niedziela, 8 marca 2009

Przypomnijmy o Rotmistrzu - w Brukseli i na Hradczanach

4 marca 2009 r. Prezydent Republiki Czeskiej wyraził poparcie dla projektu ustanowienia 25 maja Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem. 3 marca b.r. w Parlamencie Europejskim miały miejsce wydarzenia, które zbliżają nas do realizacji celów zainaugurowanej ponad rok temu akcji społecznej.

W liście przesłanym w imieniu Prezydenta Vaclava Klausa przez Ladislava Mravca – dyrektora Departamentu Zagranicznego Kancelarii Prezydenta Republiki Czeskiej, czytamy:





Życzliwość głowy państwa, które w obecnym półroczu sprawuje prezydencję w Unii Europejskiej ma kluczowe znaczenie dla ustanowienia przypadającego 25 maja Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem. Tym bardziej, że – o czym 3 marca w Brukseli przekonałem się w osobistej rozmowie z Jackiem Saryusz-Wolskim, projekt święta obchodzonego w UE w rocznicę śmierci rotmistrza Pileckiego może liczyć na głosy większości posłów do Parlamentu Europejskiego.



Warto w tym miejscu powtórzyć: nie znaleźlibyśmy się na obecnym etapie bez szeregu działań, które w ramach akcji "Przypomnijmy o Rotmistrzu" podejmowane były na forum unijnym od wielu miesięcy (szczegóły w poprzednich materiałach dostępnych pod adresem www.michaltyrpa.blogspot.com ). Wielka w tym zasługa naszych przedstawicieli w instytucjach unijnych, którzy włączając się w akcję „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, zgodnie – ponad podziałami partyjnymi – propagowali świadectwo Ochotnika do Auschwitz. Dzięki wysiłkom wszystkich ludzi dobrej woli postać rotmistrza Pileckiego stała się w Parlamencie Europejskim, Komisji Europejskiej i innych instytucjach unijnych znana. I to na długo przed 3 marca b.r., kiedy to IPN zorganizował w Brukseli naukową konferencję, a w Stałym Przedstawicielstwie RP przy UE otwarto poświęconą Rotmistrzowi wystawę.





Największe uznanie za trud włożony w realizację projektu święta 25 maja należy się pani poseł Hannie Foltyn-Kubickiej (zob.relację "Dzień Witolda Pileckiego w Brukseli")



To ona 1 września 2008 r. podczas sesji plenarnej PE oficjalnie zaprezentowała projekt Dnia Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem, a następnie przekonała Unię na rzecz Europy Narodów do uchwalenia rezolucji z 18 lutego 2009 r. (tekst dostępny m.in. tu). Miałem okazję porozmawiać o tym także z przewodniczącym UEN.



Warto podkreślić, że Brian Crowley przywiązuje wielką wagę do zasług takich bohaterów, jak rotmistrz Pilecki. Pan Crowley wyraził przekonanie, że całej Europie bardzo potrzebna jest pamięć o naszych doświadczeniach. O doświadczeniach krajów, na losach których odcisnęło się piętno obu totalitaryzmów.



Wielkie podziękowania należą się również wielu wspaniałym młodym ludziom – koleżankom i kolegom pana Wojciecha Daneckiego, asystentom i pracownikom gabinetów polskich eurodeputowanych, którzy nie oglądając się na partyjne etykietki, nie szczędzili trudu, aby nasze "przypominanie o Rotmistrzu" na arenie europejskiej miało jak najszerszy zasięg. (Na zdjęciu poniżej Hanna Foltyn-Kubicka i jej asystent Wojciech Danecki)



Gdy chodzi o samą konferencję, jakkolwiek była tylko jednym z wielu wydarzeń, jakie tego dnia miały miejsce w Parlamencie Europejskim, biorąc pod uwagę całokształt okoliczności (patrz poprzednie teksty), należy ją uznać za udaną. Postać Rotmistrza przybliżyli zebranym dr hab. Janusz Kurtyka, prezes IPN oraz Jacek Pawłowicz, autor albumu pt. "Rotmistrz Witold Pilecki". Szczególne zainteresowanie wzbudził prof. Michael Foot, autor książki "Six faces of courage", który w swoim wykładzie wskazał na niezwykłość czynów Bohatera z Auschwitz.



Oklaskami nagrodzono wypowiedź Kornela Morawieckiego, przewodniczącego Solidarności Walczącej, który wskazał postać Rotmistrza jako źródło inspiracji dla antykomunistycznej opozycji lat 80-tych.

