poniedziałek, 13 października 2008

Pokorna prośba do Sługi Sług Bożych

W 69. rocznicę udzielenia przez Stalina bratniej pomocy Hitlerowi zwróciłem się do głowy Kościoła katolickiego z prośbą o rozważenie pewnej kwestii.

List do Benedykta XVI został przesłany na dwa adresy: bezpośrednio do Kurii Rzymskiej oraz do arcybiskupa metropolity Warszawy. Listowi wysłanemu do Watykanu (wraz z zaadresowaną do Papieża kartką pocztową z wizerunkiem rtm.Witolda Pileckiego) towarzyszyło pismo do arcybiskupa Angelo Amato – prefekta Kongregacji do Spraw Świętych i Błogosławionych. List do arcybiskupa Kazimierza Nycza, już doczekał się odpowiedzi. Osobne pismo przesłałem także na ręce arcybiskupa Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski.

Oto szczegóły:

List do Benedykta XVI:










List do Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego:



Odpowiedź abpa Kazimierza Nycza:



Dopóki nie przemówił Rzym, causa non est finita.

Tym, którzy łączą się w wierze ze ś.p. Witoldem Pileckim, wolno nie tracić nadziei, że także na tym świecie, ostatnie słowo nie będzie należeć do wrogów Rotmistrza. Nie będzie należeć do jego zabójców i ich mocodawców. Nie będzie należeć do tych, którzy postać Rotmistrza skutecznie wymazali z powszechnej świadomości. Nie będzie należeć do tych, którzy nie akceptując prawdy o jego biografii, podejmują próby jej fałszowania.

Trzeba jednak podkreślić, że to, czy w zmaganiach o pamięć o Rotmistrzu zatriumfuje prawda, zależy nie tylko od Kościoła, który dla Witolda Pileckiego był Matką. Dlatego trudności dowodowe, o których wspominają przywołani przez J.E. abpa Kazimierza Nycza prawnicy – kanoniści, nie powinny odwracać naszej uwagi od istoty sprawy. Oficjalne rozpoznanie przez Kościół świętości Bohatera, jakkolwiek ogromnie cenne, nie jest przecież najważniejsze.

Dla nas - uczestników akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, i to bez względu na to czy wierzymy, bez względu na to czy wierzymy w sposób, w jaki wierzył sam Witold Pilecki, i tak pozostaje on wzorem. O jego świętości – zadekretowanej bądź nie – decydują jego czyny. Pozostawione przez Rotmistrza dziedzictwo - świadectwo cnoty wojennej, pokory, czynnego miłosierdzia, życia rodzinnego i poświęcenia dla wspólnego dobra, powinno inspirować nasze sumienia.

Każdy – agnostyk czy wierzący – może mieć swój udział w owym budzeniu sumień. Każdy, o czym pisałem wielokrotnie (patrz poprzednie teksty), może wykonać bodaj najdrobniejszy gest. Każdy może przyczynić się do tego, aby ów Boży Posłaniec – człowiek z krwi i kości, został wydobyty z powszechnej niepamięci. Aby naprawdę wszedł do świadomości współczesnych.

Nie tylko miliarda trzystu milionów katolików.


Przed nadchodzącymi uroczystościami Wszystkich Świętych oraz Dniem Zadusznym zachęcam do lektury ulubionej książki Rotmistrza:
"O naśladowaniu Chrystusa"

.

środa, 1 października 2008

Przypomnijmy o Rotmistrzu

..nie tylko w Parlamencie Europejskim, w Krakowie, na uczelni, w szkole..

Początek września zaowocował ważnymi wydarzeniami. Dowiedzieliśmy się, którzy konkretnie polscy eurodeputowani zechcieli przyjąć zaproszenie do akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”). W dniu 1 września b.r. za sprawą wystąpienia pani poseł Hanny Foltyn-Kubickiej, projekt 25 maja jako Dnia Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem znalazł się w porządku obrad sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego. W tej sytuacji można mieć chyba nadzieję, że w kalendarzu unijnych świąt nie zabraknie miejsca nie tylko dla ofiar totalitaryzmów, ale również dla najdzielniejszych obrońców naszego świata. Tych wszystkich, którzy walcząc w XX wieku za wolność waszą i naszą płacili wysoką, często najwyższą cenę.

Początek października to dobry moment, aby do „przypominania o Rotmistrzu” raz jeszcze zachęcić profesorów, studentów i uczniów. Wychodząc z tego założenia w pierwszej połowie września kartki z wizerunkiem Witolda Pileckiego i zaproszeniem do udziału w akcji przesłałem do rektorów i komendantów ponad siedemdziesięciu szkół wyższych w całym kraju. Wcześniej (tzn. w lipcu i sierpniu) pocztówki otrzymali dyrektorzy szkół noszących imię ś.p.Rotmistrza.

Przywołując zasadnicze cele naszej inicjatywy - 1) upowszechnienie „Raportu Witolda” z 1945 r.; 2) lobbing w sprawie superprodukcji filmowej opowiadającej losy „Ochotnika do Auschwitz”; 3) ustanowienie 25 maja święta w Unii Europejskiej - Dnia Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem – zaznaczyłem, że uczestnikiem akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” może być każdy. Wystarczy jedynie przeczytać – po polsku lub po angielsku - „Raport Witolda” z 1945 r., a przynajmniej fragmenty tego dokumentu, a następnie zachęcić do tego co najmniej jedną osobę. Warto w tym miejscu podkreślić, że w przypadku instytucji (nie tylko edukacyjnych), które zechciałyby uczestniczyć w naszej inicjatywie, wystarczy sama deklaracja władz oraz zobowiązanie do pomocy w realizacji pierwszego z celów akcji. "Raport Witolda", podobnie jak jego Autor, pozostaje wciąż nieznany znakomitej większości współczesnych. Wydaje się, że to właśnie środowiska akademickie dysponują potencjałem, aby pomóc zmienić ów zawstydzający stan rzeczy. Zachęcenie studentów w roku jubileuszowym do lektury „Raportu Witolda” leży przecież w zakresie możliwości polskich uczelni.

Jak wspomniałem, kartki z hasłem „Przypomnijmy o Rotmistrzu” przesłałem jedynie do ponad 70 rektorów i komendantów szkół wyższych. Nie znaczy to, abym zaproszenia nie kierował także do tych, którzy kartki z Rotmistrzem nie otrzymali. Ze względów obiektywnych do momentu gdy piszę te słowa, osobiście byłem w stanie rozesłać jedynie blisko 200 pocztówek. Nadal mam jednak nadzieję, że także przedstawiciele instytucji, które otrzymały zaproszenie w formie wirtualnej (pierwszych kilka tysięcy emaili wysłałem jeszcze w styczniu i lutym b.r.), albo ustnej, również zechcą je przyjąć. Ufam, że i wśród uczestników akcji znajdą się tacy, którzy przekażą zaproszenie nie tylko znajomym, pojedynczym osobom, ale i zaprzyjaźnionym podmiotom instytucjonalnym. Tak jak do tej pory, dostępna poniżej lista instytucji - uczestników akcji będzie na bieżąco aktualizowana.

Jak się dowiedziałem, pod koniec września pierwsza edycja kartki pocztowej z wizerunkiem Rotmistrza była na wyczerpaniu. W trzech urzędach pocztowych – w Gorlicach, Nowym Sączu i Zakopanem – w których kartka z hasłem „Przypomnijmy o Rotmistrzu” / „Let’s Reminisce About Witold Pilecki” dostępna jest w sprzedaży detalicznej, pozostały śladowe ilości egzemplarzy. I tu kolejna dobra wiadomość: w związku z dużym zainteresowaniem, w najbliższych dniach pojawi się w drugie wydanie „przypominającej o Rotmistrzu” pocztówki. Projekt autorstwa p.Leszka Zakrzewskiego tylko nieznacznie (od strony kolorystycznej) różni się od wydania pierwszego.



Cena kartki nie uległa zmianie. Wynosi ona 30 groszy za sztukę. Zamówień, z dopiskiem „Rotmistrz W.Pilecki”, można dokonywać pod adresem: Wiesław Mochnacki, P.O.Box 131, PL-33-300 Nowy Sącz 1.


Na marginesie tekstu z 13 lipca b.r., wypada odnotować odpowiedź, jaką otrzymałem na pytanie pod adresem władz samorządowych mojego miasta. Wyrażając nadzieję, że również Rada Miasta Krakowa zechce przyjąć zaproszenie i oficjalnie przystąpi do akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, przedstawiam pismo, które otrzymałem od p.Bogusława Kośmidera, wiceprzewodniczącego Rady:



Ufam, że także przedstawiciele władz samorządowych waszych miejscowości, zechcą z zaproszenia do akcji skorzystać. Wierzę, że za sprawą pomocy, o którą prosiłem eurodeputowanych PiS i PO, doczekam się również odpowiedzi ze strony Kancelarii Prezydenta oraz Kancelarii Premiera. Kwestie poruszone przeze mnie w korespondencji z zimy i wiosny tego roku (o szczegółach można przeczytać w poprzednich tekstach) są wciąż otwarte.


Do końca roku jubileuszowego pozostało ponad 90 dni. Wbrew pozorom to dużo czasu. Tych, którzy tak jak niżej podpisany czują się osobistymi dłużnikami największego spośród zapomnianych Bohaterów, raz jeszcze zachęcam: zróbmy, co w naszej mocy, aby postać i świadectwo Witolda Pileckiego stały się choć trochę mniej nieznane. Zróbmy, co w naszej mocy, aby współczesnym Polakom, Europejczykom, mieszkańcom globalnej wioski stały się one choć trochę bliższe.

