – łącznie ponad sześćdziesięciu - adresatów sugeruje, że inni rektorzy uznali temat za nieistotny, bądź niewart mobilizowania społeczności akademickiej. Dla przykładu, prof. Leszek Pacholski, rektor UWr już w lutym 2008 r. pisał: „Mam wiele szacunku dla rtm. Witolda Pileckiego. Wyrok na niego został anulowany w 1990 roku, a on sam odznaczony pośmiertnie Orderem Orła Białego. Jest to więc postać znana i szanowana.” Stwierdzenie, że dzięki anulowaniu wyroku orzeczonego względem Rotmistrza oraz pośmiertnemu odznaczeniu Bohatera najwyższym polskim orderem, ś.p. Witold Pilecki jest dziś postacią znaną dowodzi słabego rozeznania prof.Pacholskiego w realiach. Oczywiście jeśli akurat w Uniwersytecie Wrocławskim pamięć o rtm.Pileckim jest powszechna i w przywracanie jej specjalnie angażować się nie trzeba, wypada prof.Pacholskiemu powinszować owego stanu rzeczy. Być może i pod tym względem Wrocław stanowi na mapie kraju chwalebny wyjątek.

Jeszcze w lutym 2008 r. na moje zaproszenie odpowiedział także prof. Wiesław Andrzej Kamiński, rektor Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Deklarując przychylność, Jego Magnificencja wyraźnie zastrzegł: „Deklaracja obejmuje oczywiście moje prywatne i osobiste poparcie dla tej konkretnej inicjatywy. Nie mam upoważnienia do wyrażania poparcia przez Uniwersytet. Takie wymagałoby uruchomienia oficjalnych procedur. Dodam, że jedyną formą byłaby uchwała Senatu. Jednak jego kompetencje dotyczą raczej wyrażania opinii o sprawach natury ogólnej, a nie szczegółowych, jak w tym przypadku.” Mając na uwadze owe przykłady, z tym większą radością powitałem listy od następujących szkół wyższych:













We wrześniu 2008 r. otrzymałem również emaile od Wyższej Szkoły Humanistycznej w Pułtusku oraz Centrum Szkolenia Policji w Legionowie. Dorota Dadas napisała: „Z polecenia JM Rektora Prof. dra hab. Adama Koseskiego serdecznie dziękuję za zaproszenie do wzięcia udziału w akcji społecznej "Przypomnijmy o rotmistrzu". Akademia Humanistyczna im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku w pełni popiera tę szczytną inicjatywę.” W mailu od podinsp. Anny Galant z Centrum Szkolenia Policji w Legionowie, czytamy: „(…)chociaż w głębi serca wspieramy Pańską akcję, jednak nasze możliwości czynnego uczestniczenia w takich przedsięwzięciach są określone przepisami resortowymi, które musimy respektować.”

Być może zatem są nie bezpodstawna jest nadzieja, że przynajmniej wśród profesorów i absolwentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych, Uniwersytetu Łódzkiego, Szkoły Głównej Służby Pożarniczej, Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora, Wojskowej Akademii Technicznej i Centrum Szkolenia Policji trudniej będzie spotkać ludzi, którzy nigdy nie słyszeli o rtm.Witoldzie Pileckim, którzy nigdy nie czytali jego Raportu. Jest to tym cenniejsze, że skala zaniedbań w powszechnej edukacji historycznej osiągnęła rozmiary zastraszające. Wielu z czytelników zapewne przypomina sobie ową sondę uliczną przeprowadzoną 17.IX.2008 przez dziennikarzy jednego z telewizyjnych programów informacyjnych przed bramą Uniwersytetu Warszawskiego. Okazało się wówczas, że nawet wśród studentów tej uczelni są osoby, którym data 17 września z niczym się nie kojarzy.

VI

Niestety, co stwierdzam z doświadczenia ostatnich lat i ostatnich miesięcy, wbrew opiniom niektórych luminarzy polskiej nauki, rtm.Witold Pilecki wciąż pozostaje dla większości Polaków kimś nieznanym. Szczęśliwie, wielu rodakom w kraju i za granicą zależy na zmianie tego stanu rzeczy. Z tego względu tak bardzo cieszy odzew, jaki na zaproszenie do akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” otrzymałem ze strony przedstawicieli samorządu terytorialnego, a także pojedynczych osób, które pomimo własnych obowiązków, znalazły czas na włączenie się przypominanie o Rotmistrzu. Nie sposób wymienić w tym miejscu wszystkich (część nazwisk wspomniałem w poprzednich tekstach), ale dzięki zaangażowaniu takich osób, jak Jerzy Jesionowski z Jaworzyny Śląskiej, czy Wojciech Oleksy z Olkusza, Bohater z Auschwitz staje się kimś bliskim również społecznościom lokalnym. To dzięki takim jak oni, już wkrótce niejedna ulica lub plac, albo szkoła może otrzymać imię Rotmistrza Witolda Pileckiego. Tym bardziej jest to prawdopodobne, że sugestie w tym zakresie trafiają na podatny grunt wśród przedstawicieli władz. Przekonują o tym rozmowy telefoniczne, które w ciągu ostatnich miesięcy odbyłem m. in. z Dariuszem Rzepką – burmistrzem Miasta i Gminy Olkusz, Wojciechem Kręglewskim i Norbertem Napierajem z Rady Miasta Poznania, Tomaszem Gorzkowskim z Urzędu Miasta Ryki, Edwardem Pietrzykiem - zastępcą burmistrza Chojnic, Krzysztofem Sadowskim z biura Prezydenta Głogowa, pracownikami biur Rady Miejskiej w Bydgoszczy, burmistrzów Myślenic, Dobczyc.





Przekonuje o tym również nadesłana korespondencja:




























W kontekście przedstawionych dokumentów, wypada wspomnieć także o projekcie zmiany nazwy warszawskiego Placu Defilad, o którym poinformował mnie jeden z radnych. 6 grudnia ub.r. pismo w tej sprawie przesłałem do Przewodniczącej Rady Miasta st. Warszawy. O sprawie informowały media, m. in.: TVN Warszawa oraz Gazeta.pl . Oto fragment listu: „Nazwanie placu, przy którym w minionym okresie odbywały się pierwszomajowe pochody i przy którym ustawiano trybunę dla najwyższych dygnitarzy PZPR, imieniem zamordowanego przed 60. laty żołnierza Niepodległej, byłoby ze strony władz Warszawy niezwykłym symbolicznym hołdem wobec wszystkich ofiar komunizmu. Z uwagi na usytuowanie placu w samym sercu stolicy, przybliżałoby ono również postać ś.p.Witolda Pileckiego mieszkańcom, jak i licznym odwiedzającym Warszawę. Jako miłośnik muzyki Fryderyka Chopina zdaję sobie sprawę, że od ponad 150. lat jest ona najlepszym „ambasadorem” polskości. Warto jednak zauważyć, że o ile jej autor - największy z polskich kompozytorów - jest postacią powszechnie na świecie znaną, o tyle największy z Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem został niemal wyrugowany także z pamięci swoich rodaków. Ufam, że Pani Przewodnicząca Miasta Stołecznego Warszawy zgodzi się ze mną, że ów stan rzeczy nakłada na nas – współczesnych Polaków – szczególne zobowiązanie.”

VII

Uczestnikom akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, winien jestem wyjaśnienie pewnej drażliwej kwestii. Pytano mnie mianowicie, o stosunek do instytucji, które w ciągu 2008 r., również podjęły się upamiętniania postaci i świadectwa Witolda Pileckiego. 6 stycznia 2008 r. w tekście pt. „Volunteer for Auschwitz”, pisałem, że jakkolwiek najwięcej zależy od inicjatyw oddolnych, zwykłych ludzi, to „ Przywrócenie pamięci o dokonaniach Witolda Pileckiego powinno być także troską oficjalnych instytucji.” . Dlatego też w ciągu całego roku 2008 zabiegałem nie tylko o moralne wsparcie (jakiego już wiosną ub.r. udzielił nam Biskup Polowy Wojska Polskiego oraz Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego), ale także o konkretne formy współpracy. Wydawało mi się bowiem – i gotów jestem nadal bronić tego poglądu – że w takich sprawach, jak przywracanie pamięci o bohaterach nie ma i nie powinno być miejsca ani na niezdrową rywalizację, ani na zawiść, ani partyjniactwo. W trosce o dziedzictwo narodowe Polacy powinni współpracować. Dlatego też rozwój sytuacji w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy w niejednym mnie zaskoczył. Odpowiadając na liczne pytania, przedstawiam korespondencję z Instytutem Pamięci Narodowej, oraz propozycję, jaką złożyłem Dolnośląskiej Inicjatywie Historycznej.