W moich krótkich wystąpieniach podziękowałem pani Foltyn-Kubickiej za jej wkład w akcję "Przypomnijmy o Rotmistrzu", a grupie UEN za jednogłośnie przyjętą rezolucję z 18 lutego b.r., zaś wszystkim posłom za propagowanie postaci Witolda Pileckiego. Wyraziłem przekonanie, że owe fakty należy uznać z wielkie zwycięstwo społeczeństwa obywatelskiego. Okazuje się bowiem – o czym miałem okazję wspomnieć na samym początku konferencji - że więź między obywatelami, a ich przedstawicielami w Brukseli nie jest li tylko papierową fikcją. W dyskusji miałem także okazję wspomnieć, że od 25.05.2008 propagujemy w Internecie angielski przekład "Raportu Witolda" i że ów dokument jest najlepszym przykładem uniwersalizmu przesłania Witolda Pileckiego. A także, że jako taki, wzbudza rosnące zainteresowanie na całym świecie. Nie omieszkałem również wspomnieć, że zaproponowane przez nas święto 25 maja ma w założeniu upamiętniać i takich bohaterów, jak koledzy Rotmistrza z Auschwitz - czeski prawnik Karel Stransky i niemiecki więzień kryminalny Otto Küsel.



Podczas wieczornego spotkania w Stałym Przedstawicielstwie RP przy Unii Europejskiej miałem okazję porozmawiać z prof. Footem o wielu wymiarach dziedzictwa Rotmistrza. Jego zainteresowanie wzbudziła m. in. nasza prośba do Benedykta XVI o rozważenie beatyfikacji chrześcijańskiego rycerza XX w. - męczennika nazizmu i komunizmu. Prof. Michael Foot zadeklarował także pomoc w propagowaniu świadectwa Witolda Pileckiego w brytyjskich kołach dyplomatycznych.



Na koniec trzeba odnieść się do pewnej trudnej kwestii. W opinii wielu osób z którymi zetknąłem się nie tylko w Brukseli, za sprawą przedstawicieli tak zasłużonego Instytutu Pamięci Narodowej doszło do niepotrzebnego zgrzytu. Jego refleksem był nie do końca wierny prawdzie przekaz medialny na tematy związane z brukselskimi wydarzeniami z 3 marca b.r.

W przedstawionym wyżej kontekście trudno przecież zgadnąć, z jakich powodów prezes Instytutu Pamięci Narodowej pozwala sobie na świadome wprowadzanie opinii publicznej w błąd. W wywiadzie opublikowanym 4 marca b.r. w wysokonakładowym Super-Ekspressie, na pytanie dziennikarza: "Podobno Witold Pilecki ma zostać patronem wszystkich ofiar walki z totalitaryzmem i patronem tej walki?", prof.Kurtyka odpowiedział: "(...)Polscy eurodeputowani zamierzają wnieść pod obrady Parlamentu Europejskiego projekt odpowiedniej uchwały. (...)" (- wytłuszczenie moje - MT) Więcej w materiale: "Rotmistrz Pilecki: bohater Europy".

Swobodny stosunek do faktów, a także sposób, w jaki prezes IPN potraktował Hannę Foltyn-Kubicką i owoce wysiłków wielu osób, od ponad roku angażujących się w akcję "Przypomnijmy o Rotmistrzu" budzi najwyższe zdumienie i nie przynosi chluby Instytutowi Pamięci Narodowej. Rzecz jasna powyższe stwierdzenie ma sens, o ile z należytą powagą traktujemy przesłanie "Raportu Witolda" oraz artykuł 4 Konstytucji i artykuły 11 i 12 ustawy o IPN.

Mając w pamięci całokształt kontaktów z IPN, nie byłem obrotem zdarzeń aż tak zaskoczony. Mimo wszystko jednak nie przypuszczałem, że ja – zwykły obywatel – zostanę zmuszony do uświadomienia wysokim urzędnikom państwowym, że dobra, za które oddawali życie tacy Bohaterowie jak Witold Pilecki, nie wolno mylić z interesami tzw. "republiki kolesiów". A także, że instytucja, której nazwa zawiera słowa "pamięć" i "narodowa", powinna mieć inny stosunek do faktów, niż ten, jaki charakteryzuje Orwellowskie Ministerstwo Prawdy.

Na szczęście – jak pokazują liczne przykłady, w tym przedstawiony na początku list z Kancelarii Prezydenta Vaclava Klausa – ludzi dobrej woli jest więcej.

Ufam, że moralnego poparcia dla święta 25 maja – Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem, nie odmówi również Prezydent Republiki Federalnej Niemiec.




kontakt: michal.tyrpa[at]gmail.com

-

niedziela, 1 marca 2009

Przypomnijmy o Rotmistrzu - droga do rezolucji

18 lutego 2009 r. frakcja Unia na rzecz Europy Narodów w Parlamencie Europejskim przyjęła rezolucję wzywającą do ustanowienia 25 maja Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem.