Przypomnijmy o Rotmistrzu! Przyjaciołom i krewnym. Europie i światu.

-

niedziela, 13 lipca 2008

Przypomnijmy o Rotmistrzu - nasza służba trwa

Czy rok 2008 będzie Rokiem Witolda Pileckiego w największej mierze zależy od nas samych.

Od 25 maja „Raport Witolda” z 1945 r.dostępny jest w Internecie również w języku angielskim. Na przełomie maja i czerwca zaproszenie do lektury tego dokumentu przesłałem do agencji informacyjnych i mediów w kilkudziesięciu krajach niemal na wszystkich kontynentach. W drugiej połowie czerwca listy w języku angielskim wystosowałem do nie-polskich deputowanych do Parlamentu Europejskiego. Przesyłając link do "Raportu Witolda", zwróciłem się do poszczególnych posłanek i posłów do Parlamentu Europejskiego, a także m. in. do Jose Manuela Baroso i Javiera Solany z prośbą o wsparcie projektu ustanowienia 25 maja Dniem Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem. Dla porządku powtórzę, że polscy eurodeputowani otrzymali zaproszenia do akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki” / „Напомним о Ротмистре”) już na początku roku.

Wziąwszy pod uwagę życzliwość wobec idei nowego unijnego święta, jaką przed kilkoma miesiącami wyraził Hans-Gert Pöttering, przewodniczący Parlamentu Europejskiego, z radością powitałem głos poparcia ze strony prof. Jerzego Buzka. Przyszłość pokaże, czy jego deklarację (vide: materiał pt. „Bohater z wyboru”, „Fakty” TVN z 25.05.2008, link pod tekstem) można uznać za wyraz intencji wszystkich polskich eurodeputowanych. Z informacji, jakie na początku lipca otrzymałem z Brukseli wynika, że przedstawiciele 26 (poza Polską) krajów członkowskich, do których wystosowałem zaproszenia, z dużym zainteresowaniem przyjęli nasze działania na rzecz przywrócenia pamięci Europejczyków największego z Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem – rotmistrza Pileckiego.

W nawiązaniu do korespondencji przesyłanej od stycznia (szczegóły w tekstach z poprzednich miesięcy), 3 lipca b.r. wystosowałem także listy do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, premiera Donalda Tuska oraz marszałków – Bogdana Borusewicza i Bronisława Komorowskiego. Do przedstawicieli najwyższych władz Rzeczypospolitej raz jeszcze zwróciłem się z prośbą o:

- wsparcie na forum instytucji Unii Europejskiej projektu ustanowienia 25 maja Europejskim Dniem Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem,

- wsparcie działań na rzecz rozpropagowania „Raportu Witolda” z 1945 r., a w szczególności wprowadzenia tego dokumentu na listę lektur szkolnych, a także uwzględniania go w pracy wychowawczo-oświatowej w Wojsku Polskim,

- poparcie wniosku do Poczty Polskiej o wyemitowanie znaczków pocztowych upamiętniających postać rtm. Witolda Pileckiego.


Nasza akcja z założenia trwa do końca grudnia. Na podsumowania jest jeszcze zbyt wcześnie. Jeśli jednak dokonania ś.p. Rotmistrza przestały być nieznane elitom politycznym Europy, redakcjom światowych mediów i wielu (nie tylko polskim) internautom, być może nie będzie przesadą, jeśli rok 2008 uznamy za Rok Witolda Pileckiego. Być może dzięki wysiłkom uczestników akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, jeszcze za naszego życia uda się doprowadzić do sytuacji, gdy przeciętny pułkownik Wojska Polskiego, student, rolnik, biznesmen, prawnik, albo lekarz na dźwięk nazwiska „ochotnika do Auschwitz” będzie miał jakiekolwiek skojarzenia.

Najwięcej, o czym przypominać nigdy dość, zależy w tej mierze od każdego z nas. Od tego, czy w ciągu owych dwunastu miesięcy znajdziemy choćby chwilę na zapoznanie się przynajmniej z fragmentami „Raportu Witolda” i zachęcenie do tego co najmniej jednego ze znajomych. Być może nie jest nadmiernym optymizmem sądzić, że na taki gest stać każdego.



Dla tych natomiast, którzy chcieliby zaangażować się w naszą akcję społeczną w większym stopniu, mam kolejną propozycję. Za sprawą p. Wiesława Mochnackiego, regionalne Centrum Poczty ORJ w Nowym Sączu wydało okolicznościową kartkę. Mieszkańcy i turyści odwiedzający Beskid Niski i Sądecki oraz Tatry mogą nabyć pocztówki z hasłem „Przypomnijmy o Rotmistrzu” w urzędach pocztowych w Gorlicach, Nowym Sączu i Zakopanem. Inni mogą wejść w ich posiadanie, pisząc na adres: Wiesław Mochnacki, P.O.Box 131, PL-33-300 Nowy Sącz 1, z dopiskiem: „Rotmistrz W.Pilecki”. (Do ceny pojedynczego egzemplarza, która – uwaga! – wynosi zaledwie 30 groszy, należy doliczyć koszty przesyłki).

Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby „przypominającą” o Rotmistrzu kartkę potraktować jako oryginalną formę pozdrowień z wakacji. Można jej także użyć do przesłania wniosków, pytań i próśb kierowanych pod adresem władz. Tych centralnego, jak i samorządowego, czy nawet ponadnarodowego szczebla. Zachęcam np. do zapytania organów samorządu terytorialnego miejscowości w których mieszkamy, co w roku obecnym nasi przedstawiciele uczynili, bądź uczynić zamierzają, dla przywrócenia pamięci o Witoldzie Pileckim. Ja sam kartkę z tym pytaniem przesłałem na adres Rady Miasta Krakowa. Każdy, kto identyfikuje się z celami akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, może działać analogicznie.

Nasze „przypominanie o Rotmistrzu” nie skończyło się wszak 25 maja. Wręcz przeciwnie. Jak zauważyła pani generał prof. Elżbieta Zawacka, cichociemna i kurier Armii Krajowej: nasza służba trwa…

Zobacz:

"Bohater z wyboru", "Fakty" TVN z 25.05.2008

Zobacz także:

Arkadiusz Jałowiec: 25 maja uczciliśmy pamięć rotmistrza Pileckiego

DODANE 1.09.2008: Artur Grabarczyk ("Polska. The Times"): "Pilecki może być bohaterem całej Europy"


DODANE 6.09.2008: Wystąpienie pani poseł Hanny Foltyn-Kubickiej na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w dniu 1 września 2008 r.

niedziela, 25 maja 2008

„Przypomnijmy o Rotmistrzu” – nowe otwarcie

Nadszedł czas, aby zainaugurowanej w styczniu akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” nadać nowy wymiar.

Tym, którzy zetknęli się z tym hasłem po raz pierwszy, wyjaśniam - akcja ma trzy cele: 1) upowszechnienie (na całym świecie) „Raportu Witolda”, 2) lobbing na rzecz superprodukcji filmowej opowiadającej losy „ochotnika do Auschwitz”, 3) ustanowienie 25 maja nowego święta w Unii Europejskiej – Dnia Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem.

Do przypominania o ochotniku do Auschwitz, zaproszeni są wszyscy. Wszyscy, którym w jakiś sposób bliskie są wartości, jakie postać Witolda Pileckiego uosabia. Każdy z nas może (i powinien) zapoznać się z biografią ś.p. Rotmistrza. Każdy może przeczytać „Raport Witolda” z 1945 r. i zachęcić do tego co najmniej jednego ze znajomych. Jeśli nie możemy sobie pozwolić na lekturę całości Raportu, czytajmy przynajmniej jego fragmenty. Na przykład te, które starałem się przybliżyć w publikowanych od stycznia tekstach. Udział w akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” może polegać również na złożeniu podpisu pod wnioskiem do Poczty Polskiej o wyemitowanie znaczków upamiętniających Rotmistrza (vide: List otwarty do Poczty Polskiej )

60. rocznica śmierci Witolda Pileckiego to moment szczególny. Od kilku miesięcy daje się obserwować wzrost zainteresowania osobą Rotmistrza. Wiele osób i środowisk w przywracanie pamięci o nim angażuje się spontanicznie. Z wewnętrznej potrzeby i bez jakichkolwiek nakazów z góry. Wszystko to napawa nadzieją, że rok 2008 stanie się dla wielu – i to nie tylko Polaków – Rokiem Witolda Pileckiego.

Idea upamiętnienia postaci Rotmistrza przez ustanowienie 25 maja – może już w przyszłym roku? - Europejskim Dniem Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem także zyskuje coraz więcej sojuszników. Życzliwe zainteresowanie wysokich urzędników UE dla sprawy Rotmistrza napawa w tej mierze optymizmem. Ideały, którym służył Witold Pilecki stanowią wszak nasze wspólne dziedzictwo.

Także z tego powodu właśnie dziś pojawiło się w Internecie długo oczekiwane, angielskie tłumaczenie „Raportu Witolda”. O owym fakcie zostały powiadomione światowe media.

Dziękując tłumaczom – wolontariuszom za ich trud, zdaję sobie oczywiście sprawę, że efekty ich pracy wzbudzą wątpliwości. Ważniejsze od wszelkich kontrowersji jest jednak to, że od dziś każdy, kto – nie znając polskiego – chciałby dowiedzieć się o Rotmistrzu czegoś więcej, może skorzystać z angielskiego tłumaczenia „Raportu Witolda”.

Let’s Reminisce About Witold Pilecki! Przypomnijmy o Rotmistrzu..