W oczekiwaniu na odpowiedzi ze strony prezesów IPN oraz DIH, chciałbym odnieść się do szerszego tła przedstawionej korespondencji. Na wypadek, gdyby ktoś z czytelników wyobrażał sobie, że mój stosunek do IPN jest inny od rzeczywistego, pragnę oświadczyć, że od samego początku uznawałem tę instytucję za jeden z tych naprawdę nielicznych urzędów, z działalności których odrodzona Rzeczpospolita może być dumna. Moje poparcie dla inicjatyw IPN nie ograniczało się do wchodzenia w rolę obrońcy w prywatnych rozmowach, w których często stykałem się powtarzaniem niesprawiedliwych wobec IPN zarzutów. Nie ograniczało się ono także do propagowania wciąż tak mało popularnego „Biuletynu IPN”. Nie ograniczało się do składania podpisów pod listami otwartymi (zob. np. apel w obronie historyków IPN i „Arcanów” z 8.VI.2006.). Na swą skromną miarę, już przed kilkoma laty, starałem się propagować działalność edukacyjną IPN (zob. np. publikacje w „Gazecie. Dzienniku Polonii w Kanadzie”: „Twarz krakowskiej bezpieki”, „Fundamentem demokracji jest pamięć”) a także inicjować dyskusje wokół ważnych rocznic, wydarzeń i postaci (zob.np. Wiadomości24.pl „65 lat temu powstała Armia Krajowa”, "Sieg heil pod Krzyżem Katyńskim - finał w sądzie", Prawica.net: „Lebensborn XXI wieku”, "Kościół potrzebuje autorytetu i powrotu do korzeni".

Żeby kwestię dopowiedzieć do końca: niejednokrotnie wyrażałem poparcie dla lustracji i jestem zwolennikiem pełnego otwarcia archiwów komunistycznych służb specjalnych.

VIII


Nadszedł również czas, aby podać do publicznej wiadomości korespondencję z najważniejszymi urzędnikami w państwie. Tym, którzy nie zapoznali się z materiałami, jakie publikowałem pod tym adresem w ciągu ostatniego roku, wyjaśniam, że niemal od początku akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” starałem się o wsparcie w bardzo konkretnych sprawach. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego (a także m. in. jego doradcę – prof. Ryszarda Legutkę), premiera Donalda Tuska, Marszałków Sejmu i Senatu, Ministra Obrony Narodowej etc., chciałem nie tyle naszym przypominaniem o Rotmistrzu zainteresować (cokolwiek to może znaczyć), ile prosić o pomoc w takich sprawach, jak:

- upowszechnienie „Raportu Witolda” w polskiej szkole i w Wojsku Polskim
- ustanowienie w Unii Europejskiej święta Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem.


Trudno przecież zakładać, że zwierzchnik polskich sił zbrojnych, a także premier polskiego rządu nie dysponują żadnymi możliwościami realnego wsparcia w wymienionych dziedzinach. Trudno przypuszczać, że możliwościami w tej mierze nie dysponuje szef MON. Wiosną ub. r., przekonawszy się, iż wysocy rangą oficerowie polskiej armii nie znają nawet nazwiska Bohatera z Auschwitz, prosiłem Ministra Obrony Narodowej o zgodę na to, aby na jednej z oficjalnych stron internetowych Wojska Polskiego zamieszczono moje zaproszenie do akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”. Pomimo nawiązania kontaktu (odbyłem w tej w sprawie także długą konferencję telefoniczną), moje prośby nie spotkały się ze zrozumieniem. Zamiast tego minister Klich przysłał mi pismo takiej oto treści:



Natomiast list do Prezesa Rady Ministrów wysłany pocztą poleconą 21.III.2008 r. nie doczekał się choćby zdawkowej odpowiedzi.



Tymczasem po długich miesiącach oczekiwań otrzymałem zdumiewającej treści pismo z Kancelarii Prezydenta RP:



Odpowiedź ministra Łopińskiego zaskakuje z kilku powodów. Nie tylko dlatego, że – wbrew deklaracji autora – nie załączono do niego przesłania Prezydenta RP do uczestników uroczystości w Wieluniu. List Szefa Gabinetu Prezydenta RP zaskakuje ze względów zasadniczych. Każdy, kto choć trochę interesował się sprawą rtm.Witolda Pileckiego, doskonale zdaje sobie sprawę, że wśród polskich polityków to Lech Kaczyński jest tym, który zrobił najwięcej dla uhonorowania zgładzonego przed 60 laty Żołnierza Niepodległej. Można się przeto zastanawiać, jaki sens – w kontekście moich, bardzo konkretnych przecież próśb – ma wymienianie w skierowanym do mnie piśmie powszechnie znanych zasług Pana Prezydenta, a jednocześnie pominięcie milczeniem kwestii, z którymi się do Prezydenta zwracałem.

IX

Przyjmijmy zatem do wiadomości nagie fakty. Zarówno Prezes Rady Ministrów, jak i Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej – politycy zdolni do porozumienia ponad podziałami, czego dowodem łączące obu przekonanie o konieczności podpisania przez Polskę nieważnego w świetle prawa Traktatu lizbońskiego – nie chcą przyczynić się do upowszechnienia „Raportu Witolda”. Nie zamierzają również przyczynić się do ustanowienia unijnego święta obchodzonego 25 maja na cześć Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem. W takim stanie rzeczy, w dniu 11 grudnia 2008 r. zwróciłem się o pomoc do Prezydenta i Premiera Republiki Czeskiej.



Być może Vaclav Klaus i Mirek Topolanek – najwyżsi urzędnicy państwa, które obecnie przewodniczy Unii Europejskiej - wykażą więcej zrozumienia dla naszej inicjatywy.

X

Na podsumowania jeszcze za wcześnie. Wiele projektów zostało zaledwie zainicjowanych, wiele z pewnością będzie miało dalszy ciąg. Akcja społeczna „Przypomnijmy o Rotmistrzu” trwa nadal. Bez względu na to, jak wielką wrogość budzi u tych, którzy nie szczędzą wysiłków, aby zapisane w epilogu „Raportu Witolda” słowa Rotmistrza również dziś nie straciły na aktualności:

„Nie to jest ważne, co napisałem dotychczas na tych kilkudziesięciu stronach, szczególnie dla tych, co będą je czytać li tylko jako sensację, lecz tutaj chciałbym pisać tak wielkimi literami, jakich nie ma, niestety, w maszynowym piśmie, żeby te wszystkie głowy, co pod pięknym przedziałkiem mają wewnątrz przysłowiową wodę i matkom chyba tylko mogą dziękować za dobrze sklepione czaszki, że owa woda im z głów nie wycieka - niech się trochę zastanowią głębiej nad własnym życiem, niech się rozejrzą po ludziach i zaczną walkę od siebie, ze zwykłym fałszem, zakłamaniem, interesem podtasowanym sprytnie pod idee, prawdę, a nawet wielką sprawę.”

poniedziałek, 13 października 2008

Pokorna prośba do Sługi Sług Bożych

W 69. rocznicę udzielenia przez Stalina bratniej pomocy Hitlerowi zwróciłem się do głowy Kościoła katolickiego z prośbą o rozważenie pewnej kwestii.

List do Benedykta XVI został przesłany na dwa adresy: bezpośrednio do Kurii Rzymskiej oraz do arcybiskupa metropolity Warszawy. Listowi wysłanemu do Watykanu (wraz z zaadresowaną do Papieża kartką pocztową z wizerunkiem rtm.Witolda Pileckiego) towarzyszyło pismo do arcybiskupa Angelo Amato – prefekta Kongregacji do Spraw Świętych i Błogosławionych. List do arcybiskupa Kazimierza Nycza, już doczekał się odpowiedzi. Osobne pismo przesłałem także na ręce arcybiskupa Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski.

Oto szczegóły:

List do Benedykta XVI:










List do Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego:



Odpowiedź abpa Kazimierza Nycza:



Dopóki nie przemówił Rzym, causa non est finita.

