piątek, 23 maja 2008

Witold Pilecki - miles christianus, patron Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem


„Niebo koroną, mężnym ojczyzna go zowie,
A my go wyznawamy królem, Sarmatowie.
Bóg, ojczyzna, postronni tak go zdobią społem,
Że mu inszych nie trzeba sławić się tytułem.
Lecz nam tuszy ten umysł, kożdej cnoty żyzny,
Iż go Ojcem nazowiem tej nowej ojczyzny.”


… pisał u schyłku XVI w. Mikołaj Sęp Szarzyński. Bohater epigramatu – król Stefan Batory, podobnie jak jego późniejszy o wiek następca - ów sławny monarcha, któremu wrogowie nadali przydomek Lwa Lechistanu zapisali się na trwale w świadomości Europejczyków. Pamięć o niezrównanym strategu, którego kunsztem, w dwa wieki później zachwycał się pruski teoretyk wojskowości Clausewitz, przetrwała ponad trzy wieki. Dzisiaj przeciętny mieszkaniec Wiednia, Ursynowa, Nowej Huty czy Grunwaldu, potrafi bezbłędnie odpowiedzieć na pytanie: „kim był Jan Sobieski?”. Nazwisko autora wiktorii wiedeńskiej u zwykłego zjadacza chleba wywołuje zestaw skojarzeń oscylujących wokół takich pojęć, jak honor, odwaga, waleczność, poświęcenie, wierność, umiłowanie ojczyzny, męstwo. Znana z licznych portretów, potężna postać Sobieskiego, odziana w husarską karacenę towarzysza chorągwi pancernej nadaje tym terminom wagi i splendoru. Ów sarmacki sztafaż, a także obyczajowy, kulturowy i czasowy dystans, jaki nas – współczesnych - dzieli od króla Jana, nie stanowi przeszkody dla wspominania jego wielkich dokonań. Paradoksalnie jednak, nawet jeśli dotkniemy marmurowego sarkofagu w krypcie św. Leonarda na Wawelu, nawet jeśli z bliska przyjrzymy się wiedeńskim trofeom - namiotom Kara Mustafy, jataganom, kałkanom i końskim rzędom, inercja naszej wyobraźni powoduje, że nie tylko duchowe, ale i materialne pozostałości dawnych wieków skłonni jesteśmy postrzegać raczej jako element rzeczywistości bajkowej, niż świadectwo wydarzeń, które naprawdę miały miejsce. W ten sposób – a niemała w tym zasługa dziewiętnastowiecznej literatury i dwudziestowiecznej humanistyki – wpadamy w sidła kolejnego złudzenia. Domniemana nierzeczywistość (albo – egzotyka) dawnych form, warunków bytowania, a nawet dylematów, przed którymi stawali ludzie nie znający telewizji, emaili i esemesów, każe nam z podejrzliwością traktować zasady, na których ufundowany był ich świat. Post- , a może nawet post-postmodernistycznemu homo ludens niezwykle trudno przyjąć, że pokolenia jego przodków mogły zupełnie serio traktować to wszystko, co kryje się pod starożytnymi imionami cnót. Człowiek wychowany na reklamach i teleturniejach, gotów zgadnąć, że Iustitia, Fortitudo, Sapientia i Temperantia to najnowsze modele znanych marek samochodów. Zaś Fides, Spes oraz Caritas, w jego oczach w sam raz nadają się na szyldy szacownych towarzystw ubezpieczeniowych i funduszy emerytalnych.