Witold's Report

piątek, 23 maja 2008

Witold Pilecki - miles christianus, patron Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem


„Niebo koroną, mężnym ojczyzna go zowie,
A my go wyznawamy królem, Sarmatowie.
Bóg, ojczyzna, postronni tak go zdobią społem,
Że mu inszych nie trzeba sławić się tytułem.
Lecz nam tuszy ten umysł, kożdej cnoty żyzny,
Iż go Ojcem nazowiem tej nowej ojczyzny.”


… pisał u schyłku XVI w. Mikołaj Sęp Szarzyński. Bohater epigramatu – król Stefan Batory, podobnie jak jego późniejszy o wiek następca - ów sławny monarcha, któremu wrogowie nadali przydomek Lwa Lechistanu zapisali się na trwale w świadomości Europejczyków. Pamięć o niezrównanym strategu, którego kunsztem, w dwa wieki później zachwycał się pruski teoretyk wojskowości Clausewitz, przetrwała ponad trzy wieki. Dzisiaj przeciętny mieszkaniec Wiednia, Ursynowa, Nowej Huty czy Grunwaldu, potrafi bezbłędnie odpowiedzieć na pytanie: „kim był Jan Sobieski?”. Nazwisko autora wiktorii wiedeńskiej u zwykłego zjadacza chleba wywołuje zestaw skojarzeń oscylujących wokół takich pojęć, jak honor, odwaga, waleczność, poświęcenie, wierność, umiłowanie ojczyzny, męstwo. Znana z licznych portretów, potężna postać Sobieskiego, odziana w husarską karacenę towarzysza chorągwi pancernej nadaje tym terminom wagi i splendoru. Ów sarmacki sztafaż, a także obyczajowy, kulturowy i czasowy dystans, jaki nas – współczesnych - dzieli od króla Jana, nie stanowi przeszkody dla wspominania jego wielkich dokonań. Paradoksalnie jednak, nawet jeśli dotkniemy marmurowego sarkofagu w krypcie św. Leonarda na Wawelu, nawet jeśli z bliska przyjrzymy się wiedeńskim trofeom - namiotom Kara Mustafy, jataganom, kałkanom i końskim rzędom, inercja naszej wyobraźni powoduje, że nie tylko duchowe, ale i materialne pozostałości dawnych wieków skłonni jesteśmy postrzegać raczej jako element rzeczywistości bajkowej, niż świadectwo wydarzeń, które naprawdę miały miejsce. W ten sposób – a niemała w tym zasługa dziewiętnastowiecznej literatury i dwudziestowiecznej humanistyki – wpadamy w sidła kolejnego złudzenia. Domniemana nierzeczywistość (albo – egzotyka) dawnych form, warunków bytowania, a nawet dylematów, przed którymi stawali ludzie nie znający telewizji, emaili i esemesów, każe nam z podejrzliwością traktować zasady, na których ufundowany był ich świat. Post- , a może nawet post-postmodernistycznemu homo ludens niezwykle trudno przyjąć, że pokolenia jego przodków mogły zupełnie serio traktować to wszystko, co kryje się pod starożytnymi imionami cnót. Człowiek wychowany na reklamach i teleturniejach, gotów zgadnąć, że Iustitia, Fortitudo, Sapientia i Temperantia to najnowsze modele znanych marek samochodów. Zaś Fides, Spes oraz Caritas, w jego oczach w sam raz nadają się na szyldy szacownych towarzystw ubezpieczeniowych i funduszy emerytalnych.

Trzeba niemałego wysiłku wyobraźni, żeby uświadomić sobie, że jeszcze trzy-cztery generacje temu, cnoty kardynalne i teologiczne – wraz z sankcjonującym je najwyższym Punktem Odniesienia – stanowiły oczywisty składnik codziennego życia. Ludzie z pokolenia wychowanego przed II wojną światową, zobowiązania względem dobra powszechnego traktowali jako coś najzupełniej zwyczajnego. I to bez względu na środowisko, w którym wyrośli, albo światopogląd, który wyznawali. Ani wyrzuconemu we wrześniu 1939 r. na argentyński brzeg Witoldowi Gombrowiczowi, ani przebywającemu wówczas w Sztokholmie Kazimierzowi Badeniemu, ani tysiącom polskich chłopów i robotników nie przeszło by przez myśl, że w chwili, gdy łobuzy od historii podpalają nasz wspólny dom, godzi się uchylać od jego obrony. Dziś już prawie nie ma śladu po ludziach, którzy – nawet jeśli ledwie potrafili się podpisać - oddychali powietrzem przesyconym horacjańskim „Exegi monumentum..”. Ludziach, którzy – nawet jeśli nigdy nie słyszeli imienia Seneki – żyli w głębokim przekonaniu, że „chwalebne jest czynić to, co należy, a nie to co wolno”, oraz że „sprawa polega nie na tym, czy Kato będzie wolny, lecz na tym, czy będzie żył pośród wolnych.” Dziś ze świecą trzeba by szukać kogoś, kto potrafiłby z przekonaniem powtórzyć za św. Augustynem: „Prawdziwej wolności zażywają jedynie zwolennicy wiecznego prawa.” Jeszcze trudniej byłoby znaleźć człowieka, który naprawdę szczerze zgodziłby się z Lordem Actonem, który twierdził, iż „Wolność to rządy sumienia”.

Simone Weil – jedna z tych, którzy w sposób najbardziej przenikliwy zgłębiali tajemnice Królestwa Ducha – tak oto identyfikuje aktualne (również dziś!) źródła zagrożeń: „Tam, gdzie ludzie nie znają innych pobudek niż przymus, pieniądz, oraz starannie podtrzymywany i pobudzany entuzjazm, wolności być nie może.” Ciekawe, że ta francuska Żydówka, która tak, jak św. Edyta Stein, a także były rabin Rzymu Eugenio Zolli – w Ukrzyżowanym odnalazła prawdę o Bogu i prawdę o człowieku, remedium na totalitarne zniewolenie upatrywała w powrocie do ideałów dawnych wieków. Autorka „Świadomości nadprzyrodzonej” w bombardowanym przez Luftwaffe Londynie notowała: „Trzeba by życie publiczne nasycić ogromną obfitością zapożyczeń ze średniowiecza pełnych autentycznego piękna”. Sądzę, że warto zapamiętać tę uwagę. Także ze względu na datę, kiedy ją zapisano. Warto sobie przypomnieć ową myśl – chronologicznie równoległą względem wydarzeń opisywanych w „Raporcie Witolda”.

Zagłębiając się w lekturę świadectwa Rotmistrza z Auschwitz, świadectwa, bez którego nie sposób zrozumieć, do jakich ekstremów – wielkości i upodlenia - może dojść człowiek, dochodzimy do wniosku, że bez „Raportu Witolda” nie da się również w sposób sensowny i uczciwy (sic!) odpowiedzieć na pytanie, czym był Auschwitz. Nie da się odpowiedzieć na pytanie, co uczyniono oraz czego nie uczyniono, w sprawie diabelskiego eksperymentu zrealizowanego na polskiej ziemi. To chyba dostatecznie dobre powody, aby „Raport Witolda” upowszechnić. Rozważania nad podeptaniem najbardziej podstawowych praw człowieka mogą nas zaprowadzić i w inne dziedziny. Więzień nr P-4859, przebywający w obozie pod nazwiskiem Tomasza Serafińskiego był – o czym niejednokrotnie zaświadcza on sam, a co potwierdzają jego bliscy - człowiekiem głębokiej wiary. Tym niemniej wszelki mistycyzm był mu z gruntu obcy. Być może dlatego tak silne wrażenie sprawiają na czytelniku Raportu wyraźne odwołania do Boskiej Opatrzności. Być może właśnie owa faktograficzna rzeczowość wojskowego dokumentu w połączeniu z wrażliwością na cierpienie bliźnich i skromnością autorskiej samooceny, pozwala wyostrzyć metafizyczny kontekst opisywanych wydarzeń.
Zarówno sam „Raport Witolda”, jak i ostatnie rozdziały biografii Rotmistrza, w sposób bardzo ostry ukazują nieprzystawalność dwóch światów. Świata rządzącego się demonicznymi zasadami rasy panów i tego, który – jak cała cywilizacja europejska – opiera się na Kazaniu na Górze i Przypowieści o miłosiernym Samarytaninie. Z zapartym tchem obserwujemy, jak w nierównym boju stają naprzeciwko siebie: panowie życia i śmierci - dwudziestowieczni potomkowie barbarzyńskich kynoskefaloi i sprowadzeni do poziomu podludzi obrońcy naszego świata.

Zadajmy sobie w tym miejscu pytanie: unde bonum? Skąd w idealnym świecie zła brało się dobro? Gdzie biły jego źródła? Uważna lektura „Raportu Witolda” przywodzi na myśl wolnościowo-romantyczną i insurekcyjną tradycję Polski. Jest jednak i głębsze dno. Ów wspólnotowy fundament, który przed wiekami zyskał miano Europa christiana. Na straży owego porządku stoi rycerz chrześcijański. Ziemskim archetypem militi christiani jest postać św. Jerzego – bożego wojownika. O ile biografia legendarnego pogromcy smoka, nie wytrzymała niestety (kościelnej) próby czasu, wzorzec chrześcijańskiego rycerza wyznacza także inna – tym razem jak najbardziej historyczna - postać. Jest nią – o czym, jak sądzę nikogo w Poznaniu przekonywać nie trzeba – św.Marcin z Tours. Zgodnie z podaniem, ów rzymski legionista z IV w. napotkawszy zimą półnagiego żebraka, dobył miecza, rozciął na dwoje swój drogocenny płaszcz i przyodział nim biedaka. Następnej nocy we śnie ukazał się Marcinowi Chrystus ubrany w ową połowę płaszcza, którą żołnierz oddał żebrakowi. Wówczas Jezus rzekł otaczającym Go aniołom: „W tę szatę odział mnie katechumen Marcin”.
Nie sposób nie przywołać postaci dobrego rycerza – personifikacji czynnego miłosierdzia i braterstwa w kontekście działalności Witolda Pileckiego w KL Auschwitz. Jak zaświadczają liczni świadkowie – m. in. Konstanty Piekarski i Józef Garliński, jednym z celów Związku Organizacji Wojskowej, założonej przez Witolda Pileckiego tajnej organizacji, było – prócz gromadzenia informacji wywiadowczych i przygotowań do zbrojnego wystąpienia przeciw załodze SS – podtrzymywanie współwięźniów na duchu i pomoc w zdobywaniu żywności.