Tym, którzy łączą się w wierze ze ś.p. Witoldem Pileckim, wolno nie tracić nadziei, że także na tym świecie, ostatnie słowo nie będzie należeć do wrogów Rotmistrza. Nie będzie należeć do jego zabójców i ich mocodawców. Nie będzie należeć do tych, którzy postać Rotmistrza skutecznie wymazali z powszechnej świadomości. Nie będzie należeć do tych, którzy nie akceptując prawdy o jego biografii, podejmują próby jej fałszowania.

Trzeba jednak podkreślić, że to, czy w zmaganiach o pamięć o Rotmistrzu zatriumfuje prawda, zależy nie tylko od Kościoła, który dla Witolda Pileckiego był Matką. Dlatego trudności dowodowe, o których wspominają przywołani przez J.E. abpa Kazimierza Nycza prawnicy – kanoniści, nie powinny odwracać naszej uwagi od istoty sprawy. Oficjalne rozpoznanie przez Kościół świętości Bohatera, jakkolwiek ogromnie cenne, nie jest przecież najważniejsze.

Dla nas - uczestników akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, i to bez względu na to czy wierzymy, bez względu na to czy wierzymy w sposób, w jaki wierzył sam Witold Pilecki, i tak pozostaje on wzorem. O jego świętości – zadekretowanej bądź nie – decydują jego czyny. Pozostawione przez Rotmistrza dziedzictwo - świadectwo cnoty wojennej, pokory, czynnego miłosierdzia, życia rodzinnego i poświęcenia dla wspólnego dobra, powinno inspirować nasze sumienia.

Każdy – agnostyk czy wierzący – może mieć swój udział w owym budzeniu sumień. Każdy, o czym pisałem wielokrotnie (patrz poprzednie teksty), może wykonać bodaj najdrobniejszy gest. Każdy może przyczynić się do tego, aby ów Boży Posłaniec – człowiek z krwi i kości, został wydobyty z powszechnej niepamięci. Aby naprawdę wszedł do świadomości współczesnych.

Nie tylko miliarda trzystu milionów katolików.


Przed nadchodzącymi uroczystościami Wszystkich Świętych oraz Dniem Zadusznym zachęcam do lektury ulubionej książki Rotmistrza:
"O naśladowaniu Chrystusa"

.

środa, 1 października 2008

Przypomnijmy o Rotmistrzu

..nie tylko w Parlamencie Europejskim, w Krakowie, na uczelni, w szkole..

Początek września zaowocował ważnymi wydarzeniami. Dowiedzieliśmy się, którzy konkretnie polscy eurodeputowani zechcieli przyjąć zaproszenie do akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”). W dniu 1 września b.r. za sprawą wystąpienia pani poseł Hanny Foltyn-Kubickiej, projekt 25 maja jako Dnia Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem znalazł się w porządku obrad sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego. W tej sytuacji można mieć chyba nadzieję, że w kalendarzu unijnych świąt nie zabraknie miejsca nie tylko dla ofiar totalitaryzmów, ale również dla najdzielniejszych obrońców naszego świata. Tych wszystkich, którzy walcząc w XX wieku za wolność waszą i naszą płacili wysoką, często najwyższą cenę.

Początek października to dobry moment, aby do „przypominania o Rotmistrzu” raz jeszcze zachęcić profesorów, studentów i uczniów. Wychodząc z tego założenia w pierwszej połowie września kartki z wizerunkiem Witolda Pileckiego i zaproszeniem do udziału w akcji przesłałem do rektorów i komendantów ponad siedemdziesięciu szkół wyższych w całym kraju. Wcześniej (tzn. w lipcu i sierpniu) pocztówki otrzymali dyrektorzy szkół noszących imię ś.p.Rotmistrza.

Przywołując zasadnicze cele naszej inicjatywy - 1) upowszechnienie „Raportu Witolda” z 1945 r.; 2) lobbing w sprawie superprodukcji filmowej opowiadającej losy „Ochotnika do Auschwitz”; 3) ustanowienie 25 maja święta w Unii Europejskiej - Dnia Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem – zaznaczyłem, że uczestnikiem akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” może być każdy. Wystarczy jedynie przeczytać – po polsku lub po angielsku - „Raport Witolda” z 1945 r., a przynajmniej fragmenty tego dokumentu, a następnie zachęcić do tego co najmniej jedną osobę. Warto w tym miejscu podkreślić, że w przypadku instytucji (nie tylko edukacyjnych), które zechciałyby uczestniczyć w naszej inicjatywie, wystarczy sama deklaracja władz oraz zobowiązanie do pomocy w realizacji pierwszego z celów akcji. "Raport Witolda", podobnie jak jego Autor, pozostaje wciąż nieznany znakomitej większości współczesnych. Wydaje się, że to właśnie środowiska akademickie dysponują potencjałem, aby pomóc zmienić ów zawstydzający stan rzeczy. Zachęcenie studentów w roku jubileuszowym do lektury „Raportu Witolda” leży przecież w zakresie możliwości polskich uczelni.

Jak wspomniałem, kartki z hasłem „Przypomnijmy o Rotmistrzu” przesłałem jedynie do ponad 70 rektorów i komendantów szkół wyższych. Nie znaczy to, abym zaproszenia nie kierował także do tych, którzy kartki z Rotmistrzem nie otrzymali. Ze względów obiektywnych do momentu gdy piszę te słowa, osobiście byłem w stanie rozesłać jedynie blisko 200 pocztówek. Nadal mam jednak nadzieję, że także przedstawiciele instytucji, które otrzymały zaproszenie w formie wirtualnej (pierwszych kilka tysięcy emaili wysłałem jeszcze w styczniu i lutym b.r.), albo ustnej, również zechcą je przyjąć. Ufam, że i wśród uczestników akcji znajdą się tacy, którzy przekażą zaproszenie nie tylko znajomym, pojedynczym osobom, ale i zaprzyjaźnionym podmiotom instytucjonalnym. Tak jak do tej pory, dostępna poniżej lista instytucji - uczestników akcji będzie na bieżąco aktualizowana.

Jak się dowiedziałem, pod koniec września pierwsza edycja kartki pocztowej z wizerunkiem Rotmistrza była na wyczerpaniu. W trzech urzędach pocztowych – w Gorlicach, Nowym Sączu i Zakopanem – w których kartka z hasłem „Przypomnijmy o Rotmistrzu” / „Let’s Reminisce About Witold Pilecki” dostępna jest w sprzedaży detalicznej, pozostały śladowe ilości egzemplarzy. I tu kolejna dobra wiadomość: w związku z dużym zainteresowaniem, w najbliższych dniach pojawi się w drugie wydanie „przypominającej o Rotmistrzu” pocztówki. Projekt autorstwa p.Leszka Zakrzewskiego tylko nieznacznie (od strony kolorystycznej) różni się od wydania pierwszego.



Cena kartki nie uległa zmianie. Wynosi ona 30 groszy za sztukę. Zamówień, z dopiskiem „Rotmistrz W.Pilecki”, można dokonywać pod adresem: Wiesław Mochnacki, P.O.Box 131, PL-33-300 Nowy Sącz 1.


Na marginesie tekstu z 13 lipca b.r., wypada odnotować odpowiedź, jaką otrzymałem na pytanie pod adresem władz samorządowych mojego miasta. Wyrażając nadzieję, że również Rada Miasta Krakowa zechce przyjąć zaproszenie i oficjalnie przystąpi do akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, przedstawiam pismo, które otrzymałem od p.Bogusława Kośmidera, wiceprzewodniczącego Rady:



Ufam, że także przedstawiciele władz samorządowych waszych miejscowości, zechcą z zaproszenia do akcji skorzystać. Wierzę, że za sprawą pomocy, o którą prosiłem eurodeputowanych PiS i PO, doczekam się również odpowiedzi ze strony Kancelarii Prezydenta oraz Kancelarii Premiera. Kwestie poruszone przeze mnie w korespondencji z zimy i wiosny tego roku (o szczegółach można przeczytać w poprzednich tekstach) są wciąż otwarte.


Do końca roku jubileuszowego pozostało ponad 90 dni. Wbrew pozorom to dużo czasu. Tych, którzy tak jak niżej podpisany czują się osobistymi dłużnikami największego spośród zapomnianych Bohaterów, raz jeszcze zachęcam: zróbmy, co w naszej mocy, aby postać i świadectwo Witolda Pileckiego stały się choć trochę mniej nieznane. Zróbmy, co w naszej mocy, aby współczesnym Polakom, Europejczykom, mieszkańcom globalnej wioski stały się one choć trochę bliższe.