W ten sposób zbliżyliśmy się do zrealizowania trzeciego z celów zainaugurowanej ponad rok temu akcji społecznej „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”). Wielka w tym zasługa pani Hanny Foltyn-Kubickiej, autorki przyjętej rezolucji, a także asystenta pani poseł - pana Wojciecha Daneckiego. Niech mi będzie wolno stwierdzić, że bez ich zaangażowania, projekt ustanowienia unijnego święta Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem, nie doszedłby do tego etapu. Warto dodać, że jakkolwiek grupa UEN, która uchwaliła rezolucję z 18.09. b.r. jest w Parlamencie Europejskim mniejszością, deklaracje poparcia składane przez Hansa-Gerta Pötteringa, Jerzego Buzka, Jacka Saryusz-Wolskiego, Janusza Lewandowskiego, Filipa Kaczmarka i innych członków dysponującej większością Europejskiej Partii Ludowej – Europejskich Demokratów, wysoko plasują szanse rychłego uchwalenia święta obchodzonego w rocznicę zamordowania Ochotnika do Auschwitz.

Ci, którzy zechcieli zapoznać się ze wszystkimi materiałami pomieszczonymi pod adresem michaltyrpa.blogspot.com (m. in. z prezentowanymi wcześniej dokumentami), pamiętają, że pierwsze sygnały życzliwego zainteresowania wysokich urzędników unijnych akcją upamiętniającą postać Rotmistrza otrzymałem już w lutym 2008 r.





Jak już informowałem, zaproszenie do akcji „Let’s Reminisce About Witold Pilecki” („Przypomnijmy o Rotmistrzu”), wraz z linkiem do opublikowanego w Internecie „Raportu Witolda” w języku angielskim, trafiło do niepolskich unijnych posłów i urzędników już w czerwcu 2008 r. Niedługo potem część z nich otrzymała również towarzyszącą naszej akcji kartkę pocztową.



Od wiosny ubiegłego roku czynione były starania o pozyskanie dla idei nowego święta krajów sprawujących prezydencję w UE. W tekście "Skok w ciemną przestrzeń" z 27.IV.2008 wspominałem m. in. o korespondencji skierowanej do przedstawicieli Słowenii. Obecnie przewodnictwo w Unii sprawują nasi południowo-zachodni sąsiedzi.



Jak mnie poinformowała Darja Čablová, asystentka premiera Mirka Topolanka w Izbie Deputowanych Parlamentu Republiki Czeskiej, a także Vit Fojtek z Departamentu Zagranicznego Kancelarii Prezydenta Vaclava Klausa, moje prośby o wsparcie ze strony najwyższych czeskich polityków były rozpatrywane w pierwszej połowie lutego i wkrótce powinienem spodziewać się oficjalnych odpowiedzi. Z sygnałów, jakie docierały nieoficjalnie, można wnioskować, że akcja społeczna "Připomeňme si kapitána" wzbudza zainteresowanie także w Czechach.

Biorąc pod uwagę powyższe, z całą pewnością można stwierdzić, że po roku naszej intensywnej działalności, Witold Pilecki przestał być europejskim elitom politycznym i kręgom decyzyjnym kimś nieznanym.



Nie tylko powyższy artykuł z dziennika "Polska The Times" opublikowany 21.II.2009, dostępny także w Internecie , świadczy o tym, że o projekcie ustanowienia nowego święta od początku starałem się informować również za pośrednictwem mediów głównego nurtu.

Już 13 lutego 2008 r. w portalu internetowym Polskiego Radia pojawił się tekst pt. "Trzeba dać świadectwo", w którym po raz pierwszy projekt Międzynarodowego Dnia Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem został przedstawiony publicznie. Tłumaczenie tego tekstu posłużyło także za wstęp do umieszczonego 25 maja 2008 r. w Internecie angielskiego przekładu "Raportu Witolda".

Od samego początku (tzn. od stycznia 2008) nowiny o naszej akcji przesyłałem również do najważniejszych urzędów państwowych oraz instytucji, które uznałem za naturalnych sojuszników w "przypominaniu o Rotmistrzu" (z Instytutem Pamięci Narodowej na czele).

Działania związane z naszą inicjatywą prowadzone były (i są nadal) w wielu miejscowościach.









W dzień po uchwaleniu wspomnianej rezolucji Unii na rzecz Europy Narodów, Fundacja Paradis Judaeorum wydała specjalne oświadczenie, które zostało rozesłane do uczestników akcji "Przypomnijmy o Rotmistrzu", podmiotów, do których dopiero zwróciliśmy się z zaproszeniem, oraz do mediów. Z jego treścią można zapoznać się w wielu miejscach w Internecie. Tytułem przykładu wymienię serwis informacyjny Polonii australijskiej Rodakpress , oraz strony Ciechanowiec Online, Prawica.net, Iskry.pl .

3 marca b.r. w Brukseli odbędzie się poświęcona Rotmistrzowi konferencja w Parlamencie Europejskim, połączona z wystawą w Stałym Przedstawicielstwie RP przy Unii Europejskiej



Wypada w tym miejscu wyrazić satysfakcję, że IPN odpowiedział czynem na sugestię zawartą w liście do prezesa Kurtyki z 31 października 2008 r. (szczegóły w części VII materiału "Przypomnijmy o Rotmistrzu – to nasz obowiązek" ).