Trzeba niemałego wysiłku wyobraźni, żeby uświadomić sobie, że jeszcze trzy-cztery generacje temu, cnoty kardynalne i teologiczne – wraz z sankcjonującym je najwyższym Punktem Odniesienia – stanowiły oczywisty składnik codziennego życia. Ludzie z pokolenia wychowanego przed II wojną światową, zobowiązania względem dobra powszechnego traktowali jako coś najzupełniej zwyczajnego. I to bez względu na środowisko, w którym wyrośli, albo światopogląd, który wyznawali. Ani wyrzuconemu we wrześniu 1939 r. na argentyński brzeg Witoldowi Gombrowiczowi, ani przebywającemu wówczas w Sztokholmie Kazimierzowi Badeniemu, ani tysiącom polskich chłopów i robotników nie przeszło by przez myśl, że w chwili, gdy łobuzy od historii podpalają nasz wspólny dom, godzi się uchylać od jego obrony. Dziś już prawie nie ma śladu po ludziach, którzy – nawet jeśli ledwie potrafili się podpisać - oddychali powietrzem przesyconym horacjańskim „Exegi monumentum..”. Ludziach, którzy – nawet jeśli nigdy nie słyszeli imienia Seneki – żyli w głębokim przekonaniu, że „chwalebne jest czynić to, co należy, a nie to co wolno”, oraz że „sprawa polega nie na tym, czy Kato będzie wolny, lecz na tym, czy będzie żył pośród wolnych.” Dziś ze świecą trzeba by szukać kogoś, kto potrafiłby z przekonaniem powtórzyć za św. Augustynem: „Prawdziwej wolności zażywają jedynie zwolennicy wiecznego prawa.” Jeszcze trudniej byłoby znaleźć człowieka, który naprawdę szczerze zgodziłby się z Lordem Actonem, który twierdził, iż „Wolność to rządy sumienia”.

Simone Weil – jedna z tych, którzy w sposób najbardziej przenikliwy zgłębiali tajemnice Królestwa Ducha – tak oto identyfikuje aktualne (również dziś!) źródła zagrożeń: „Tam, gdzie ludzie nie znają innych pobudek niż przymus, pieniądz, oraz starannie podtrzymywany i pobudzany entuzjazm, wolności być nie może.” Ciekawe, że ta francuska Żydówka, która tak, jak św. Edyta Stein, a także były rabin Rzymu Eugenio Zolli – w Ukrzyżowanym odnalazła prawdę o Bogu i prawdę o człowieku, remedium na totalitarne zniewolenie upatrywała w powrocie do ideałów dawnych wieków. Autorka „Świadomości nadprzyrodzonej” w bombardowanym przez Luftwaffe Londynie notowała: „Trzeba by życie publiczne nasycić ogromną obfitością zapożyczeń ze średniowiecza pełnych autentycznego piękna”. Sądzę, że warto zapamiętać tę uwagę. Także ze względu na datę, kiedy ją zapisano. Warto sobie przypomnieć ową myśl – chronologicznie równoległą względem wydarzeń opisywanych w „Raporcie Witolda”.

Zagłębiając się w lekturę świadectwa Rotmistrza z Auschwitz, świadectwa, bez którego nie sposób zrozumieć, do jakich ekstremów – wielkości i upodlenia - może dojść człowiek, dochodzimy do wniosku, że bez „Raportu Witolda” nie da się również w sposób sensowny i uczciwy (sic!) odpowiedzieć na pytanie, czym był Auschwitz. Nie da się odpowiedzieć na pytanie, co uczyniono oraz czego nie uczyniono, w sprawie diabelskiego eksperymentu zrealizowanego na polskiej ziemi. To chyba dostatecznie dobre powody, aby „Raport Witolda” upowszechnić. Rozważania nad podeptaniem najbardziej podstawowych praw człowieka mogą nas zaprowadzić i w inne dziedziny. Więzień nr P-4859, przebywający w obozie pod nazwiskiem Tomasza Serafińskiego był – o czym niejednokrotnie zaświadcza on sam, a co potwierdzają jego bliscy - człowiekiem głębokiej wiary. Tym niemniej wszelki mistycyzm był mu z gruntu obcy. Być może dlatego tak silne wrażenie sprawiają na czytelniku Raportu wyraźne odwołania do Boskiej Opatrzności. Być może właśnie owa faktograficzna rzeczowość wojskowego dokumentu w połączeniu z wrażliwością na cierpienie bliźnich i skromnością autorskiej samooceny, pozwala wyostrzyć metafizyczny kontekst opisywanych wydarzeń.
Zarówno sam „Raport Witolda”, jak i ostatnie rozdziały biografii Rotmistrza, w sposób bardzo ostry ukazują nieprzystawalność dwóch światów. Świata rządzącego się demonicznymi zasadami rasy panów i tego, który – jak cała cywilizacja europejska – opiera się na Kazaniu na Górze i Przypowieści o miłosiernym Samarytaninie. Z zapartym tchem obserwujemy, jak w nierównym boju stają naprzeciwko siebie: panowie życia i śmierci - dwudziestowieczni potomkowie barbarzyńskich kynoskefaloi i sprowadzeni do poziomu podludzi obrońcy naszego świata.