Przypomnijmy o Rotmistrzu! Przyjaciołom i krewnym. Europie i światu.

-

niedziela, 13 lipca 2008

Przypomnijmy o Rotmistrzu - nasza służba trwa

Czy rok 2008 będzie Rokiem Witolda Pileckiego w największej mierze zależy od nas samych.

Od 25 maja „Raport Witolda” z 1945 r.dostępny jest w Internecie również w języku angielskim. Na przełomie maja i czerwca zaproszenie do lektury tego dokumentu przesłałem do agencji informacyjnych i mediów w kilkudziesięciu krajach niemal na wszystkich kontynentach. W drugiej połowie czerwca listy w języku angielskim wystosowałem do nie-polskich deputowanych do Parlamentu Europejskiego. Przesyłając link do "Raportu Witolda", zwróciłem się do poszczególnych posłanek i posłów do Parlamentu Europejskiego, a także m. in. do Jose Manuela Baroso i Javiera Solany z prośbą o wsparcie projektu ustanowienia 25 maja Dniem Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem. Dla porządku powtórzę, że polscy eurodeputowani otrzymali zaproszenia do akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki” / „Напомним о Ротмистре”) już na początku roku.

Wziąwszy pod uwagę życzliwość wobec idei nowego unijnego święta, jaką przed kilkoma miesiącami wyraził Hans-Gert Pöttering, przewodniczący Parlamentu Europejskiego, z radością powitałem głos poparcia ze strony prof. Jerzego Buzka. Przyszłość pokaże, czy jego deklarację (vide: materiał pt. „Bohater z wyboru”, „Fakty” TVN z 25.05.2008, link pod tekstem) można uznać za wyraz intencji wszystkich polskich eurodeputowanych. Z informacji, jakie na początku lipca otrzymałem z Brukseli wynika, że przedstawiciele 26 (poza Polską) krajów członkowskich, do których wystosowałem zaproszenia, z dużym zainteresowaniem przyjęli nasze działania na rzecz przywrócenia pamięci Europejczyków największego z Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem – rotmistrza Pileckiego.

W nawiązaniu do korespondencji przesyłanej od stycznia (szczegóły w tekstach z poprzednich miesięcy), 3 lipca b.r. wystosowałem także listy do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, premiera Donalda Tuska oraz marszałków – Bogdana Borusewicza i Bronisława Komorowskiego. Do przedstawicieli najwyższych władz Rzeczypospolitej raz jeszcze zwróciłem się z prośbą o:

- wsparcie na forum instytucji Unii Europejskiej projektu ustanowienia 25 maja Europejskim Dniem Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem,

- wsparcie działań na rzecz rozpropagowania „Raportu Witolda” z 1945 r., a w szczególności wprowadzenia tego dokumentu na listę lektur szkolnych, a także uwzględniania go w pracy wychowawczo-oświatowej w Wojsku Polskim,

- poparcie wniosku do Poczty Polskiej o wyemitowanie znaczków pocztowych upamiętniających postać rtm. Witolda Pileckiego.


Nasza akcja z założenia trwa do końca grudnia. Na podsumowania jest jeszcze zbyt wcześnie. Jeśli jednak dokonania ś.p. Rotmistrza przestały być nieznane elitom politycznym Europy, redakcjom światowych mediów i wielu (nie tylko polskim) internautom, być może nie będzie przesadą, jeśli rok 2008 uznamy za Rok Witolda Pileckiego. Być może dzięki wysiłkom uczestników akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, jeszcze za naszego życia uda się doprowadzić do sytuacji, gdy przeciętny pułkownik Wojska Polskiego, student, rolnik, biznesmen, prawnik, albo lekarz na dźwięk nazwiska „ochotnika do Auschwitz” będzie miał jakiekolwiek skojarzenia.

Najwięcej, o czym przypominać nigdy dość, zależy w tej mierze od każdego z nas. Od tego, czy w ciągu owych dwunastu miesięcy znajdziemy choćby chwilę na zapoznanie się przynajmniej z fragmentami „Raportu Witolda” i zachęcenie do tego co najmniej jednego ze znajomych. Być może nie jest nadmiernym optymizmem sądzić, że na taki gest stać każdego.



Dla tych natomiast, którzy chcieliby zaangażować się w naszą akcję społeczną w większym stopniu, mam kolejną propozycję. Za sprawą p. Wiesława Mochnackiego, regionalne Centrum Poczty ORJ w Nowym Sączu wydało okolicznościową kartkę. Mieszkańcy i turyści odwiedzający Beskid Niski i Sądecki oraz Tatry mogą nabyć pocztówki z hasłem „Przypomnijmy o Rotmistrzu” w urzędach pocztowych w Gorlicach, Nowym Sączu i Zakopanem. Inni mogą wejść w ich posiadanie, pisząc na adres: Wiesław Mochnacki, P.O.Box 131, PL-33-300 Nowy Sącz 1, z dopiskiem: „Rotmistrz W.Pilecki”. (Do ceny pojedynczego egzemplarza, która – uwaga! – wynosi zaledwie 30 groszy, należy doliczyć koszty przesyłki).

Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby „przypominającą” o Rotmistrzu kartkę potraktować jako oryginalną formę pozdrowień z wakacji. Można jej także użyć do przesłania wniosków, pytań i próśb kierowanych pod adresem władz. Tych centralnego, jak i samorządowego, czy nawet ponadnarodowego szczebla. Zachęcam np. do zapytania organów samorządu terytorialnego miejscowości w których mieszkamy, co w roku obecnym nasi przedstawiciele uczynili, bądź uczynić zamierzają, dla przywrócenia pamięci o Witoldzie Pileckim. Ja sam kartkę z tym pytaniem przesłałem na adres Rady Miasta Krakowa. Każdy, kto identyfikuje się z celami akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, może działać analogicznie.

Nasze „przypominanie o Rotmistrzu” nie skończyło się wszak 25 maja. Wręcz przeciwnie. Jak zauważyła pani generał prof. Elżbieta Zawacka, cichociemna i kurier Armii Krajowej: nasza służba trwa…

Zobacz:

"Bohater z wyboru", "Fakty" TVN z 25.05.2008

Zobacz także:

Arkadiusz Jałowiec: 25 maja uczciliśmy pamięć rotmistrza Pileckiego

DODANE 1.09.2008: Artur Grabarczyk ("Polska. The Times"): "Pilecki może być bohaterem całej Europy"


DODANE 6.09.2008: Wystąpienie pani poseł Hanny Foltyn-Kubickiej na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w dniu 1 września 2008 r.

niedziela, 25 maja 2008

„Przypomnijmy o Rotmistrzu” – nowe otwarcie

Nadszedł czas, aby zainaugurowanej w styczniu akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” nadać nowy wymiar.

Tym, którzy zetknęli się z tym hasłem po raz pierwszy, wyjaśniam - akcja ma trzy cele: 1) upowszechnienie (na całym świecie) „Raportu Witolda”, 2) lobbing na rzecz superprodukcji filmowej opowiadającej losy „ochotnika do Auschwitz”, 3) ustanowienie 25 maja nowego święta w Unii Europejskiej – Dnia Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem.

Do przypominania o ochotniku do Auschwitz, zaproszeni są wszyscy. Wszyscy, którym w jakiś sposób bliskie są wartości, jakie postać Witolda Pileckiego uosabia. Każdy z nas może (i powinien) zapoznać się z biografią ś.p. Rotmistrza. Każdy może przeczytać „Raport Witolda” z 1945 r. i zachęcić do tego co najmniej jednego ze znajomych. Jeśli nie możemy sobie pozwolić na lekturę całości Raportu, czytajmy przynajmniej jego fragmenty. Na przykład te, które starałem się przybliżyć w publikowanych od stycznia tekstach. Udział w akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” może polegać również na złożeniu podpisu pod wnioskiem do Poczty Polskiej o wyemitowanie znaczków upamiętniających Rotmistrza (vide: List otwarty do Poczty Polskiej )

60. rocznica śmierci Witolda Pileckiego to moment szczególny. Od kilku miesięcy daje się obserwować wzrost zainteresowania osobą Rotmistrza. Wiele osób i środowisk w przywracanie pamięci o nim angażuje się spontanicznie. Z wewnętrznej potrzeby i bez jakichkolwiek nakazów z góry. Wszystko to napawa nadzieją, że rok 2008 stanie się dla wielu – i to nie tylko Polaków – Rokiem Witolda Pileckiego.