Dzisiejszemu człowiekowi, przepełnionemu najlepszymi nawet intencjami, a przy tym nie pozbawionemu zmysłu empatii, bardzo trudno jest pojąć motywacje, jakimi kierowali się bohaterowie przeszłości. Ci wszyscy, którzy pomimo niewyobrażalnie trudnych okoliczności potrafili zdobyć się na heroizm i stawić czoła totalitarnym potworom. 60. rocznica śmierci Bohatera z Auschwitz na powrót konfrontuje nas z pytaniem o trwałość najszlachetniejszych korzeni naszej kultury.

„Dążenie do sławy i czci rycerskiej jest nierozdzielnie związane z kultem bohaterów, w którym zbiegają się pierwiastki średniowieczne i renesansowe. Życie rycerskie jest naśladownictwem określonych wzorów.” – pisał już przed stu laty Johan Huizinga. „Raport Witolda” – owo wybitne świadectwo wielkości ujawnionej w czasach pogardy - może i powinien stać się dla współczesnych co najmniej tym, czym dla ludzi wieków średnich były łacińskie exempla. O ileż silniejsze wrażenie sprawia na nas tekst, który nie ogranicza się do suchego opisu faktów, potwierdzonych przez historyków. Tekst, którego Autor nie tylko posługuje się znakomitym stylem, ale niejako na marginesie formułuje wnioski godne największych tragików. W ten sposób rzeczywistość sportretowana w „Raporcie Witolda” zyskuje wymiar symboliczny. Sceny, w których Rotmistrz opisuje zawadiacki marsz kolumny więźniów do Bloku Śmierci, nielegalną Wigilię roku 1941, czy pierwszy po ucieczce odpoczynek w lesie, urastają niemal do poziomu mitu. Etyczny uniwersalizm przesłania „Raportu Witolda” stawia go w rzędzie najważniejszych tekstów w kulturze Zachodu.

Patrząc z tej perspektywy można się również pokusić o próbę przewartościowań. Przeciętny mieszkaniec globalnej wioski, który zada sobie trud sięgnięcia po „Raport Witolda” (co, rzecz jasna, mamy obowiązek mu umożliwić), może oto dojść do wniosku, że oprócz wyssanych z palca przygód superbohaterów, istnieją - czy raczej mogą w jego świadomości zaistnieć - herosi z krwi i kości. Prawdziwi Bohaterowie Zmagań z Totalitaryzmem. Ludzie, których biografie stanowią najwznioślejszą odpowiedź na najtrudniejsze wyzwania. Być może takim wyeksploatowanym przez polityków i przemysł rozrywkowy, wielkim słowom, jak: poświęcenie, honor, ojczyzna, służba, uda się odzyskać choć część dawnego blasku. Być może i my sami z odrobiną pokory zechcemy spojrzeć na średniowieczne biografie rycerzy doskonałych. Ich bohaterami nie są przecież sami Don Kichoci. Jeśli to się uda, choćby w niewielkim stopniu, być może zdołamy w relacji średniowiecznego francuskiego kronikarza usłyszeć echo słów całkiem współczesnych. Autor piętnastowiecznej „Livre des faicts”, poświęconej dziejom burgundzkiego rycerza o przydomku Boucicaut, opisuje swego bohatera jako typ rycerza skromnego, pobożnego, dwornego i wykształconego literacko.
Przywołując niezbędną cechę prawdziwego rycerza, jaką wedle ludzi średniowiecza jest pogarda dla bogactw, czy raczej wyrastająca z Ewangelii świadomość, że nie da się jednocześnie służyć Bogu i mamonie, kronikarz cytuje następującą wypowiedź zamożnego ojca pana Boucicaut: „Jeśli moje dzieci są uczciwe i dzielne – powiada on – to będą miały dosyć; a jeżeli są nic niewarte, to byłoby nieszczęściem pozostawiać im tak wiele.” Kilkaset lat później, choć – rzec by można – jeszcze w jakimś sensie w tej samej epoce - słowa średniowiecznego skryby miały się odbić się echem daleko od wschodnich rubieży słodkiej Francji. Miały się odbić echem w szczególnym, na poły żartobliwym testamencie, na mocy którego Witold Pilecki niedługo przed wybuchem wojny mianował swoją córkę dziedziczką świeżego powietrza…

„Waleczność jest cnotą (…) zacną i (…) godną uznania (…) Tak bowiem, jak czterech ewangelistów i dwunastu apostołów znalazło się bliżej Pana Naszego, niż inni, tak mężni czczeni są ponad innych, co jest rzeczą wielce godziwą, gdyż nabywają i zdobywają imię mężnych z wielkim trudem, mozołem, staraniem i wysiłkiem, dniem i nocą bez wytchnienia. A ich zacne czyny… zapisane są w księgach i kronikach. W księgach bowiem zachowuje się pamięć zacnych i dzielnych ludzi dawnych czasów (…)” – pisał czternastowieczny kronikarz Jean Froissart. Postarajmy się, żeby nikt, kto potrafi odpowiedzieć na pytanie, kim był Jan Sobieski, nie miał kłopotu ze znalezieniem w świadectwach wieku totalitaryzmów, paraleli dla zacytowanego fragmentu starofrancuskich Chroniques.

Nie traćmy perspektywy, którą wyznaczyli poprzednicy, lepiej niż współcześni świadomi, czym ostatecznie jest byt nasz podniebny.

SONET IIII

O wojnie naszej, którą wiedziemy z szatanem, światem i ciałem

Pokój – szczęśliwość, ale bojowanie
Byt nasz podniebny. On srogi ciemności
Hetman i światła łakome marności
O nasze pilno czynią zepsowanie.

Nie dosyć na tym, o nasz możny Panie!
Ten nasz dom – Ciało, dla zbiegłych lubości
Niebacznie zajźrząc duchowi zwierzchności,
Upaść na wieki żądać nie przestanie.

Cóż będę czynił w tak straszliwym boju,
Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie?
Królu powszechny, prawdziwy pokoju
Zbawienia mego, jest nadzieja w tobie!

Ty mnie przy sobie postaw, a przespiecznie
Będę wojował i wygram statecznie.


Ty, Panie Rotmistrzu, odebrałeś już swoją nagrodę. Nam, biedakom trzęsącym się z zimna, wybacz, że tak nieporadnie próbujemy stanąć wyprostowani, unieść głowę. Patrzymy jak w blasku archanielskich skrzydeł stoisz tuż obok cieni Twoich przodków: Gilgamesza, Hektora, Rolanda.

Pamiętamy.




Tekst wygłoszony podczas sesji naukowej „Między dwoma totalitaryzmami”, 20 maja 2008 r. w Pałacu Działyńskich w Poznaniu.

PRZYPISY:

1) miles christianus – łac. średniowieczny ideał żołnierza chrześcijańskiego

2) w styczniu 2008 r. Fundacja Paradis Judaeorum zainaugurowała akcję społeczną „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”). Jednym z jej celów jest ustanowienie 25 maja – rocznicy śmierci Witolda Pileckiego – Europejskim Dniem Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem.

3) Mikołaj Sęp Sarzyński (ok.1550 – ok.1581) najwybitniejszy obok Jana Kochanowskiego poeta staropolski. Motto tekstu – wiersz Sępa Szarzyńskiego „Na obraz Stefana Batorego, Króla Polskiego”

4) Carl von Clausewitz (1780-1831) - pruski teoretyk wojny, generał i pisarz.

5) Ursynów, Nowa Huta – dzielnice Warszawy i Krakowa, Grunwald – miejsce polsko-litewskiego zwycięstwa nad Zakonem Krzyżackim, a także nazwa jednej z dzielnic Poznania.

6) karacena – ozdobna zbroja husarska, wykonana z metalowych płytek nakładanych na skórzany kaftan.

7) jatagan – wschodnia broń biała, kałkan – turecka okrągła tarcza, koński rząd – uprząż.

8) homo ludens – człowiek bawiący się.

9) Iustitia (sprawiedliwość), Fortitudo (męstwo), Sapientia (roztropność), Temperantia (umiarkowanie) – cnoty kardynalne

10) Fides (wiara), Spes (nadzieja), Caritas (miłość) – cnoty teologalne.

11) najwyższy Punkt Odniesienia dla cnót (kardynalnych i teologalnych) stanowi źródło bytu, czyli Bóg.

12) Witold Gombrowicz (1904-1969) – pisarz, Kazimierz Badeni (ur. 1912) – o.Joachim, nestor polskich dominikanów.

13) łobuzy od historii – por. wiersz Z.Herberta „Pan od przyrody”.