Zadajmy sobie w tym miejscu pytanie: unde bonum? Skąd w idealnym świecie zła brało się dobro? Gdzie biły jego źródła? Uważna lektura „Raportu Witolda” przywodzi na myśl wolnościowo-romantyczną i insurekcyjną tradycję Polski. Jest jednak i głębsze dno. Ów wspólnotowy fundament, który przed wiekami zyskał miano Europa christiana. Na straży owego porządku stoi rycerz chrześcijański. Ziemskim archetypem militi christiani jest postać św. Jerzego – bożego wojownika. O ile biografia legendarnego pogromcy smoka, nie wytrzymała niestety (kościelnej) próby czasu, wzorzec chrześcijańskiego rycerza wyznacza także inna – tym razem jak najbardziej historyczna - postać. Jest nią – o czym, jak sądzę nikogo w Poznaniu przekonywać nie trzeba – św.Marcin z Tours. Zgodnie z podaniem, ów rzymski legionista z IV w. napotkawszy zimą półnagiego żebraka, dobył miecza, rozciął na dwoje swój drogocenny płaszcz i przyodział nim biedaka. Następnej nocy we śnie ukazał się Marcinowi Chrystus ubrany w ową połowę płaszcza, którą żołnierz oddał żebrakowi. Wówczas Jezus rzekł otaczającym Go aniołom: „W tę szatę odział mnie katechumen Marcin”.
Nie sposób nie przywołać postaci dobrego rycerza – personifikacji czynnego miłosierdzia i braterstwa w kontekście działalności Witolda Pileckiego w KL Auschwitz. Jak zaświadczają liczni świadkowie – m. in. Konstanty Piekarski i Józef Garliński, jednym z celów Związku Organizacji Wojskowej, założonej przez Witolda Pileckiego tajnej organizacji, było – prócz gromadzenia informacji wywiadowczych i przygotowań do zbrojnego wystąpienia przeciw załodze SS – podtrzymywanie współwięźniów na duchu i pomoc w zdobywaniu żywności.

Dzisiejszemu człowiekowi, przepełnionemu najlepszymi nawet intencjami, a przy tym nie pozbawionemu zmysłu empatii, bardzo trudno jest pojąć motywacje, jakimi kierowali się bohaterowie przeszłości. Ci wszyscy, którzy pomimo niewyobrażalnie trudnych okoliczności potrafili zdobyć się na heroizm i stawić czoła totalitarnym potworom. 60. rocznica śmierci Bohatera z Auschwitz na powrót konfrontuje nas z pytaniem o trwałość najszlachetniejszych korzeni naszej kultury.

„Dążenie do sławy i czci rycerskiej jest nierozdzielnie związane z kultem bohaterów, w którym zbiegają się pierwiastki średniowieczne i renesansowe. Życie rycerskie jest naśladownictwem określonych wzorów.” – pisał już przed stu laty Johan Huizinga. „Raport Witolda” – owo wybitne świadectwo wielkości ujawnionej w czasach pogardy - może i powinien stać się dla współczesnych co najmniej tym, czym dla ludzi wieków średnich były łacińskie exempla. O ileż silniejsze wrażenie sprawia na nas tekst, który nie ogranicza się do suchego opisu faktów, potwierdzonych przez historyków. Tekst, którego Autor nie tylko posługuje się znakomitym stylem, ale niejako na marginesie formułuje wnioski godne największych tragików. W ten sposób rzeczywistość sportretowana w „Raporcie Witolda” zyskuje wymiar symboliczny. Sceny, w których Rotmistrz opisuje zawadiacki marsz kolumny więźniów do Bloku Śmierci, nielegalną Wigilię roku 1941, czy pierwszy po ucieczce odpoczynek w lesie, urastają niemal do poziomu mitu. Etyczny uniwersalizm przesłania „Raportu Witolda” stawia go w rzędzie najważniejszych tekstów w kulturze Zachodu.