Idea upamiętnienia postaci Rotmistrza przez ustanowienie 25 maja – może już w przyszłym roku? - Europejskim Dniem Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem także zyskuje coraz więcej sojuszników. Życzliwe zainteresowanie wysokich urzędników UE dla sprawy Rotmistrza napawa w tej mierze optymizmem. Ideały, którym służył Witold Pilecki stanowią wszak nasze wspólne dziedzictwo.

Także z tego powodu właśnie dziś pojawiło się w Internecie długo oczekiwane, angielskie tłumaczenie „Raportu Witolda”. O owym fakcie zostały powiadomione światowe media.

Dziękując tłumaczom – wolontariuszom za ich trud, zdaję sobie oczywiście sprawę, że efekty ich pracy wzbudzą wątpliwości. Ważniejsze od wszelkich kontrowersji jest jednak to, że od dziś każdy, kto – nie znając polskiego – chciałby dowiedzieć się o Rotmistrzu czegoś więcej, może skorzystać z angielskiego tłumaczenia „Raportu Witolda”.

Let’s Reminisce About Witold Pilecki! Przypomnijmy o Rotmistrzu..

Witold's Report

piątek, 23 maja 2008

Witold Pilecki - miles christianus, patron Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem


„Niebo koroną, mężnym ojczyzna go zowie,
A my go wyznawamy królem, Sarmatowie.
Bóg, ojczyzna, postronni tak go zdobią społem,
Że mu inszych nie trzeba sławić się tytułem.
Lecz nam tuszy ten umysł, kożdej cnoty żyzny,
Iż go Ojcem nazowiem tej nowej ojczyzny.”


… pisał u schyłku XVI w. Mikołaj Sęp Szarzyński. Bohater epigramatu – król Stefan Batory, podobnie jak jego późniejszy o wiek następca - ów sławny monarcha, któremu wrogowie nadali przydomek Lwa Lechistanu zapisali się na trwale w świadomości Europejczyków. Pamięć o niezrównanym strategu, którego kunsztem, w dwa wieki później zachwycał się pruski teoretyk wojskowości Clausewitz, przetrwała ponad trzy wieki. Dzisiaj przeciętny mieszkaniec Wiednia, Ursynowa, Nowej Huty czy Grunwaldu, potrafi bezbłędnie odpowiedzieć na pytanie: „kim był Jan Sobieski?”. Nazwisko autora wiktorii wiedeńskiej u zwykłego zjadacza chleba wywołuje zestaw skojarzeń oscylujących wokół takich pojęć, jak honor, odwaga, waleczność, poświęcenie, wierność, umiłowanie ojczyzny, męstwo. Znana z licznych portretów, potężna postać Sobieskiego, odziana w husarską karacenę towarzysza chorągwi pancernej nadaje tym terminom wagi i splendoru. Ów sarmacki sztafaż, a także obyczajowy, kulturowy i czasowy dystans, jaki nas – współczesnych - dzieli od króla Jana, nie stanowi przeszkody dla wspominania jego wielkich dokonań. Paradoksalnie jednak, nawet jeśli dotkniemy marmurowego sarkofagu w krypcie św. Leonarda na Wawelu, nawet jeśli z bliska przyjrzymy się wiedeńskim trofeom - namiotom Kara Mustafy, jataganom, kałkanom i końskim rzędom, inercja naszej wyobraźni powoduje, że nie tylko duchowe, ale i materialne pozostałości dawnych wieków skłonni jesteśmy postrzegać raczej jako element rzeczywistości bajkowej, niż świadectwo wydarzeń, które naprawdę miały miejsce. W ten sposób – a niemała w tym zasługa dziewiętnastowiecznej literatury i dwudziestowiecznej humanistyki – wpadamy w sidła kolejnego złudzenia. Domniemana nierzeczywistość (albo – egzotyka) dawnych form, warunków bytowania, a nawet dylematów, przed którymi stawali ludzie nie znający telewizji, emaili i esemesów, każe nam z podejrzliwością traktować zasady, na których ufundowany był ich świat. Post- , a może nawet post-postmodernistycznemu homo ludens niezwykle trudno przyjąć, że pokolenia jego przodków mogły zupełnie serio traktować to wszystko, co kryje się pod starożytnymi imionami cnót. Człowiek wychowany na reklamach i teleturniejach, gotów zgadnąć, że Iustitia, Fortitudo, Sapientia i Temperantia to najnowsze modele znanych marek samochodów. Zaś Fides, Spes oraz Caritas, w jego oczach w sam raz nadają się na szyldy szacownych towarzystw ubezpieczeniowych i funduszy emerytalnych.

Trzeba niemałego wysiłku wyobraźni, żeby uświadomić sobie, że jeszcze trzy-cztery generacje temu, cnoty kardynalne i teologiczne – wraz z sankcjonującym je najwyższym Punktem Odniesienia – stanowiły oczywisty składnik codziennego życia. Ludzie z pokolenia wychowanego przed II wojną światową, zobowiązania względem dobra powszechnego traktowali jako coś najzupełniej zwyczajnego. I to bez względu na środowisko, w którym wyrośli, albo światopogląd, który wyznawali. Ani wyrzuconemu we wrześniu 1939 r. na argentyński brzeg Witoldowi Gombrowiczowi, ani przebywającemu wówczas w Sztokholmie Kazimierzowi Badeniemu, ani tysiącom polskich chłopów i robotników nie przeszło by przez myśl, że w chwili, gdy łobuzy od historii podpalają nasz wspólny dom, godzi się uchylać od jego obrony. Dziś już prawie nie ma śladu po ludziach, którzy – nawet jeśli ledwie potrafili się podpisać - oddychali powietrzem przesyconym horacjańskim „Exegi monumentum..”. Ludziach, którzy – nawet jeśli nigdy nie słyszeli imienia Seneki – żyli w głębokim przekonaniu, że „chwalebne jest czynić to, co należy, a nie to co wolno”, oraz że „sprawa polega nie na tym, czy Kato będzie wolny, lecz na tym, czy będzie żył pośród wolnych.” Dziś ze świecą trzeba by szukać kogoś, kto potrafiłby z przekonaniem powtórzyć za św. Augustynem: „Prawdziwej wolności zażywają jedynie zwolennicy wiecznego prawa.” Jeszcze trudniej byłoby znaleźć człowieka, który naprawdę szczerze zgodziłby się z Lordem Actonem, który twierdził, iż „Wolność to rządy sumienia”.

Simone Weil – jedna z tych, którzy w sposób najbardziej przenikliwy zgłębiali tajemnice Królestwa Ducha – tak oto identyfikuje aktualne (również dziś!) źródła zagrożeń: „Tam, gdzie ludzie nie znają innych pobudek niż przymus, pieniądz, oraz starannie podtrzymywany i pobudzany entuzjazm, wolności być nie może.” Ciekawe, że ta francuska Żydówka, która tak, jak św. Edyta Stein, a także były rabin Rzymu Eugenio Zolli – w Ukrzyżowanym odnalazła prawdę o Bogu i prawdę o człowieku, remedium na totalitarne zniewolenie upatrywała w powrocie do ideałów dawnych wieków. Autorka „Świadomości nadprzyrodzonej” w bombardowanym przez Luftwaffe Londynie notowała: „Trzeba by życie publiczne nasycić ogromną obfitością zapożyczeń ze średniowiecza pełnych autentycznego piękna”. Sądzę, że warto zapamiętać tę uwagę. Także ze względu na datę, kiedy ją zapisano. Warto sobie przypomnieć ową myśl – chronologicznie równoległą względem wydarzeń opisywanych w „Raporcie Witolda”.