14) „Exegi monumentum..” – tytuł pieśni Horacego. W tłumaczeniu Lucjana Rydla:

Stawiłem sobie pomnik trwalszy niż ze spiży.
Od królewskich piramid sięgający wyżej;
Ani go deszcz trawiący, ani Akwilony
Nie pożyją bezsilne, ni lat niezliczony
Szereg, ni czas lecący w wieczności otchłanie.
Nie wszystek umrę, wiele ze mnie tu zostanie
Poza grobem. Potomną sławą zawsze młody,
Róść ja dopóty będę, dopóki na schody
Kapitolu z westalką cichą kapłan kroczy.
Gdzie z szumem się Aufidus rozhukany toczy,
Gdzie Daunus w suchym kraju rządził polne ludy,
Tam o mnie mówić będą, że ja, niski wprzódy,
Na wyżyny się wzbiłem i żem przeniósł pierwszy
Do narodu Italów rytm eolskich wierszy.
Melpomeno, weź chlubę, co z zasługi rośnie,
I delfickim wawrzynem wieńcz mi skroń radośnie.


15) Seneka (Starszy) – Lucius Annaeus Seneca (ok. 44 p.n.e. – 40 n.e.) retor, autor „Historii rzymskiej”

16) Św. Augustyn z Hippony (354-430) – filozof, teolog, jeden z Ojców i Doktorów Kościoła.

17) Lord Acton (1834-1902) – John Emerich Dalberg-Acton - brytyjski historyk, filozof polityczny i polityk.

18) Simone Weil (1909-1943) - francuska filozof i myślicielka chrześcijańska (choć chrztu nie przyjęła) żydowskiego pochodzenia.

19) Edyta Stein – św. Teresa Benedykta od Krzyża (1891-1942) – karmelitanka, filozof i teolog, katolicka święta i Patronka Europy, zginęła w komorze gazowej w Auschwitz.

20) Eugenio Zolli – Izrael Anton Zolli (1881-1956) – naczelny rabin Rzymu, pod wpływem dobrodziejstw, jakich zaznał ze strony papieża Piusa XII, nawrócił się na katolicyzm.

21) „Raport Witolda” z 1945 r. napisane na polecenie gen. Władysława Andersa przejmujące świadectwo rotmistrza Witolda Pileckiego z okresu jego pobytu oraz ucieczki z KL Auschwitz. Witold Pilecki przebywał w obozie koncentracyjnym pod nazwiskiem Tomasza Serafińskiego.

22) Kazanie na Górze - Mt 5,1-7,28 ; Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie – Łk 10,30-37.

23) kynoskefaloi – „psiogłowcy”. Barbarzyńscy wojownicy z okresu wędrówek ludów, kultowo związani z wilkiem, psem lub niedźwiedziem. W czasie walki mieli przeistaczać się w zwierzęta. W odróżnieniu od inicjacji heroicznej, rytualna inicjacja kynoskefaloi polegała na oddaniu się we władanie mocom demonicznym.

24) Unde bonum? – łac. „skąd (pochodzi) dobro?”.

25) Europa christiana – łac. chrześcijańska Europa.

26) św.Jerzy – patron rycerzy, skautów i harcerzy. Główny patron Anglii, Gruzji i Litwy, jeden z Czternastu Świętych Wspomożycieli. Z uwagi na wątpliwości co do historyczności tej postaci, Kościół katolicki usunął św.Jerzego z katalogu świętych męczenników.

27) św.Marcin z Tours (ok.316-397) – biskup, patron żołnierzy w Kościele katolickim, święty kościoła prawosławnego, ulica pod jego wezwaniem to najbardziej reprezentacyjna arteria Poznania.

28) Konstanty Piekarski – więzień Auschwitz nr P-4618 i Buchenwaldu, członek Związku Organizacji Wojskowej, przyjaciel Witolda Pileckiego. Po wojnie profesor metalurgii, autor wspomnień obozowych „Umykając piekłu”.

29) Józef Garliński (1913-2005) - oficer Komendy Głównej AK, więzień obozów Auschwitz i Neuengamme, długoletni prezes Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie, historyk o bogatym dorobku i działacz społeczny polskiej emigracji politycznej, autor wielu książek, m.in. „Oświęcim walczący”.

30) Johan Huizinga (1872-1945) – holenderski historyk. W tekście cytat z jego pomnikowego dzieła pt.„Jesień średniowiecza”.

31) exempla – łac. „przykłady”. Średniowieczna forma literacka przywołująca przeszłe zdarzenie (o charakterze fikcyjnym lub autentycznym) w celu przekonania odbiorców o prawdziwości jakiejś sprawy.

32) „Livre des faicts” – starofranc. „księga czynów” - charakterystyczna dla późnego Średniowiecza forma literacka, której przedmiotem jest biografia rycerza doskonałego. W tekście wykorzystano cytowaną przez J.Huizingę „Le livre des faicts du marechal Boucicaut”, opisującą dzieje Jeana le Meingre, zwanego marechal Boucicaut, uczestnika bitwy z Turkami pod Nikopolis w 1396 r.

33) nie można jednocześnie służyć Bogu i mamonie – por. Mt 6,24-34.

34) Jean Froissart (ok.1337-ok.1405) – jeden z największych historyków średniowiecza. Jego „Chroniques” (Kroniki) przez wieki służyły jako doskonały opis Francji i Anglii. W tekście cytat za M.Mollat „Średniowieczny rodowód Francji nowożytnej”.

35) Sonet IIII Mikołaja Sępa Szarzyńskiego.

36) …Gilgamesza, Hektora, Rolanda – por. Z.Herbert „Przesłanie pana Cogito”

Na ilustracji: płaskorzeźba z portalu kościoła św.Marcina w Poznaniu (fot. Michał Tyrpa)

MICHAŁ TYRPA – publicysta, prezes Fundacji Paradis Judaeorum, inicjator akcji społecznej „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”)

niedziela, 18 maja 2008

Przypomnijmy o Rotmistrzu – spotkajmy się w Poznaniu

Wiele wskazuje, że w jubileuszowym roku 2008, który dla wielu stał się Rokiem Witolda Pileckiego, pamięć o najwybitniejszym z Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem uda się przywrócić. Nie tylko w Polsce.


Nadzieje te umacnia wiele wydarzeń, które w mniejszym lub większym stopniu korespondują z zainaugurowaną na początku stycznia akcją pod hasłem „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”). Wywiązanie się przez Senat RP z obowiązku oddania należnej czci Bohaterowi z Auschwitz musi cieszyć. Szczególnie tych, którzy (m.in. apelując w tej sprawie od początku roku do marszałków Sejmu i Senatu, szefów klubów parlamentarnych i poszczególnych posłów do polskiego, jak i do europejskiego parlamentu) mają honor w jakiejś mierze przyczyniać się do wydobywania postaci Rotmistrza z odmętów powszechnej niepamięci. Owa satysfakcja nie odbiera jednakowoż racji słowom Szewacha Weissa, byłego ambasadora Izraela, który stwierdził niedawno: „Szkoda tylko, że polskie władze uhonorowały tę postać tak późno”. (zob. tekst Artura Grabarczyka pt. „Senatorowie złożyli hołd rotmistrzowi Pileckiemu”, dostępny wyłącznie w papierowym wydaniu „Dziennika” z 8 maja b.r.). Bezprecedensowa uchwała Senatu, a także listy, które w ciągu ostatnich miesięcy otrzymałem między innymi od wysokich urzędników Unii Europejskiej, Jego Magnificencji Rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Biskupa Polowego Wojska Polskiego, Rzecznika Praw Obywatelskich, Prezesa Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii, prezydenta Catholic Press Association of the United States and Kanada oraz przedstawicieli innych instytucji i pojedynczych osób, napawają optymizmem. Można mieć chyba nadzieję, że również premier Donald Tusk zechce (czynem) ustosunkować się do postulatów, które zawarłem w oficjalnym liście, przesłanym 21 marca b.r. Zwróciłem się do Prezesa Rady Ministrów m. in. o

- poparcie wniosku do Ministra Edukacji Narodowej o wprowadzenie „Raportu Witolda" z 1945 r. do kanonu lektur dla szkół ponadpodstawowych

- poparcie wniosku do Ministra Obrony Narodowej o uwzględnienie świadectwa rotmistrza Witolda Pileckiego w pracy wychowawczo-oświatowej prowadzonej wśród oficerów i żołnierzy Wojska Polskiego

- poparcie wniosku do dyrektora Poczty Polskiej o wyemitowanie okolicznościowej serii znaczków pocztowych, upamiętniających przypadające w tym roku rocznice - 60. rocznicę śmierci rtm.Witolda Pileckiego oraz 65. rocznicę jego ucieczki z KL Auschwitz

- poparcie na forum instytucji Unii Europejskiej projektu ustanowienia 25 maja Europejskim Dniem Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem.

Ufam, że i Kancelaria Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, który odznaczył pośmiertnie rotmistrza Witolda Pileckiego Orderem Orła Białego, nie odmówi wsparcia dla inicjatywy ustanowienia 25 maja unijnym świętem. W tej i innych sprawach związanych z rocznicami Witolda Pileckiego, zwracałem się zarówno do Prezydenta Rzeczypospolitej, jak m. in. do prof. Ryszarda Legutki (w liście przesłanym 23 marca b.r.). Ufam, że deklarowany przez wicemarszałka Zbigniewa Romaszewskiego lobbing polskich polityków na forum europejskim, pozwoli dla sprawy upamiętnienia „ochotnika do Auschwitz” pozyskać także władze Republiki Słowenii. Być może listy, które 21 kwietnia przesłałem do ambasadora Jozefa Drofenika, oraz na adres podany na stronie prezydencji słoweńskiej pomogły przygotować grunt dla konsultacji politycznych.