Jako inicjator akcji społecznej "Przypomnijmy o Rotmistrzu", pomysłodawca ustanowienia 25 maja Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem oraz współautor tekstu rezolucji z 18 lutego 2009 r. otrzymałem od Unii na rzecz Europy Narodów, pani Hanny Foltyn-Kubickiej oraz Stałego Przedstawiciela RP przy UE, zaproszenie do udziału w tym wydarzeniu.

Wierzę, że przyczyni się ono do przybliżenia postaci Rotmistrza wielu Europejczykom. I nie tylko tym, którzy wiele miesięcy temu poznali świadectwo patrona bohaterów zmagań z narodowo-socjalistycznym i komunistycznym złem.


_________________________________________
SUPLEMENT Z 2 MARCA 2009.

Jeszcze przed wylotem do Brukseli dotarła do mnie odpowiedź Instytutu Pamięci Narodowej na mój list z 12 grudnia 2008 r., w którym pytałem m.in. o to, czy inicjatywy oddolne w rodzaju akcji społecznej "Przypomnijmy o Rotmistrzu" ("Let's Reminisce About Witold Pilecki") stanowią zagrożenie dla realizacji zadań IPN, a także o to w jakim sensie idea naszej akcji jest IPN-owi bliska.

Jakkolwiek odpowiedź, którą wystosowała pani Dorota Koczwańska-Kalita, Dyrektor Sekretariatu Prezesa IPN nie odnosi się do wszystkich kwestii poruszonych w moim piśmie, jakkolwiek nie jest ona wolna od pewnych osobliwości językowych (z przekręceniem tylekroć - nie tylko przeze mnie - powtarzanego hasła naszej akcji), ze względów merytorycznych godzi się podać ją do wiadomości.



_________________________________________________

kontakt: michal.tyrpa[at]gmail.com

-

niedziela, 1 lutego 2009

Przypomnijmy o Rotmistrzu - w Katedrze Wawelskiej

W niedzielę, 25 stycznia 2009 r. w najdostojniejszej z polskich świątyń, prosiliśmy Pana Zastępów, aby Kościół powszechny wyniósł na ołtarze Rotmistrza Witolda Pileckiego.



Przed ołtarzem, na którym znajduje się srebrny sarkofag z relikwiarzem patrona zjednoczenia Polski, Najświętszą Ofiarę koncelebrowało czterech księży. Pośród biorących udział w uroczystej liturgii nie zabrakło uczestników akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, przedstawicieli organizacji społecznych, samorządu zawodowego i terytorialnego oraz lokalnych władz (zob. listę instytucji we wstępie do materiału z 24.01.2009). Nawet, jeśli – wbrew złożonym wcześniej deklaracjom – nie pojawili się np. ułani z Niepołomic i proboszcz wojskowej parafii pw. Św.Agnieszki, nekropolia królów i bohaterów nie była pusta.



Tuż przed rozpoczęciem, przewodniczący uroczystej liturgii ks.dr hab.Jacek Urban przypomniał zebranym zasadnicze fakty z życia Witolda Pileckiego. Wyraził przy tym podzielaną przez wielu nadzieję, iż i Rotmistrzowi nie zostanie odmówiony wieniec sprawiedliwości. Zarys biografii Witolda Pileckiego stanowił w pewnej mierze streszczenie homilii, przygotowanej na tę okazję przez ks.prof.Urbana. Z jej wygłoszenia trzeba było zrezygnować w obliczu konieczności odczytania listu pasterskiego Konferencji Episkopatu Polski na przypadające tego dnia w Kościele, święto Nawrócenia św.Pawła.

Przesłanie polskich biskupów odczytał przybyły na wawelskie uroczystości z Kędzierzyna-Koźla, kapelan Honorowego Szwadronu Kawalerii III RP, ks.Jarosław Król. W sercach czytelników „Raportu Witolda”, dokumentu, którego Autor pod koniec swej drogi nie rozstawał się z dziełem Tomasza a Kempis, szczególnym echem zabrzmiały słowa:

„Chrześcijanin musi porzucić starego człowieka, a przyoblec się w nowego na miarę samego Chrystusa (por. Ef 4,22-24). Bo na tym polega tajemnica i istota życia chrześcijańskiego – każdy ochrzczony i bierzmowany powinien na drodze wierności powołaniu upodabniać się do Chrystusa, Syna Bożego.”

„Święci nie przemijają, święci pragną naszej świętości. Paweł wyraził to pragnienie w słowach: „Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa” (1 Kor 11,1) oraz „Czyńcie to, czego się nauczyliście, co przejęliście, co usłyszeliście i co zobaczyliście u mnie, a Bóg pokoju będzie z wami” (Flp 4,9)

„Najbardziej skutecznym sposobem głoszenia słowa Bożego jest świadectwo życia.”