Zagłębiając się w lekturę świadectwa Rotmistrza z Auschwitz, świadectwa, bez którego nie sposób zrozumieć, do jakich ekstremów – wielkości i upodlenia - może dojść człowiek, dochodzimy do wniosku, że bez „Raportu Witolda” nie da się również w sposób sensowny i uczciwy (sic!) odpowiedzieć na pytanie, czym był Auschwitz. Nie da się odpowiedzieć na pytanie, co uczyniono oraz czego nie uczyniono, w sprawie diabelskiego eksperymentu zrealizowanego na polskiej ziemi. To chyba dostatecznie dobre powody, aby „Raport Witolda” upowszechnić. Rozważania nad podeptaniem najbardziej podstawowych praw człowieka mogą nas zaprowadzić i w inne dziedziny. Więzień nr P-4859, przebywający w obozie pod nazwiskiem Tomasza Serafińskiego był – o czym niejednokrotnie zaświadcza on sam, a co potwierdzają jego bliscy - człowiekiem głębokiej wiary. Tym niemniej wszelki mistycyzm był mu z gruntu obcy. Być może dlatego tak silne wrażenie sprawiają na czytelniku Raportu wyraźne odwołania do Boskiej Opatrzności. Być może właśnie owa faktograficzna rzeczowość wojskowego dokumentu w połączeniu z wrażliwością na cierpienie bliźnich i skromnością autorskiej samooceny, pozwala wyostrzyć metafizyczny kontekst opisywanych wydarzeń.
Zarówno sam „Raport Witolda”, jak i ostatnie rozdziały biografii Rotmistrza, w sposób bardzo ostry ukazują nieprzystawalność dwóch światów. Świata rządzącego się demonicznymi zasadami rasy panów i tego, który – jak cała cywilizacja europejska – opiera się na Kazaniu na Górze i Przypowieści o miłosiernym Samarytaninie. Z zapartym tchem obserwujemy, jak w nierównym boju stają naprzeciwko siebie: panowie życia i śmierci - dwudziestowieczni potomkowie barbarzyńskich kynoskefaloi i sprowadzeni do poziomu podludzi obrońcy naszego świata.

Zadajmy sobie w tym miejscu pytanie: unde bonum? Skąd w idealnym świecie zła brało się dobro? Gdzie biły jego źródła? Uważna lektura „Raportu Witolda” przywodzi na myśl wolnościowo-romantyczną i insurekcyjną tradycję Polski. Jest jednak i głębsze dno. Ów wspólnotowy fundament, który przed wiekami zyskał miano Europa christiana. Na straży owego porządku stoi rycerz chrześcijański. Ziemskim archetypem militi christiani jest postać św. Jerzego – bożego wojownika. O ile biografia legendarnego pogromcy smoka, nie wytrzymała niestety (kościelnej) próby czasu, wzorzec chrześcijańskiego rycerza wyznacza także inna – tym razem jak najbardziej historyczna - postać. Jest nią – o czym, jak sądzę nikogo w Poznaniu przekonywać nie trzeba – św.Marcin z Tours. Zgodnie z podaniem, ów rzymski legionista z IV w. napotkawszy zimą półnagiego żebraka, dobył miecza, rozciął na dwoje swój drogocenny płaszcz i przyodział nim biedaka. Następnej nocy we śnie ukazał się Marcinowi Chrystus ubrany w ową połowę płaszcza, którą żołnierz oddał żebrakowi. Wówczas Jezus rzekł otaczającym Go aniołom: „W tę szatę odział mnie katechumen Marcin”.
Nie sposób nie przywołać postaci dobrego rycerza – personifikacji czynnego miłosierdzia i braterstwa w kontekście działalności Witolda Pileckiego w KL Auschwitz. Jak zaświadczają liczni świadkowie – m. in. Konstanty Piekarski i Józef Garliński, jednym z celów Związku Organizacji Wojskowej, założonej przez Witolda Pileckiego tajnej organizacji, było – prócz gromadzenia informacji wywiadowczych i przygotowań do zbrojnego wystąpienia przeciw załodze SS – podtrzymywanie współwięźniów na duchu i pomoc w zdobywaniu żywności.

Dzisiejszemu człowiekowi, przepełnionemu najlepszymi nawet intencjami, a przy tym nie pozbawionemu zmysłu empatii, bardzo trudno jest pojąć motywacje, jakimi kierowali się bohaterowie przeszłości. Ci wszyscy, którzy pomimo niewyobrażalnie trudnych okoliczności potrafili zdobyć się na heroizm i stawić czoła totalitarnym potworom. 60. rocznica śmierci Bohatera z Auschwitz na powrót konfrontuje nas z pytaniem o trwałość najszlachetniejszych korzeni naszej kultury.

„Dążenie do sławy i czci rycerskiej jest nierozdzielnie związane z kultem bohaterów, w którym zbiegają się pierwiastki średniowieczne i renesansowe. Życie rycerskie jest naśladownictwem określonych wzorów.” – pisał już przed stu laty Johan Huizinga. „Raport Witolda” – owo wybitne świadectwo wielkości ujawnionej w czasach pogardy - może i powinien stać się dla współczesnych co najmniej tym, czym dla ludzi wieków średnich były łacińskie exempla. O ileż silniejsze wrażenie sprawia na nas tekst, który nie ogranicza się do suchego opisu faktów, potwierdzonych przez historyków. Tekst, którego Autor nie tylko posługuje się znakomitym stylem, ale niejako na marginesie formułuje wnioski godne największych tragików. W ten sposób rzeczywistość sportretowana w „Raporcie Witolda” zyskuje wymiar symboliczny. Sceny, w których Rotmistrz opisuje zawadiacki marsz kolumny więźniów do Bloku Śmierci, nielegalną Wigilię roku 1941, czy pierwszy po ucieczce odpoczynek w lesie, urastają niemal do poziomu mitu. Etyczny uniwersalizm przesłania „Raportu Witolda” stawia go w rzędzie najważniejszych tekstów w kulturze Zachodu.

Patrząc z tej perspektywy można się również pokusić o próbę przewartościowań. Przeciętny mieszkaniec globalnej wioski, który zada sobie trud sięgnięcia po „Raport Witolda” (co, rzecz jasna, mamy obowiązek mu umożliwić), może oto dojść do wniosku, że oprócz wyssanych z palca przygód superbohaterów, istnieją - czy raczej mogą w jego świadomości zaistnieć - herosi z krwi i kości. Prawdziwi Bohaterowie Zmagań z Totalitaryzmem. Ludzie, których biografie stanowią najwznioślejszą odpowiedź na najtrudniejsze wyzwania. Być może takim wyeksploatowanym przez polityków i przemysł rozrywkowy, wielkim słowom, jak: poświęcenie, honor, ojczyzna, służba, uda się odzyskać choć część dawnego blasku. Być może i my sami z odrobiną pokory zechcemy spojrzeć na średniowieczne biografie rycerzy doskonałych. Ich bohaterami nie są przecież sami Don Kichoci. Jeśli to się uda, choćby w niewielkim stopniu, być może zdołamy w relacji średniowiecznego francuskiego kronikarza usłyszeć echo słów całkiem współczesnych. Autor piętnastowiecznej „Livre des faicts”, poświęconej dziejom burgundzkiego rycerza o przydomku Boucicaut, opisuje swego bohatera jako typ rycerza skromnego, pobożnego, dwornego i wykształconego literacko.
Przywołując niezbędną cechę prawdziwego rycerza, jaką wedle ludzi średniowiecza jest pogarda dla bogactw, czy raczej wyrastająca z Ewangelii świadomość, że nie da się jednocześnie służyć Bogu i mamonie, kronikarz cytuje następującą wypowiedź zamożnego ojca pana Boucicaut: „Jeśli moje dzieci są uczciwe i dzielne – powiada on – to będą miały dosyć; a jeżeli są nic niewarte, to byłoby nieszczęściem pozostawiać im tak wiele.” Kilkaset lat później, choć – rzec by można – jeszcze w jakimś sensie w tej samej epoce - słowa średniowiecznego skryby miały się odbić się echem daleko od wschodnich rubieży słodkiej Francji. Miały się odbić echem w szczególnym, na poły żartobliwym testamencie, na mocy którego Witold Pilecki niedługo przed wybuchem wojny mianował swoją córkę dziedziczką świeżego powietrza…

„Waleczność jest cnotą (…) zacną i (…) godną uznania (…) Tak bowiem, jak czterech ewangelistów i dwunastu apostołów znalazło się bliżej Pana Naszego, niż inni, tak mężni czczeni są ponad innych, co jest rzeczą wielce godziwą, gdyż nabywają i zdobywają imię mężnych z wielkim trudem, mozołem, staraniem i wysiłkiem, dniem i nocą bez wytchnienia. A ich zacne czyny… zapisane są w księgach i kronikach. W księgach bowiem zachowuje się pamięć zacnych i dzielnych ludzi dawnych czasów (…)” – pisał czternastowieczny kronikarz Jean Froissart. Postarajmy się, żeby nikt, kto potrafi odpowiedzieć na pytanie, kim był Jan Sobieski, nie miał kłopotu ze znalezieniem w świadectwach wieku totalitaryzmów, paraleli dla zacytowanego fragmentu starofrancuskich Chroniques.