Doceniając wysiłki polityków, raz jeszcze chcę podkreślić nie dla wszystkich oczywistą kwestię. W sprawie „przypomnienia o Rotmistrzu” najwięcej zależy od nas samych. Każdy z nas może przeczytać „Raport Witolda”. Jeżeli nie w całości, to przynajmniej we fragmentach, które przywoływałem w tekstach publikowanych od ogłoszenia akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”. Każdy z nas może zachęcić do lektury świadectwa Bohatera z Auschwitz co najmniej jednego ze swych znajomych. Każdy może - przesyłając do mnie maila - podpisać się pod wnioskiem do Poczty Polskiej, a także przekazywać informację o akcji dalej.

Tyle może uczynić każdy. Bez względu na obywatelstwo, adres, czy wiek.


Dziękując za wsparcie oraz wszelkie wyrazy uznania, chciałbym zaprosić na poznańskie uroczystości „Rotmistrz Witold Pilecki in memoriam”. Oto pełny program rocznicowych obchodów:

Wojewoda Wielkopolski

Marszałek Województwa Wielkopolskiego

Prezydent Miasta Poznania

Rektor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

Dyrektor Biblioteki Kórnickiej PAN

mają zaszczyt zaprosić
na uroczyste obchody
w 60 rocznicy śmierci
Rotmistrza WITOLDA PILECKIEGO

Program

20 maja 2008 r., godz. 16.00
Sesja naukowa:
"MIĘDZY DWOMA TOTALITARYZMAMI"

dr Konrad Białecki (IH UAM, IPN Poznań)
Biskup Franciszek Jedwabski - ofiara dwóch totalitaryzmów

Rafał Sierchuła (IPN Poznań)
"Lech Karol Neyman - niezłomny z Poznania"

Aleksandra Pietrowicz

"W cieniu swastyki, w cieniu bezpieki.
Losy Edwarda Serwańskiego w dobie dwóch totalitaryzmów"

Bartosz Kruszyński

"Wytrwały w służbie, niezłomny w walce.
Rzecz o podpułkowniku Zbigniewie Kiedaczu"

Michał Tyrpa
"Witold Pilecki - miles christianus, Patron Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem"

Pałac Działyńskich, Sala Czerwona
Poznań, Stary Rynek 78.
Wstęp wolny

* * *

21 maja 2008 r., godz. 19:00
Giuseppe Verdi
REQUIEM

Barbara Kubiak sopran
Sylwia Złotkowska mezzosopran
Sylwester Kostecki tenor
Bartosz Urbanowicz bas

Chór i Orkiestra Teatru Wielkiego im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu
Mariusz Otto przygotowanie chóru

Eraldo Salmieri dyrygent

Poznań, ul. Wieniawskiego 1.
Bezpłatne zaproszenia do odbioru w kasie Filharmonii Poznańskiej

godz. 20.20 - Złożenie wiązanek kwiatów
Pomnik Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej,
Poznań, zbieg ul. Wieniawskiego i Al. Niepodległości

* * *

25 maja 2008 r., godz. 12:15
Msza Święta za duszę śp. Rotmistrza Witolda Pileckiego
Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego
Poznań, ul. Szamarzewskiego 3




Zobacz: "Rotmistrz Witold Pilecki in memoriam"

niedziela, 27 kwietnia 2008

Skok w ciemną przestrzeń

„W nocy z soboty na niedzielę spałem na sali bloku 20 i śniłem niezwykły sen: wpadam do jakiejś szopy, gdzie stoi piękny koń; gdybym nie był kawalerzystą i nie znał maści, powiedziałbym koloru białego jak mleko.” – Witold Pilecki „Raport Witolda”


„Teraz, będąc materiałem na wywózkę, musiałem coś poczynić ze swoją osobą, no i nie jechać do "obozów gorszych". (…) nie zostałem wcielony do nowego transportu, który odszedł w dwóch rzutach (11 i 12 kwietnia 1943 r.) - obydwa do Mauthausen. (…) w marcu i kwietniu tego roku wywieźli 7,5 tysiąca zdrowych Polaków. Wtedy zdecydowałem, że dalsze siedzenie moje tutaj jest już zbyt dla mnie niebezpieczne i niełatwe. Po przeszło 2,5 latach trzeba by zaczynać pracę "wiązania" od nowa, z nowymi ludźmi. (…) Jest zawsze pewna różnica pomiędzy powiedzeniem, że się zrobi a samym dokonaniem tego. Dawno już, przed laty, pracowałem nad tym żeby te dwie rzeczy spajać w jedną całość. Lecz przede wszystkim byłem wierzącym i wierzyłem, że jak Bóg zechce pomóc, to wyjdę na pewno. (…)

Obok innych brutalnych i prymitywnych sposobów wykańczania, były apele z przedłużanymi stójkami - jeden ze sposobów cichego wykańczania. Potem zaszła zmiana w sposobach mordowania na bardziej "kulturalne"... gdy dziennie kończono gazem i fenolem tysiące, a później liczba przywożonych transportów do gazu doszła do 8 tysięcy ludzi dziennie. W tym postępie "kultury", odrzucając kończenie kijem, zdecydowano, że śmiesznym już jest ciche kończenie na stójkach apelowych, nikłe w skutkach w porównaniu z równie cichym kończeniem gazem (…). Porównywałem wtedy obrazki obozowe z roku 1940 na 1941 rok, gdy esesman w obecności nas kilkunastu wpadł nagle w szał i zamordował dwóch więźniów, a potem zwrócił się do nas, widząc wzrok wbity w siebie, jakby raptem potrzebował się usprawiedliwić, wyrzucił z siebie szybko: "Das ist ein Vernichtungslager!" [to jest obóz zagłady – przyp. MT] (…) Ciekawe, jak zdołają wymazać z pamięci: pracę komór gazowych i sześciu już krematoriów.

Nic się nie zmieniło w stosunku do złapanych na nieudanej ucieczce. Znowu powiesili dwóch na placu ku odstraszeniu ich przyszłych naśladowców. Spojrzeliśmy wtedy z Jasiem na siebie i powiedzieliśmy sobie wzrokiem: "No cóż? Obie strony będą próbować. My będziemy próbować wyjść, a oni niech próbują łapać." (…)Mieliśmy do Świąt Wielkanocy zaledwie kilka dni... Postanowiliśmy korzystać ze świąt jak z okresu, w którym wśród esesmanów, kapów i wszelkich władz obozu pod wpływem wódki panowało swego rodzaju rozluźnienie i mniejsza czujność. (…) W niedzielę, w pierwszy dzień świąt, piekarnia nie funkcjonowała, ale w poniedziałek zaczynała pracę. (…) W nocy z soboty na niedzielę spałem na sali bloku 20 i śniłem niezwykły sen: wpadam do jakiejś szopy, gdzie stoi piękny koń; gdybym nie był kawalerzystą i nie znał maści, powiedziałbym koloru białego jak mleko. Szybko wrzucam siodło na tańczącego na uwięzi konia, ktoś przynosi mi biegiem derkę, podciągam popręgi zębami (zwyczaj mój z lat 1919/20), wskakuję na siodło i wyjeżdżam z szopy. A do konia już bardzo tęskniłem...

(…)Ruszyliśmy w drogę. Pomyślałem wtedy, ile to razy przekraczałem tę bramę, lecz nigdy tak jak teraz. Teraz wiedziałem, że wrócić w żadnym razie nie mogę. Już z tego powodu poczułem radość i jakby skrzydła. Lecz do odlotu było jeszcze daleko. Maszerowaliśmy szosą koło garbarni. Dawno tutaj nie byłem. Przechodząc, rzucałem wzrokiem na budynki, dziedziniec, w myśli przebiegając wszystkie tu prace moje i postacie kolegów, z których część już nie żyła. W miejscu gdzie wypada szosa, którą szliśmy od obozu na inną, przy której stały domy miasteczka, rozdzieliliśmy się na dwa oddziałki. Dwóch piekarzy i aż trzech esesmanów poszli szosą w prawo, w kierunku mostu, do małej piekarni. (…) Mieliśmy próbować wyjścia z piekarni po drugim wypieku, gdyż po pierwszym było zbyt wcześnie. Tymczasem przeszedł pierwszy, drugi, trzeci i czwarty wypiek, a my wciąż jeszcze nie mogliśmy wyjść z piekarni. Tak jak przy pasjansie karty muszą się ułożyć i trzeba robić najrozmaitsze ich przekładanie i tasowanie, by pasjans się udał, tak również i tu krzyżujące się przebiegi piekarzy po mąkę, piłowiny, węgiel, wodę, odwożących gotowe już bochenki, wzajemnie sobie krzyżowały drogi w najrozmaitszych kierunkach, gmatwane jeszcze przez chodzących w ślad za nimi dozorujących esesmanów, musiały również tak się układać, by umożliwić nam znalezienie się w pewnym momencie w pobliżu drzwi nie objętych wzrokiem ani esesmana, ani piekarzy. A stawką tego pasjansa było życie.