W kontekście wawelskich uroczystości, z niezwykłą mocą przemówił zacytowany przez biskupów fragment 2 Listu Św.Pawła do Tymoteusza:

„W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan” (2 Tm 4,7-8).

Następującej po pięknym, łacińskim Credo, modlitwie wiernych przewodniczył o.Jerzy Pająk. W imieniu uczestników akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, krakowski kapelan Armii Krajowej prosił Opatrzność o spokój duszy niedawno zmarłej ś.p. Pani Generał Profesor Elżbiety Zawackiej, a także odczytał intencję:

„Módlmy się, aby Kościół Święty wyniósł na ołtarze Rotmistrza Witolda Pileckiego… Jeśli taka jest Twoja wola - Ciebie prosimy, wysłuchaj nas, Panie!”

Ufajmy, że za wstawiennictwem Najświętszej Marii Panny, Św.Michała, Św.Stanisława, Św.Maksymiliana Kolbe, Św.Teresy Benedykty od Krzyża, Św.Marcina, Św.Jadwigi, Św.Kazimierza oraz wszystkich Świętych i Błogosławionych, wawelska modlitwa zostanie wysłuchana.









Po zakończeniu Mszy Św. poprzedzani przez poczty sztandarowe Armii Krajowej, Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza” i Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, udaliśmy się pod Krzyż Katyński na dziedzińcu kościółka Św.Idziego.



Delegacje instytucji złożyły pod Krzyżem wiązanki kwiatów i zapaliły znicz.









Następnie o.Jerzy Pająk poprowadził modlitwę, którą zgromadzeni oddali hołd ofiarom i bohaterom zmagań z nazistowskim i sowieckim totalitaryzmem.



Po zakończeniu oficjalnej części uroczystości, ci, którzy zechcieli skorzystać z zaproszenia, udali się do restauracji „Kawaleria”. Tamże mieliśmy okazję zastanowić się nad świadectwem Bohatera z Auschwitz, nawiązać ciekawe kontakty, porozmawiać o roli tradycji. Odpowiadając na pytania, jakie niejednokrotnie kierowano do mnie w związku z akcją „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, skomentowałem fakty i dokumenty podane do publicznej wiadomości poprzedniego dnia (zob. „Przypomnijmy o Rotmistrzu – to nasz obowiązek”). Podzieliłem się przy tym opinią, że pomimo szalejącego partyjniactwa, w dzisiejszej Polsce jest jeszcze miejsce dla instytucji i osób, które działając w sferze publicznej programowo stronią od upolitycznienia.





W dobie partyjno-medialnych, quasi-konstytucyjnych debat, na tak doniosłe tematy, jak: „kto kogo powinien zapraszać do samolotu”, to właśnie ś.p.Rotmistrz powinien stać się dla nas punktem odniesienia. Człowiek, który nigdy nie należał do żadnej partii, a dla Ojczyzny i świata uczynił znacznie więcej, niż niejeden polityk lub urzędnik z politycznego nadania, może i powinien stać się wzorem dla niejednego mieszkańca globalnej wioski.

Z tego powodu, właśnie dziś, warto sobie i innym uświadomić, jaką wagę ma pozostawione przez Rotmistrza dziedzictwo. W dobie rozpanoszonej pogardy rozmaitych dostojników, wobec zwykłych ludzi, warto uzmysłowić sobie, czym była naturalna szlachetność charakteru takich, jak Witold Pilecki. Na marginesie, być może warto zastanowić się, czy moja korespondencja z kancelariami prezydenta i premiera, oraz prezesem IPN, nie dowodzi, że słynne „spieprzaj, dziadu!” to nie tyle niefortunny bon-mot, co raczej zasada, jaka w warunkach postkomunistycznego feudalizmu III/IV RP wyraża hierarchiczną relację między władzą, a poddanym. Również z tego punktu widzenia, właśnie dziś warto uświadomić sobie różnicę między papierowymi hasłami rodem z kampanii wyborczych, a świadectwem prawdziwej pokory, miłosierdzia, bezinteresowności, wiary i męstwa. W epoce, w której niepodzielne rządy sprawują wskaźniki sprzedaży i sondaże popularności, warto uświadomić sobie, co to jest duch służby.

Także po to, by zrozumieć, czym jest miłość Ojczyzny i prawdziwa troska o dobro wspólne, warto dziś przypominać o Rotmistrzu.



Czas pokaże, czy następca Św.Piotra zechce przychylić się do naszej prośby o rozważenie wyniesienia na ołtarze ś.p. Witolda Pileckiego.

Jeśli średniowieczna legenda o zrośnięciu się poćwiartowanego ciała biskupa Stanisława ze Szczepanowa stanowiła dla pokoleń Polaków natchnienie w wysiłkach zmierzających do zjednoczenia Ojczyzny, dla nas – współczesnych - co najmniej równie inspirujący powinien być uniwersalizm świadectwa Witolda Pileckiego.

To ważne nie tylko w lokalnym, polskim wymiarze. Również w skali Kościoła powszechnego.