Patrząc z tej perspektywy można się również pokusić o próbę przewartościowań. Przeciętny mieszkaniec globalnej wioski, który zada sobie trud sięgnięcia po „Raport Witolda” (co, rzecz jasna, mamy obowiązek mu umożliwić), może oto dojść do wniosku, że oprócz wyssanych z palca przygód superbohaterów, istnieją - czy raczej mogą w jego świadomości zaistnieć - herosi z krwi i kości. Prawdziwi Bohaterowie Zmagań z Totalitaryzmem. Ludzie, których biografie stanowią najwznioślejszą odpowiedź na najtrudniejsze wyzwania. Być może takim wyeksploatowanym przez polityków i przemysł rozrywkowy, wielkim słowom, jak: poświęcenie, honor, ojczyzna, służba, uda się odzyskać choć część dawnego blasku. Być może i my sami z odrobiną pokory zechcemy spojrzeć na średniowieczne biografie rycerzy doskonałych. Ich bohaterami nie są przecież sami Don Kichoci. Jeśli to się uda, choćby w niewielkim stopniu, być może zdołamy w relacji średniowiecznego francuskiego kronikarza usłyszeć echo słów całkiem współczesnych. Autor piętnastowiecznej „Livre des faicts”, poświęconej dziejom burgundzkiego rycerza o przydomku Boucicaut, opisuje swego bohatera jako typ rycerza skromnego, pobożnego, dwornego i wykształconego literacko.
Przywołując niezbędną cechę prawdziwego rycerza, jaką wedle ludzi średniowiecza jest pogarda dla bogactw, czy raczej wyrastająca z Ewangelii świadomość, że nie da się jednocześnie służyć Bogu i mamonie, kronikarz cytuje następującą wypowiedź zamożnego ojca pana Boucicaut: „Jeśli moje dzieci są uczciwe i dzielne – powiada on – to będą miały dosyć; a jeżeli są nic niewarte, to byłoby nieszczęściem pozostawiać im tak wiele.” Kilkaset lat później, choć – rzec by można – jeszcze w jakimś sensie w tej samej epoce - słowa średniowiecznego skryby miały się odbić się echem daleko od wschodnich rubieży słodkiej Francji. Miały się odbić echem w szczególnym, na poły żartobliwym testamencie, na mocy którego Witold Pilecki niedługo przed wybuchem wojny mianował swoją córkę dziedziczką świeżego powietrza…

„Waleczność jest cnotą (…) zacną i (…) godną uznania (…) Tak bowiem, jak czterech ewangelistów i dwunastu apostołów znalazło się bliżej Pana Naszego, niż inni, tak mężni czczeni są ponad innych, co jest rzeczą wielce godziwą, gdyż nabywają i zdobywają imię mężnych z wielkim trudem, mozołem, staraniem i wysiłkiem, dniem i nocą bez wytchnienia. A ich zacne czyny… zapisane są w księgach i kronikach. W księgach bowiem zachowuje się pamięć zacnych i dzielnych ludzi dawnych czasów (…)” – pisał czternastowieczny kronikarz Jean Froissart. Postarajmy się, żeby nikt, kto potrafi odpowiedzieć na pytanie, kim był Jan Sobieski, nie miał kłopotu ze znalezieniem w świadectwach wieku totalitaryzmów, paraleli dla zacytowanego fragmentu starofrancuskich Chroniques.

Nie traćmy perspektywy, którą wyznaczyli poprzednicy, lepiej niż współcześni świadomi, czym ostatecznie jest byt nasz podniebny.

SONET IIII

O wojnie naszej, którą wiedziemy z szatanem, światem i ciałem

Pokój – szczęśliwość, ale bojowanie
Byt nasz podniebny. On srogi ciemności
Hetman i światła łakome marności
O nasze pilno czynią zepsowanie.

Nie dosyć na tym, o nasz możny Panie!
Ten nasz dom – Ciało, dla zbiegłych lubości
Niebacznie zajźrząc duchowi zwierzchności,
Upaść na wieki żądać nie przestanie.

Cóż będę czynił w tak straszliwym boju,
Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie?
Królu powszechny, prawdziwy pokoju
Zbawienia mego, jest nadzieja w tobie!

Ty mnie przy sobie postaw, a przespiecznie
Będę wojował i wygram statecznie.