Byliśmy zamknięci w piekarni z powodu konieczności wykonywania pracy, która musiała być robiona szybko i nie mogliśmy hamować biegu pracy innych piekarzy. Oblewaliśmy się potem z powodu wielkiego gorąca. Piliśmy wodę nieomal wiadrami. Usypialiśmy czujność esesmanów i piekarzy, robiąc wrażenie, że zajęci jesteśmy tylko pracą. We własnych oczach byliśmy, jak rzucające się, zamknięte w klatce zwierzęta, pracujące całym sprytem nad ułożeniem warunków wyjścia z klatki, koniecznie jeszcze tej nocy. Godziny biegły. Pasjans gmatwał się, nie układał, wyjście na razie było nie do zrealizowania. Możliwości to się zwiększały, to znowu zmniejszały. Napięcie nerwów to słabło, to przybierało na sile. Drzwi były na widoku. Esesmani chodzili w przód i w tył podchodząc do samych drzwi. (…)

Jasiek [Jan Redzej, w KL Auschwitz nr 5430– przyp. MT] zdwoił siły, u mnie zdwojone było napięcie wszystkich nerwów - drzwi jednak wydawały się mocniejsze od nas. Włożyliśmy w nacisk na drzwi cały wysiłek, na jaki nas było stać, gdy wtem... gwałtownie i bezdźwięcznie rozwarły się one przed nami. Powiało chłodem na rozpalone nasze głowy, błysnęły gwiazdy na niebie, jakby mrugając porozumiewawczo. Wszystko to zmieściło się jakoś w jednym mgnieniu oka. Skok w ciemną przestrzeń i bieg w kolejności: Jasiek, ja, Edek [Edward Ciesielski, nr 12969 – przyp. MT]. Jednocześnie sypnęły się za nami strzały. Jak biegliśmy szybko - trudno opisać. Kule nas nie tknęły. Rwaliśmy powietrze w strzępy szybkimi ruchami rąk i nóg. (…) Dalej, z lewej strony toru, obrałem kierunek na wschód, wzdłuż Wisły. Orientować się było łatwo, niebo było pełne iskrzących gwiazd. Już czuliśmy się w jakimś stopniu wolni. Od całkowitego uczucia wolności dzieliło nas jeszcze ciągle niebezpieczeństwo.

Rozpoczęliśmy bieg na przełaj. Z prawej strony zostawało miasteczko Oświęcim. Przesadzaliśmy rowy, przebiegaliśmy w poprzek drogi, biegliśmy po zaoranych polach i po łąkach, zbliżaliśmy się do Wisły, to znów oddalali, w zależności od skrętów rzeki. Później dopiero mogliśmy podziwiać, ile człowiek potrafi znieść, gdy pracują wszystkie nerwy. Zdobywaliśmy wznoszące się w górę zaorane pola, zjeżdżaliśmy po cementowanych skarpach, wdrapywaliśmy się jak koty na skraj regulowanych jakichś kanałów. Ominął nas, dopędzając, jakiś pociąg, gdy szliśmy wzdłuż torów. (…)

Już dniało. Nie było dla nas większej osłony. Ciemny pasek lasu czernił się daleko na horyzoncie. Zrobiło się jasno zupełnie. Tuż, przy brzegu Wisły, stała wieś. Na wodzie kołysały się łódki, własność mieszkańców tej wioski. Postanowiłem przepłynąć łodzią przez Wisłę. Łodzie były przycumowane łańcuchami do wbitych pali. Łańcuchy zamknięte na kłódki. Obejrzeliśmy łańcuchy. Jeden z nich był połączony z dwóch kawałków za pomocą śruby. Jasiek wyjął klucz (kawał sztaby z otworem na mutrę), którym odkręcał śrubę w piekarni. Zaskoczył nas znowu zbieg okoliczności. Klucz akurat pasował na mutrę. Odkręciliśmy mutrę, łańcuch rozszedł się na dwoje.
Wschodziło właśnie słońce. Wsiedliśmy do łódki i odbiliśmy od brzegu. W każdej chwili mógł ktoś wyjść z domów wioski, odległych zaledwie od nas o kilkadziesiąt kroków. Kilkanaście metrów przed przeciwległym brzegiem łódź natknęła się na mieliznę. Nie mieliśmy czasu na spychanie. Skoczyliśmy do wody i brnęliśmy dalej pieszo, brodząc po pas aż do brzegu. Zgrzane przez całonocny bieg ciało i stawy zareagowały. Na razie nic jeszcze nie czuliśmy, szybko wyskakując na brzeg Wisły.

W odległości dwóch kilometrów od nas był ciemny pas lasu. Las - tak bardzo przeze mnie kochany, do którego tęskniłem przez kilka lat, w tym wypadku był zbawieniem, był pierwszą prawdziwą zasłoną w terenie, która nas mogła ukryć. Nie można powiedzieć, żeśmy do tego zbawienia pobiegli; biec nie mieliśmy już sił. Szliśmy przyspieszonym krokiem, ale czasami z braku sił zwalnialiśmy tempo. (…)Dziwne - po raz pierwszy w życiu poczułem zapach lasu z odległości blisko stu metrów. Nasze zmysły dobiegł potężny aromat, przemiły świergot ptaków, powiew wilgoci, zapach żywicy. Wzrok się zagłębiał w bliską już tajemniczość boru. Weszliśmy za kilkanaście pierwszych drzew i legliśmy na miękki mech. Leżąc na wznak wysyłałem ponad wierzchołki drzew myśl, która radośnie zwijała się w wielki znak zapytania. Metamorfoza. Co za kontrast z obozem, w którym, zdaje mi się, przeżyło się tysiąc lat. Szumiały sosny, lekko kołysząc swe ogromne czapy wierzchołków. Niebieszczyły się skrawki przestworzy pomiędzy konarami drzew. Świeciły brylanty rosy na listkach krzewów i traw. Słońce miejscami wnikało złotymi promieniami, rozświetlając życie tysięcy małych istnień - świat żuczków, meszek, motyli. Świat ptaków, jak przed tysiącem lat, nadal tak samo w określonych ramach zwijał się, zbiegał, tętnił własnym życiem. A jednak pomimo tylu odgłosów, panowała tu cisza, cisza ogromna, cisza izolowana od wrzasku ludzkiego, od wszelkich podłostek bliźnich, cisza, w której nie było człowieka. Myśmy się nie liczyli. Dopiero wracaliśmy na ziemię. Do grona ludzi mieliśmy dopiero być zaliczeni. (…)”


***

Opisany dramat rozegrał się dokładnie 65 lat temu - w nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 roku. Następującego po niej ranka, trzej uciekinierzy, którzy „do grona ludzi mieli dopiero być zaliczeni”, szczęśliwie przekroczyli granicę III Rzeszy i znaleźli się w Generalnym Gubernatorstwie. Pomimo licznych niebezpieczeństw – 1 maja w Puszczy Niepołomickiej „Witold” został postrzelony w ramię przez przypadkowo spotkanych Niemców - dzięki pomocy wielu ludzi dobrej woli, Pilecki, Ciesielski i Redzej dotarli do Bochni. Następnie łącznicy przeprowadzili zbiegów do Nowego Wiśnicza. Tam obozowy „Tomasz Serafiński” spotkał rzeczywistego Tomasza Serafińskiego, który okazał się zastępcą dowódcy miejscowego oddziału AK.

***

65 lat od tych wydarzeń rosnące z każdym dniem grono ludzi dobrej woli podejmuje walkę o odzyskanie pamięci o Bohaterze z Auschwitz. W rozpoczętą w styczniu b.r. przez Fundację Paradis Judaeorum akcję pod hasłem „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”) włączają się osoby w różnym wieku, różnych profesji i rozmaitych przekonań. Są wśród nich zamieszkali na kilku kontynentach Polacy, ale także obcokrajowcy bez polskich korzeni. Swój udział w akcji deklarują liczne instytucje. Tym, co łączy wszystkich, jest głębokie poczucie obowiązku. Obowiązku oddania hołdu Człowiekowi, który sprzeciwił się obu totalitarnym potworom XX w. Obowiązku, który nakazuje zrobić, co w naszej mocy, aby Jego postać wydobyć z powszechnej niepamięci. Sprawić, aby nikt z Polaków, ale również żaden z mieszkańców globalnej wioski na pytanie „kto to był rotmistrz Pilecki?” nie rozkładał bezradnie rąk. Dzisiaj – o czym można się przekonać na każdym kroku – w ukochanej Ojczyźnie Rotmistrza, bez trudu można spotkać studenta, księdza, policjanta, strażaka, a nawet pułkownika Wojska Polskiego (sic!), który o „ochotniku do Auschwitz” nie słyszał nigdy. Ośmielam się twierdzić, że ów zastraszający stan rzeczy wszystkim nam przynosi hańbę. Dlatego też należy jak najszybciej naprawić narosłe zaniedbania.

Uporządkujmy fakty. Zainaugurowana w styczniu akcja społeczna obecnie osiągnęła już zasięg globalny. Trzy zasadnicze cele, jakie sobie stawiamy to:

1) upowszechnienie (na całym świecie) „Raportu Witolda" z 1945 r.,

2) lobbing na rzecz superprodukcji filmowej pod (przyjętym roboczo) tytułem „Volunteer for Auschwitz”, oraz

3) ustanowienie 25 maja – 60. rocznicy zamordowania Witolda Pileckiego - święta w Unii Europejskiej: Dnia Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem.