Jeśli taka będzie wola Opatrzności, być może jeszcze podczas obecnego pontyfikatu dane nam będzie usłyszeć z ust Biskupa Rzymu, słowa o Słudze Bożym Witoldzie Pileckim, podobne do tych, jakie 18 września 1253 r. wypowiedział w Asyżu Innocenty IV:

„A jednak w zbytnim upojeniu radości, aby nikt, na tym padole nieszczęść i śmierci, nie zakładał sobie trwałego pokoju, życie bowiem ciągłą jest żołnierką i bojowaniem na ziemi z przeciwnymi obozami i ciągle wojną grożącym przeciwnikiem, i aby rzeczony Kościół, który jest matką wszystkich wiernych, nie zapomniał swej macierzyńskiej doli, ale doświadczał ciągle zwykłych boleści rodzących matek, – powstają nań niekiedy burze i przeciwności, jak to się jawnie okazało w męczeństwie św. Stanisława, Biskupa Krakowskiego, którego zasługami rzeczony Kościół jaśnieje. (…)

Lecz, żeby Kościół walczący, w żalu po stracie takiego i tak wielkiego Patrona w sposób tak okrutny wydartego sobie, płaczu bezustannymi nie zalewał się łzami, gdyby nie był często zraszany ze źródeł dobrodziejstw, oto chwalebny w swych świętych, Pan pragnął jawnymi znakami okazać pełnię chwały tego Ojca, a wyczekującemu Kościołowi zapewnić środki pokrzepienia, i sprawił, że tylu i tak głośnymi zajaśniał cudami, o których my i bracia nasi przekonani zupełnie, jak należało przez pewnych i wiarogodnych świadków, uznaliśmy, że godzi się wzywać go tak jak innych świętych o pomoc i wstawiennictwo za nami. (…)

Dlatego też, ażeby ukrytą nie została niebezpiecznie pod korcem tak jasno gorejąca pochodnia, którą tenże Pan tylu nadzwyczajnymi znakami nakazał słusznie ze czcią na świeczniku Kościoła postawić, zwłaszcza, że jasność jej rozpędza ciemności tych, którzy Boga nie znają, tłumi przewrotne nauki odszczepieńców, a pomnaża zbawienną wiarę w sercach prawych wyznawców: My, zasięgnąwszy zdania naszych braci oraz prałatów na teraz przy Stolicy Apostolskiej obecnych, uchwaliliśmy rzeczonego świętego Stanisława Biskupa ze czcią w poczet świętych zapisać.”


(Źródło: Bulla kanonizacyjna Św.Stanisława)










Na zakończenie warto zauważyć, że wawelskie uroczystości zrelacjonowała krakowska „Kronika” TVP z 25.01.2009.

Kliknij w link i obejrzyj: Kronika TVP Kraków

Winien jestem w tym miejscu ważne wyjaśnienie. Pytano mnie, dlaczego nie postarałem się o większą reprezentację środków masowego przekazu. Otóż, Drodzy Państwo, starałem się o to. Jeśli obecna była tylko ekipa TVP Info, widocznie media uznały albo, że wawelska msza, w czasie której modliliśmy się o beatyfikację Bohatera z Auschwitz to wydarzenie kompletnie nieistotne, albo też ich redakcje wystraszyły się wspomnianej w poprzednim tekście depeszy KAI i mojego zaproszenia. Trudno przecież traktować serio twierdzenia tych, którzy utrzymują, że np. „Dziennikowi Polskiemu”, „Gazecie Krakowskiej”, Radiu Kraków, „Naszemu Dziennikowi”, „Rzeczpospolitej”, „Dziennikowi”, „Gazecie Wyborczej”, „Tygodnikowi Powszechnemu”, „Gazecie Polskiej”, „Polityce”, „Wprost”, czy „Gościowi Niedzielnemu”, po prostu zabroniono wspominania o uroczystościach z udziałem oficjalnych delegacji wielu instytucji…Uczestnikom akcji społecznej „Przypomnijmy o Rotmistrzu, którzy zagadnęli mnie na tę okoliczność, uroczyście oświadczam, że media mamy pluralistyczne, niezależne, samorządne i profesjonalne.

A gdyby kto śmiał wątpić, proszę przypomnieć sobie przypadek Stanisława Remuszki. Autor książki „Gazeta Wyborcza. Początki i okolice” przez kilka lat bezskutecznie usiłował zamieścić w wolnej prasie reklamę swego dzieła. Uznając kwestię za wyjaśnioną, oświadczam jednocześnie, że tym razem z góry rezygnuję ze stawiania mediom „głupich pytań”.


__________________
SUPLEMENT

Wszystkich, którzy od marca 2008 r. składali podpisy pod „Listem otwartym do Poczty Polskiej”, informuję, iż w wyemitowanej 30.01.2009 serii pt. „Ocaleli z zagłady”, znalazł się znaczek z Rotmistrzem. Nakład 400 tys. egzemplarzy.