Nie traćmy perspektywy, którą wyznaczyli poprzednicy, lepiej niż współcześni świadomi, czym ostatecznie jest byt nasz podniebny.

SONET IIII

O wojnie naszej, którą wiedziemy z szatanem, światem i ciałem

Pokój – szczęśliwość, ale bojowanie
Byt nasz podniebny. On srogi ciemności
Hetman i światła łakome marności
O nasze pilno czynią zepsowanie.

Nie dosyć na tym, o nasz możny Panie!
Ten nasz dom – Ciało, dla zbiegłych lubości
Niebacznie zajźrząc duchowi zwierzchności,
Upaść na wieki żądać nie przestanie.

Cóż będę czynił w tak straszliwym boju,
Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie?
Królu powszechny, prawdziwy pokoju
Zbawienia mego, jest nadzieja w tobie!

Ty mnie przy sobie postaw, a przespiecznie
Będę wojował i wygram statecznie.


Ty, Panie Rotmistrzu, odebrałeś już swoją nagrodę. Nam, biedakom trzęsącym się z zimna, wybacz, że tak nieporadnie próbujemy stanąć wyprostowani, unieść głowę. Patrzymy jak w blasku archanielskich skrzydeł stoisz tuż obok cieni Twoich przodków: Gilgamesza, Hektora, Rolanda.

Pamiętamy.




Tekst wygłoszony podczas sesji naukowej „Między dwoma totalitaryzmami”, 20 maja 2008 r. w Pałacu Działyńskich w Poznaniu.

PRZYPISY:

1) miles christianus – łac. średniowieczny ideał żołnierza chrześcijańskiego

2) w styczniu 2008 r. Fundacja Paradis Judaeorum zainaugurowała akcję społeczną „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”). Jednym z jej celów jest ustanowienie 25 maja – rocznicy śmierci Witolda Pileckiego – Europejskim Dniem Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem.

3) Mikołaj Sęp Sarzyński (ok.1550 – ok.1581) najwybitniejszy obok Jana Kochanowskiego poeta staropolski. Motto tekstu – wiersz Sępa Szarzyńskiego „Na obraz Stefana Batorego, Króla Polskiego”

4) Carl von Clausewitz (1780-1831) - pruski teoretyk wojny, generał i pisarz.

5) Ursynów, Nowa Huta – dzielnice Warszawy i Krakowa, Grunwald – miejsce polsko-litewskiego zwycięstwa nad Zakonem Krzyżackim, a także nazwa jednej z dzielnic Poznania.

6) karacena – ozdobna zbroja husarska, wykonana z metalowych płytek nakładanych na skórzany kaftan.

7) jatagan – wschodnia broń biała, kałkan – turecka okrągła tarcza, koński rząd – uprząż.

8) homo ludens – człowiek bawiący się.

9) Iustitia (sprawiedliwość), Fortitudo (męstwo), Sapientia (roztropność), Temperantia (umiarkowanie) – cnoty kardynalne

10) Fides (wiara), Spes (nadzieja), Caritas (miłość) – cnoty teologalne.

11) najwyższy Punkt Odniesienia dla cnót (kardynalnych i teologalnych) stanowi źródło bytu, czyli Bóg.

12) Witold Gombrowicz (1904-1969) – pisarz, Kazimierz Badeni (ur. 1912) – o.Joachim, nestor polskich dominikanów.

13) łobuzy od historii – por. wiersz Z.Herberta „Pan od przyrody”.

14) „Exegi monumentum..” – tytuł pieśni Horacego. W tłumaczeniu Lucjana Rydla:

Stawiłem sobie pomnik trwalszy niż ze spiży.
Od królewskich piramid sięgający wyżej;
Ani go deszcz trawiący, ani Akwilony
Nie pożyją bezsilne, ni lat niezliczony
Szereg, ni czas lecący w wieczności otchłanie.
Nie wszystek umrę, wiele ze mnie tu zostanie
Poza grobem. Potomną sławą zawsze młody,
Róść ja dopóty będę, dopóki na schody
Kapitolu z westalką cichą kapłan kroczy.
Gdzie z szumem się Aufidus rozhukany toczy,
Gdzie Daunus w suchym kraju rządził polne ludy,
Tam o mnie mówić będą, że ja, niski wprzódy,
Na wyżyny się wzbiłem i żem przeniósł pierwszy
Do narodu Italów rytm eolskich wierszy.
Melpomeno, weź chlubę, co z zasługi rośnie,
I delfickim wawrzynem wieńcz mi skroń radośnie.


15) Seneka (Starszy) – Lucius Annaeus Seneca (ok. 44 p.n.e. – 40 n.e.) retor, autor „Historii rzymskiej”

16) Św. Augustyn z Hippony (354-430) – filozof, teolog, jeden z Ojców i Doktorów Kościoła.

17) Lord Acton (1834-1902) – John Emerich Dalberg-Acton - brytyjski historyk, filozof polityczny i polityk.

18) Simone Weil (1909-1943) - francuska filozof i myślicielka chrześcijańska (choć chrztu nie przyjęła) żydowskiego pochodzenia.

19) Edyta Stein – św. Teresa Benedykta od Krzyża (1891-1942) – karmelitanka, filozof i teolog, katolicka święta i Patronka Europy, zginęła w komorze gazowej w Auschwitz.

20) Eugenio Zolli – Izrael Anton Zolli (1881-1956) – naczelny rabin Rzymu, pod wpływem dobrodziejstw, jakich zaznał ze strony papieża Piusa XII, nawrócił się na katolicyzm.

21) „Raport Witolda” z 1945 r. napisane na polecenie gen. Władysława Andersa przejmujące świadectwo rotmistrza Witolda Pileckiego z okresu jego pobytu oraz ucieczki z KL Auschwitz. Witold Pilecki przebywał w obozie koncentracyjnym pod nazwiskiem Tomasza Serafińskiego.

22) Kazanie na Górze - Mt 5,1-7,28 ; Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie – Łk 10,30-37.

23) kynoskefaloi – „psiogłowcy”. Barbarzyńscy wojownicy z okresu wędrówek ludów, kultowo związani z wilkiem, psem lub niedźwiedziem. W czasie walki mieli przeistaczać się w zwierzęta. W odróżnieniu od inicjacji heroicznej, rytualna inicjacja kynoskefaloi polegała na oddaniu się we władanie mocom demonicznym.

24) Unde bonum? – łac. „skąd (pochodzi) dobro?”.

25) Europa christiana – łac. chrześcijańska Europa.

26) św.Jerzy – patron rycerzy, skautów i harcerzy. Główny patron Anglii, Gruzji i Litwy, jeden z Czternastu Świętych Wspomożycieli. Z uwagi na wątpliwości co do historyczności tej postaci, Kościół katolicki usunął św.Jerzego z katalogu świętych męczenników.

27) św.Marcin z Tours (ok.316-397) – biskup, patron żołnierzy w Kościele katolickim, święty kościoła prawosławnego, ulica pod jego wezwaniem to najbardziej reprezentacyjna arteria Poznania.

28) Konstanty Piekarski – więzień Auschwitz nr P-4618 i Buchenwaldu, członek Związku Organizacji Wojskowej, przyjaciel Witolda Pileckiego. Po wojnie profesor metalurgii, autor wspomnień obozowych „Umykając piekłu”.

29) Józef Garliński (1913-2005) - oficer Komendy Głównej AK, więzień obozów Auschwitz i Neuengamme, długoletni prezes Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie, historyk o bogatym dorobku i działacz społeczny polskiej emigracji politycznej, autor wielu książek, m.in. „Oświęcim walczący”.

30) Johan Huizinga (1872-1945) – holenderski historyk. W tekście cytat z jego pomnikowego dzieła pt.„Jesień średniowiecza”.

31) exempla – łac. „przykłady”. Średniowieczna forma literacka przywołująca przeszłe zdarzenie (o charakterze fikcyjnym lub autentycznym) w celu przekonania odbiorców o prawdziwości jakiejś sprawy.