Ty, Panie Rotmistrzu, odebrałeś już swoją nagrodę. Nam, biedakom trzęsącym się z zimna, wybacz, że tak nieporadnie próbujemy stanąć wyprostowani, unieść głowę. Patrzymy jak w blasku archanielskich skrzydeł stoisz tuż obok cieni Twoich przodków: Gilgamesza, Hektora, Rolanda.

Pamiętamy.




Tekst wygłoszony podczas sesji naukowej „Między dwoma totalitaryzmami”, 20 maja 2008 r. w Pałacu Działyńskich w Poznaniu.

PRZYPISY:

1) miles christianus – łac. średniowieczny ideał żołnierza chrześcijańskiego

2) w styczniu 2008 r. Fundacja Paradis Judaeorum zainaugurowała akcję społeczną „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”). Jednym z jej celów jest ustanowienie 25 maja – rocznicy śmierci Witolda Pileckiego – Europejskim Dniem Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem.

3) Mikołaj Sęp Sarzyński (ok.1550 – ok.1581) najwybitniejszy obok Jana Kochanowskiego poeta staropolski. Motto tekstu – wiersz Sępa Szarzyńskiego „Na obraz Stefana Batorego, Króla Polskiego”

4) Carl von Clausewitz (1780-1831) - pruski teoretyk wojny, generał i pisarz.

5) Ursynów, Nowa Huta – dzielnice Warszawy i Krakowa, Grunwald – miejsce polsko-litewskiego zwycięstwa nad Zakonem Krzyżackim, a także nazwa jednej z dzielnic Poznania.

6) karacena – ozdobna zbroja husarska, wykonana z metalowych płytek nakładanych na skórzany kaftan.

7) jatagan – wschodnia broń biała, kałkan – turecka okrągła tarcza, koński rząd – uprząż.

8) homo ludens – człowiek bawiący się.

9) Iustitia (sprawiedliwość), Fortitudo (męstwo), Sapientia (roztropność), Temperantia (umiarkowanie) – cnoty kardynalne

10) Fides (wiara), Spes (nadzieja), Caritas (miłość) – cnoty teologalne.

11) najwyższy Punkt Odniesienia dla cnót (kardynalnych i teologalnych) stanowi źródło bytu, czyli Bóg.

12) Witold Gombrowicz (1904-1969) – pisarz, Kazimierz Badeni (ur. 1912) – o.Joachim, nestor polskich dominikanów.

13) łobuzy od historii – por. wiersz Z.Herberta „Pan od przyrody”.

14) „Exegi monumentum..” – tytuł pieśni Horacego. W tłumaczeniu Lucjana Rydla:

Stawiłem sobie pomnik trwalszy niż ze spiży.
Od królewskich piramid sięgający wyżej;
Ani go deszcz trawiący, ani Akwilony
Nie pożyją bezsilne, ni lat niezliczony
Szereg, ni czas lecący w wieczności otchłanie.
Nie wszystek umrę, wiele ze mnie tu zostanie
Poza grobem. Potomną sławą zawsze młody,
Róść ja dopóty będę, dopóki na schody
Kapitolu z westalką cichą kapłan kroczy.
Gdzie z szumem się Aufidus rozhukany toczy,
Gdzie Daunus w suchym kraju rządził polne ludy,
Tam o mnie mówić będą, że ja, niski wprzódy,
Na wyżyny się wzbiłem i żem przeniósł pierwszy
Do narodu Italów rytm eolskich wierszy.
Melpomeno, weź chlubę, co z zasługi rośnie,
I delfickim wawrzynem wieńcz mi skroń radośnie.


15) Seneka (Starszy) – Lucius Annaeus Seneca (ok. 44 p.n.e. – 40 n.e.) retor, autor „Historii rzymskiej”

16) Św. Augustyn z Hippony (354-430) – filozof, teolog, jeden z Ojców i Doktorów Kościoła.

17) Lord Acton (1834-1902) – John Emerich Dalberg-Acton - brytyjski historyk, filozof polityczny i polityk.

18) Simone Weil (1909-1943) - francuska filozof i myślicielka chrześcijańska (choć chrztu nie przyjęła) żydowskiego pochodzenia.

19) Edyta Stein – św. Teresa Benedykta od Krzyża (1891-1942) – karmelitanka, filozof i teolog, katolicka święta i Patronka Europy, zginęła w komorze gazowej w Auschwitz.