(Ilustracje do materiału "Przypomnijmy o Rotmistrzu - w Katedrze Wawelskiej" - Artur Król i Krzysztof Tyrpa)


-

sobota, 24 stycznia 2009

Przypomnijmy o Rotmistrzu - to nasz obowiązek

Akcja społeczna, którą zainaugurowaliśmy ponad rok temu zaczyna przynosić owoce. Ponieważ do osiągnięcia celów jeszcze daleko, nie ma powodu by spocząć na laurach.

Zanim poinformuję o ważnych faktach, mam zaszczyt zaprosić na uroczystą Mszę Św. za duszę ś.p. rtm.Witolda Pileckiego w niedzielę, 25 stycznia 2009 r., godz.9.00 w Katedrze Wawelskiej. Mszę w języku łacińskim przed ołtarzem Św. Stanisława Biskupa i Męczennika, podczas której będziemy się modlić o beatyfikację Bohatera z Auschwitz, odprawią ks.dr hab. Jacek Urban z parafii archikatedralnej na Wawelu, ks. prałat płk dr Stanisław Gulak - dziekan Dekanatu Wojsk Specjalnych w Krakowie, o. Jerzy Pająk – kapelan Armii Krajowej i Sybiraków oraz ks.Jarosław Król - kapelan stowarzyszenia Polski Klub Kawaleryjski. Po zakończeniu mszy złożymy kwiaty pod Krzyżem Katyńskim u stóp Wawelu. Następnie, będzie jak sądzę okazja o naszym przypominaniu o Rotmistrzu porozmawiać przy filiżance kawy.

I

Udział w wawelskiej uroczystości potwierdziło wiele instytucji i środowisk. Są wśród nich weterani Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych i Batalionów Chłopskich. Jest Muzeum Armii Krajowej, Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej, Stowarzyszenie Harcerstwa Katolickiego „Zawisza”, stowarzyszenia Szwadron Niepołomice oraz Polski Klub Kawaleryjski. Nie zabraknie przedstawicieli 2 Korpusu Zmechanizowanego im. gen.Władysława Andersa, Małopolskiego Kuratora Oświaty, Rady Miasta Krakowa, Prezydenta Miasta Krakowa, Rady Izby Notarialnej w Krakowie, Okręgowej Rady Adwokackiej w Krakowie, Małopolskiej Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych, Straży Miejskiej Miasta Krakowa, NSZZ „Solidarność”, Małopolskiej Izby Rzemiosła i Przedsiębiorczości, Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi, Stowarzyszenia KoLiber, Towarzystwa Michała Archanioła, krakowskich duszpasterstw akademickich i zgromadzeń zakonnych, a także małopolskich samorządowców. W połowie grudnia 2008 r. zaproszenie wysłałem również do polskich posłów do Parlamentu Europejskiego. O planowanym wydarzeniu zostały poinformowane internetowe fora dyskusyjne oraz lokalne i centralne media. 11 stycznia b.r. zapowiedź wawelskich uroczystości zamieścił serwis Katolickiej Agencji Informacyjnej. Za pośrednictwem krakowskiego Kuratorium zaproszenie dotarło do dyrektorów szkół podległych Małopolskiemu Kuratorowi Oświaty. Zaproszenia skierowałem także do Prezydenta RP, Prezesa Rady Ministrów, marszałków Sejmu i Senatu, ministrów Obrony i Edukacji Narodowej, szefów klubów parlamentarnych i krakowskiego Korpusu dyplomatycznego. Zaproszenie otrzymał Instytut Pamięci Narodowej, a także zarządy klubów sportowych Wisła Kraków, Cracovia i Hutnik. Jak mnie poinformowano w sekretariacie Sądu Okręgowego, z polecenia Prezes SSO Mai Rymar, zaproszenie na mszę za duszę Rotmistrza zostało przekazane wszystkim pracownikom Sądu Okręgowego w Krakowie. Rzecznik Praw Obywatelskich, który nb. od miesięcy moralnie wspiera akcję „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, nie mogąc uczestniczyć w uroczystościach zapewnił, iż myślami będzie nam towarzyszył. Podobne zapewnienia otrzymałem od rozsianych po świecie rodaków.