32) „Livre des faicts” – starofranc. „księga czynów” - charakterystyczna dla późnego Średniowiecza forma literacka, której przedmiotem jest biografia rycerza doskonałego. W tekście wykorzystano cytowaną przez J.Huizingę „Le livre des faicts du marechal Boucicaut”, opisującą dzieje Jeana le Meingre, zwanego marechal Boucicaut, uczestnika bitwy z Turkami pod Nikopolis w 1396 r.

33) nie można jednocześnie służyć Bogu i mamonie – por. Mt 6,24-34.

34) Jean Froissart (ok.1337-ok.1405) – jeden z największych historyków średniowiecza. Jego „Chroniques” (Kroniki) przez wieki służyły jako doskonały opis Francji i Anglii. W tekście cytat za M.Mollat „Średniowieczny rodowód Francji nowożytnej”.

35) Sonet IIII Mikołaja Sępa Szarzyńskiego.

36) …Gilgamesza, Hektora, Rolanda – por. Z.Herbert „Przesłanie pana Cogito”

Na ilustracji: płaskorzeźba z portalu kościoła św.Marcina w Poznaniu (fot. Michał Tyrpa)

MICHAŁ TYRPA – publicysta, prezes Fundacji Paradis Judaeorum, inicjator akcji społecznej „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”)

niedziela, 18 maja 2008

Przypomnijmy o Rotmistrzu – spotkajmy się w Poznaniu

Wiele wskazuje, że w jubileuszowym roku 2008, który dla wielu stał się Rokiem Witolda Pileckiego, pamięć o najwybitniejszym z Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem uda się przywrócić. Nie tylko w Polsce.


Nadzieje te umacnia wiele wydarzeń, które w mniejszym lub większym stopniu korespondują z zainaugurowaną na początku stycznia akcją pod hasłem „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”). Wywiązanie się przez Senat RP z obowiązku oddania należnej czci Bohaterowi z Auschwitz musi cieszyć. Szczególnie tych, którzy (m.in. apelując w tej sprawie od początku roku do marszałków Sejmu i Senatu, szefów klubów parlamentarnych i poszczególnych posłów do polskiego, jak i do europejskiego parlamentu) mają honor w jakiejś mierze przyczyniać się do wydobywania postaci Rotmistrza z odmętów powszechnej niepamięci. Owa satysfakcja nie odbiera jednakowoż racji słowom Szewacha Weissa, byłego ambasadora Izraela, który stwierdził niedawno: „Szkoda tylko, że polskie władze uhonorowały tę postać tak późno”. (zob. tekst Artura Grabarczyka pt. „Senatorowie złożyli hołd rotmistrzowi Pileckiemu”, dostępny wyłącznie w papierowym wydaniu „Dziennika” z 8 maja b.r.). Bezprecedensowa uchwała Senatu, a także listy, które w ciągu ostatnich miesięcy otrzymałem między innymi od wysokich urzędników Unii Europejskiej, Jego Magnificencji Rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Biskupa Polowego Wojska Polskiego, Rzecznika Praw Obywatelskich, Prezesa Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii, prezydenta Catholic Press Association of the United States and Kanada oraz przedstawicieli innych instytucji i pojedynczych osób, napawają optymizmem. Można mieć chyba nadzieję, że również premier Donald Tusk zechce (czynem) ustosunkować się do postulatów, które zawarłem w oficjalnym liście, przesłanym 21 marca b.r. Zwróciłem się do Prezesa Rady Ministrów m. in. o

- poparcie wniosku do Ministra Edukacji Narodowej o wprowadzenie „Raportu Witolda" z 1945 r. do kanonu lektur dla szkół ponadpodstawowych

- poparcie wniosku do Ministra Obrony Narodowej o uwzględnienie świadectwa rotmistrza Witolda Pileckiego w pracy wychowawczo-oświatowej prowadzonej wśród oficerów i żołnierzy Wojska Polskiego

- poparcie wniosku do dyrektora Poczty Polskiej o wyemitowanie okolicznościowej serii znaczków pocztowych, upamiętniających przypadające w tym roku rocznice - 60. rocznicę śmierci rtm.Witolda Pileckiego oraz 65. rocznicę jego ucieczki z KL Auschwitz

- poparcie na forum instytucji Unii Europejskiej projektu ustanowienia 25 maja Europejskim Dniem Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem.

Ufam, że i Kancelaria Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, który odznaczył pośmiertnie rotmistrza Witolda Pileckiego Orderem Orła Białego, nie odmówi wsparcia dla inicjatywy ustanowienia 25 maja unijnym świętem. W tej i innych sprawach związanych z rocznicami Witolda Pileckiego, zwracałem się zarówno do Prezydenta Rzeczypospolitej, jak m. in. do prof. Ryszarda Legutki (w liście przesłanym 23 marca b.r.). Ufam, że deklarowany przez wicemarszałka Zbigniewa Romaszewskiego lobbing polskich polityków na forum europejskim, pozwoli dla sprawy upamiętnienia „ochotnika do Auschwitz” pozyskać także władze Republiki Słowenii. Być może listy, które 21 kwietnia przesłałem do ambasadora Jozefa Drofenika, oraz na adres podany na stronie prezydencji słoweńskiej pomogły przygotować grunt dla konsultacji politycznych.

Doceniając wysiłki polityków, raz jeszcze chcę podkreślić nie dla wszystkich oczywistą kwestię. W sprawie „przypomnienia o Rotmistrzu” najwięcej zależy od nas samych. Każdy z nas może przeczytać „Raport Witolda”. Jeżeli nie w całości, to przynajmniej we fragmentach, które przywoływałem w tekstach publikowanych od ogłoszenia akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”. Każdy z nas może zachęcić do lektury świadectwa Bohatera z Auschwitz co najmniej jednego ze swych znajomych. Każdy może - przesyłając do mnie maila - podpisać się pod wnioskiem do Poczty Polskiej, a także przekazywać informację o akcji dalej.

Tyle może uczynić każdy. Bez względu na obywatelstwo, adres, czy wiek.


Dziękując za wsparcie oraz wszelkie wyrazy uznania, chciałbym zaprosić na poznańskie uroczystości „Rotmistrz Witold Pilecki in memoriam”. Oto pełny program rocznicowych obchodów:

Wojewoda Wielkopolski

Marszałek Województwa Wielkopolskiego

Prezydent Miasta Poznania

Rektor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

Dyrektor Biblioteki Kórnickiej PAN

mają zaszczyt zaprosić
na uroczyste obchody
w 60 rocznicy śmierci
Rotmistrza WITOLDA PILECKIEGO

Program

20 maja 2008 r., godz. 16.00
Sesja naukowa:
"MIĘDZY DWOMA TOTALITARYZMAMI"

dr Konrad Białecki (IH UAM, IPN Poznań)
Biskup Franciszek Jedwabski - ofiara dwóch totalitaryzmów

Rafał Sierchuła (IPN Poznań)
"Lech Karol Neyman - niezłomny z Poznania"

Aleksandra Pietrowicz

"W cieniu swastyki, w cieniu bezpieki.
Losy Edwarda Serwańskiego w dobie dwóch totalitaryzmów"

Bartosz Kruszyński

"Wytrwały w służbie, niezłomny w walce.
Rzecz o podpułkowniku Zbigniewie Kiedaczu"

Michał Tyrpa
"Witold Pilecki - miles christianus, Patron Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem"

Pałac Działyńskich, Sala Czerwona
Poznań, Stary Rynek 78.
Wstęp wolny

* * *

21 maja 2008 r., godz. 19:00
Giuseppe Verdi
REQUIEM

Barbara Kubiak sopran
Sylwia Złotkowska mezzosopran
Sylwester Kostecki tenor
Bartosz Urbanowicz bas

Chór i Orkiestra Teatru Wielkiego im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu
Mariusz Otto przygotowanie chóru

Eraldo Salmieri dyrygent

Poznań, ul. Wieniawskiego 1.
Bezpłatne zaproszenia do odbioru w kasie Filharmonii Poznańskiej

godz. 20.20 - Złożenie wiązanek kwiatów
Pomnik Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej,
Poznań, zbieg ul. Wieniawskiego i Al. Niepodległości

* * *

25 maja 2008 r., godz. 12:15
Msza Święta za duszę śp. Rotmistrza Witolda Pileckiego
Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego
Poznań, ul. Szamarzewskiego 3




Zobacz: "Rotmistrz Witold Pilecki in memoriam"