20) Eugenio Zolli – Izrael Anton Zolli (1881-1956) – naczelny rabin Rzymu, pod wpływem dobrodziejstw, jakich zaznał ze strony papieża Piusa XII, nawrócił się na katolicyzm.

21) „Raport Witolda” z 1945 r. napisane na polecenie gen. Władysława Andersa przejmujące świadectwo rotmistrza Witolda Pileckiego z okresu jego pobytu oraz ucieczki z KL Auschwitz. Witold Pilecki przebywał w obozie koncentracyjnym pod nazwiskiem Tomasza Serafińskiego.

22) Kazanie na Górze - Mt 5,1-7,28 ; Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie – Łk 10,30-37.

23) kynoskefaloi – „psiogłowcy”. Barbarzyńscy wojownicy z okresu wędrówek ludów, kultowo związani z wilkiem, psem lub niedźwiedziem. W czasie walki mieli przeistaczać się w zwierzęta. W odróżnieniu od inicjacji heroicznej, rytualna inicjacja kynoskefaloi polegała na oddaniu się we władanie mocom demonicznym.

24) Unde bonum? – łac. „skąd (pochodzi) dobro?”.

25) Europa christiana – łac. chrześcijańska Europa.

26) św.Jerzy – patron rycerzy, skautów i harcerzy. Główny patron Anglii, Gruzji i Litwy, jeden z Czternastu Świętych Wspomożycieli. Z uwagi na wątpliwości co do historyczności tej postaci, Kościół katolicki usunął św.Jerzego z katalogu świętych męczenników.

27) św.Marcin z Tours (ok.316-397) – biskup, patron żołnierzy w Kościele katolickim, święty kościoła prawosławnego, ulica pod jego wezwaniem to najbardziej reprezentacyjna arteria Poznania.

28) Konstanty Piekarski – więzień Auschwitz nr P-4618 i Buchenwaldu, członek Związku Organizacji Wojskowej, przyjaciel Witolda Pileckiego. Po wojnie profesor metalurgii, autor wspomnień obozowych „Umykając piekłu”.

29) Józef Garliński (1913-2005) - oficer Komendy Głównej AK, więzień obozów Auschwitz i Neuengamme, długoletni prezes Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie, historyk o bogatym dorobku i działacz społeczny polskiej emigracji politycznej, autor wielu książek, m.in. „Oświęcim walczący”.

30) Johan Huizinga (1872-1945) – holenderski historyk. W tekście cytat z jego pomnikowego dzieła pt.„Jesień średniowiecza”.

31) exempla – łac. „przykłady”. Średniowieczna forma literacka przywołująca przeszłe zdarzenie (o charakterze fikcyjnym lub autentycznym) w celu przekonania odbiorców o prawdziwości jakiejś sprawy.

32) „Livre des faicts” – starofranc. „księga czynów” - charakterystyczna dla późnego Średniowiecza forma literacka, której przedmiotem jest biografia rycerza doskonałego. W tekście wykorzystano cytowaną przez J.Huizingę „Le livre des faicts du marechal Boucicaut”, opisującą dzieje Jeana le Meingre, zwanego marechal Boucicaut, uczestnika bitwy z Turkami pod Nikopolis w 1396 r.

33) nie można jednocześnie służyć Bogu i mamonie – por. Mt 6,24-34.

34) Jean Froissart (ok.1337-ok.1405) – jeden z największych historyków średniowiecza. Jego „Chroniques” (Kroniki) przez wieki służyły jako doskonały opis Francji i Anglii. W tekście cytat za M.Mollat „Średniowieczny rodowód Francji nowożytnej”.

35) Sonet IIII Mikołaja Sępa Szarzyńskiego.

36) …Gilgamesza, Hektora, Rolanda – por. Z.Herbert „Przesłanie pana Cogito”

Na ilustracji: płaskorzeźba z portalu kościoła św.Marcina w Poznaniu (fot. Michał Tyrpa)

MICHAŁ TYRPA – publicysta, prezes Fundacji Paradis Judaeorum, inicjator akcji społecznej „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”)

1 komentarz:

Aleksandra pisze...

Oczytanie i piękna polszczyzna - myślę, że to doceniają nawet Twoi wrogowie.