Przywróceniu Rotmistrza świadomości współczesnych służy również szereg działań dodatkowych. Jednym z nich jest apel do dyrekcji Poczty Polskiej z wnioskiem o emisję znaczków upamiętniających rocznice związane z Witoldem Pileckim (zob. List otwarty do Poczty Polskiej) Należą do nich działania wielu środowisk lokalnych i stowarzyszeń oraz pojedynczych osób. Założeniem akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” jest jej otwartość - zaproszeni są wszyscy. A także dobra wola uczestników. Forma i zakres uczestnictwa zależy w głównej mierze od samych uczestników. Inwencja i kreatywność są wysoce pożądane. Dlatego w ramach inicjatywy mieszczą się zarówno zachęty do lektury „Raportu Witolda” (choćby tylko we fragmentach), jak również dyskusje panelowe i happeningi w Białymstoku, Lublinie, Warszawie, oraz zaplanowane na 21-25 maja uroczystości w Poznaniu. Warto na chwilę zatrzymać się przy ostatnim z wymienionych projektów. Związane z Rotmistrzem obchody, którym patronują Marszałek Województwa Wielkopolskiego, Wojewoda Wielkopolski, Prezydent Miasta Poznania, Rektor Uniwersytetu Adama Mickiewicza oraz Dyrektor Biblioteki Kórnickiej PAN, rozpoczną się w dniu 21 maja uroczystym koncertem pod tytułem „Witold Pilecki in memoriam”. W trakcie koncertu soliści, chór i orkiestra Teatru Wielkiego w Poznaniu wykonają Requiem Giuseppe Verdiego. Następnie planowane jest złożenie kwiatów pod pomnikiem Państwa Podziemnego oraz sesja, która ma przybliżyć postać Witolda Pileckiego, a także sylwetki znamienitych Wielkopolan, którzy podobnie, jak Bohater z Auschwitz stanowią wzór patriotyzmu. Spiritus movens wielkopolskich uroczystości jest pan Tomasz Raczkiewicz, solista-śpiewak Teatru Wielkiego w Poznaniu.


Dzisiejsza rocznica to także odpowiednia chwila, żeby podzielić się szczegółami na temat tego, na jakim etapie znajduje się realizacja głównych celów naszej akcji. Najmniej zaawansowany okazał się lobbing na rzecz superprodukcji filmowej. Jak już pisałem, od listopada ubiegłego roku podjąłem usiłowania zwrócenia uwagi Mela Gibsona na dzieje „ochotnika do Auschwitz”. Jak dotąd, nie otrzymałem odpowiedzi. Trochę lepsze owoce przynosi upowszechnianie „Raportu Witolda”. Wyrazem tego jest zwiększająca się z dnia na dzień lista instytucji (patrz: poniżej tekstu), które włączają się w „przypominanie o Rotmistrzu”.

Inicjatywa zyskała poparcie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

darmowy hosting obrazków

...oraz Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego.


darmowy hosting obrazków

Natomiast 13 marca otrzymałem informację z Biura ds. Wystąpień i Patronatów Prezydenta RP, iż w „Kancelarii Prezydenta RP rozważana jest kwestia upamiętnienia rocznic związanych z życiem i śmiercią Witolda Pileckiego”. O decyzjach mam zostać powiadomiony niezwłocznie po ich podjęciu.


Z kolei w Wielki Piątek (21.03.08) wystosowałem oficjalne pismo do Prezesa Rady Ministrów, w którym zwróciłem się z prośbą między innymi o:

- poparcie wniosku do Ministra Edukacji Narodowej o wprowadzenie „Raportu Witolda” z 1945 r. do kanonu lektur dla szkół ponadpodstawowych

- poparcie wniosku do Ministra Obrony Narodowej o uwzględnienie świadectwa rotmistrza Witolda Pileckiego w pracy wychowawczo-oświatowej prowadzonej wśród oficerów i żołnierzy Wojska Polskiego

- poparcie wniosku do dyrektora Poczty Polskiej o wyemitowanie okolicznościowej serii znaczków pocztowych, upamiętniających przypadające w tym roku rocznice - 60. rocznicę śmierci rtm.Witolda Pileckiego oraz 65. rocznicę jego ucieczki z KL Auschwitz

- poparcie na forum instytucji Unii Europejskiej projektu ustanowienia 25 maja Europejskim Dniem Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem.

- uczczenie w sposób odpowiedni do rangi tych wydarzeń, rocznic związanych z postacią wielkiego polskiego patrioty, ś.p. Witolda Pileckiego.

Ufam, że przynajmniej niektóre z tych postulatów spotkają się z życzliwym przyjęciem polskiego rządu.


Jeśli chodzi o trzeci z celów głównych naszej akcji, wypada podkreślić, że kwestie związane z upamiętnieniem najwybitniejszego z europejskich Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem spotkały się ze sporym rezonansem. Nikifouros Diamandouros, Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich (w liście z 10 marca) inicjatywę upamiętnienia postaci Witolda Pileckiego i bohaterów zmagań z totalitaryzmem przyjął „ze zrozumieniem”. Z Dyrekcji Generalnej ds. Edukacji i Kultury Komisji Europejskiej, otrzymałem pismo (z datą 11 marca) w którym czytamy: „Pan Figel' [Jan Figel' - Komisarz ds.Edukacji, Kształcenia, Kultury i Młodzieży – przyp. MT] chciałby podziękować Panu za zwrócenie uwagi na niezwykłe życie i bohaterskie czyny rotmistrza Pileckiego, który uosabiał podstawowe wartości europejskie, takie jak wolność, demokracja i poszanowanie praw człowieka. Komisarz podziela Pańską opinię, że przez wzgląd na poszanowanie podstawowych wartości europejskich, nie wolno nam zapominać o tym, jak zostały one pogwałcone przez nazizm i stalinizm, i o hołdzie należnym ofiarom i bohaterom, takim jak Witold Pilecki." Z kolei Przewodniczący Parlamentu Europejskiego, Hans-Gert Pöttering – jak mnie zapewniono - z najwyższą uwagą zapoznał się z propozycjami dotyczącymi upamiętnienia rocznic związanych z Witoldem Pileckim. W liście z 25 lutego, nadesłanym w imieniu Przewodniczącego PE, stwierdzono m. in.: „Unia Europejska jest wspólnotą opartą na wspólnych wartościach. Parlament Europejski jest świadomy poważnych konsekwencji reżimów totalitarnych na świecie i wypowiada się przeciwko wszystkim ograniczeniom podstawowych wolności i demokracji. (…) czarne karty historii naszego kontynentu nigdy nie powinny popaść w niepamięć.”. Z późniejszej wymiany listów dowiedziałem się jednak, że ustanawianie unijnych świąt nie leży w kompetencjach Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Zasugerowano mi natomiast podjęcie starań o uzyskanie wsparcia politycznego ze strony polskich eurodeputowanych. Nie muszę chyba dodawać, że owe starania podjąłem już wcześniej. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że spotkają się one z odzewem ze strony naszych posłów do Parlamentu UE.

Niejako na marginesie warto wspomnieć, o pewnej „modyfikacji”, której doznał mój wniosek o upamiętnienie przez instytucje unijne Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem. Powtórzmy raz jeszcze: rotmistrz Witold Pilecki – co notabene wydaje się oczywiste dla komisarza Jana Figel’a – walczył ze złem o dwu obliczach. Tymczasem w odpowiedzi, jaką otrzymałem z Dyrekcji Generalnej ds. Sprawiedliwości, Wolności i Bezpieczeństwa, zdaje się pobrzmiewać niezrozumienie istoty sprawy, którą dziesiątki lat temu obnażyli Gustaw Herling-Grudziński i Aleksander Sołżenicyn. Dwudziestowieczne zło miało dwie twarze: narodowego socjalizmu hitlerowskich Niemiec i marksizmu-leninizmu, którego apogeum stanowił sowiecki stalinizm. Tymczasem z listu nadesłanego przez Ernesto Bianchi z wymienionej dyrekcji Komisji Europejskiej wynika, że mój wniosek miałby odnosić się jedynie do „bohaterów poległych w walce przeciwko reżimowi nazistowskiemu”…

Być może projekt ustanowienia Dnia Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem będzie miał więcej szans na realizację, jeśli uda się pozyskać przychylność Rady Unii Europejskiej. Ponieważ w chwili obecnej prezydencję sprawuje Republika Słowenii, zwróciłem się do przedstawicieli tego kraju z prośbą o podjęcie na forum Rady Unii Europejskiej działań na rzecz ustanowienia 25 maja nowego unijnego święta. 60. rocznica zamordowania Bohatera z Auschwitz to najbardziej odpowiedni moment, by naprawdę zatroszczyć się o pamięć o najdzielniejszych synach i córkach Europy. Każdy z nas może mieć w tym swój udział.

***

„(...) Na tle dziejów narodu polskiego Witold Pilecki jest postacią szczególną. Wierność ideałom, cnota męstwa, ofiarność i poczucie honoru – te cechy Rotmistrza mogą dla całego społeczeństwa, szczególnie dla młodzieży, być wzorem umiłowania Ojczyzny, nawet za cenę własnego życia. W trudzie nieustannego budowania wolności potrzebna jest także głęboka świadomość własnej historii, wszak „... narody tracąc pamięć, tracą życie ...".(...)" - fragment listu ks. prof. Stanisława Wilka – rektora KUL

„(...) z wielką przyjemnością informuję Pana że na spotkaniu Prezydium Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii wniosek poparcia akcji społecznej przybliżenia współczesnym postaci i świadectwa ś.p. Witolda Pileckiego został jednogłośnie poparty. Gratulujemy Fundacji Paradis Judaeorum wspaniałej inicjatywy. (...)” - z listu Jana Mokrzyckiego, prezesa Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii

“Thank you for that. I will write a piece for the 60th anniversary of his death for the section “Saints and great people” - Patrick Duffy - Editor and Special Projects Officer, CatholicIreland.net

"Thanks, Michal, for telling us about this great Catholic hero from Poland. We will pass along the info and let others know." - Marcellino D'Ambrosio, Crossroadsinitiative.com

“Thank you for spreading the word about Witold Pilecki. Thanks especially for the list of resources. Dzienkuje” - Bob Zyskowski - President, Catholic Press Association of the United States and Canada