II

W rok od zainaugurowania naszej akcji społecznej wiele kwestii wciąż pozostaje otwartych. Niektóre wszakże doczekały się odpowiedzi. Uczestnik zamieszkały w USA pytał mnie jakiś czas temu, czy zaproponowany przez nas projekt unijnego święta, nie został odłożony ad calendas graecas. Spieszę poinformować, że na szczęście sprawa rozwija się pomyślnie. Po wystąpieniu Hanny Foltyn-Kubickiej w dniu 1 września 2008 r. na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego, polscy eurodeputowani nie zaprzestali aktywności. Jej wyrazem przygotowany pod koniec zeszłego roku, propagowany obecnie w tłumaczeniu angielskim, projekt rezolucji w sprawie ustanowienia 25 maja świętem Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem:



Po 25 stycznia 2009 r. ów projekt ma zostać oficjalnie zaprezentowany na forum PE. Jakie będą efekty, zależy przede wszystkim od skuteczności naszych przedstawicieli w Brukseli. O tym, że grunt mają przygotowany świadczy m. in. korespondencja i publikacje sprzed kilku miesięcy:







"Dziennik" z 8 maja 2008 r.:



III


Tymczasem skierowana do Papieża Benedykta XVI prośba o rozważenie beatyfikacji rtm.Witolda Pileckiego (szczegóły w poprzednim tekście), spotkała się ze sporym rezonansem. O idei wyniesienia na ołtarze „chrześcijańskiego rycerza XX w.” miałem okazję rozmawiać z wieloma osobami. Szczególne zainteresowanie temat wzbudził wśród duchownych. Zdecydowanym zwolennikiem beatyfikacji rtm.Witolda Pileckiego okazał się ks. Janusz Stokłosa, proboszcz parafii Św.Józefa Oblubieńca w Jaworzynie Śląskiej. Aprobatę wyrazili kapelani Wojska Polskiego. Wśród nich ks. kmdr. ppor. Adam Bazylewicz, proboszcz parafii pw. Błogosławionego Władysława Miegonia w Świnoujściu, ks. kpt. Rafał Kaproń, proboszcz parafii garnizonowej pw.Św.Jana Bosko w Głogowie i ks.prałat płk dr Stanisław Gulak, dziekan Dekanatu Wojsk Specjalnych i proboszcz kościoła garnizonowego pw. Św.Agnieszki w Krakowie. Ks. kmdr por. Zbigniew Rećko, kapelan Garnizonu Białystok napisał:„(…) Bez wątpienia [rtm. Witold Pilecki] to postać niezwykła, a zarazem czytelny oraz wyrazisty wzór i katolika i patrioty. W moim osobistym przeświadczeniu rotmistrz Pilecki po ziemskiej pielgrzymce naznaczonej życiem - służbą (tak Ojczyźnie, jak i swej rodzinie), walką - cierpieniem i ofiarą krwi dotarł do „domu Ojca”, a jego osobę wspominamy tak jak wielu innych w dniu 1 listopada w uroczystość Wszystkich Świętych.” Z kolei ks. płk Sławomir Niewęgłowski, proboszcz kościoła garnizonowego w Lublinie zauważył, że osobiste przekonanie każdego z nas nie musi przekładać się na rychłe wszczęcie procedur kościelnych. Przypominając postać pochowanej na Wawelu Św. Jadwigi – Króla Polski, czczonej jako błogosławiona przez okres kilku stuleci, ks. płk Niewęgłowski wyraził przekonanie, że jeśli Opatrzność zechce, aby Kościół postawił nam rotmistrza Pileckiego za wzór, z pewnością otrzymamy od Niej znak. Najważniejsze zdaniem lubelskiego kapelana jest to, aby jak największej rzeszy osób, przede wszystkim młodzieży, uświadomić czym był patriotyzm rtm. Pileckiego. Podobnie wypowiedzieli się znani duszpasterze: o.Jerzy Pająk OFM Cap, o.prof.Jan Andrzej Kłoczowski OP oraz ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Wspominając casus Romualda Traugutta, duszpasterz polskich Ormian nie krył jednak sceptycyzmu względem spodziewanego stosunku hierarchów Kościoła do beatyfikacji wojskowego. Jak zauważył ks.Isakowicz-Zaleski trudno wróżyć powodzenie projektowi wyniesienia na ołtarze zamordowanego przez komunistów Bohatera z Auschwitz w sytuacji, gdy polscy biskupi z niechęcią odnoszą się nawet do starań na rzecz beatyfikacji polskich księży – ofiar ludobójstwa na Wołyniu w 1943 r. Sceptyczny wobec zdolności poruszenia kościelnych procedur jest także o.Jan Andrzej Kłoczowski. Podobnie jak o.Jerzy Pająk oraz cytowani księża kapelani; znany krakowski dominikanin wyraził głębokie przekonanie o świętości człowieka, który oddał życie za Ojczyznę. Odwołując się do przykładu św. Maksymiliana Marii Kolbe, który, przypomnijmy, został beatyfikowany jako wyznawca, kanonizowany zaś jako męczennik, o.Kłoczowski zaznaczył, że gdy chodzi ewentualne wszczęcie, a potem przebieg procesu beatyfikacyjnego, nie można przesądzać żadnego wariantu rozwoju sytuacji. Jak powiada nadzwyczaj w tym kontekście trafne niemieckie przysłowie: w sądzie i na morzu wszystko w ręku Boga.



Warto na marginesie zauważyć, że wbrew pozorom Kościół katolicki nie wyklucza stawiania za wzór tych spośród świadków Chrystusa, którzy byli żołnierzami. Dotyczy to nie tylko postaci na poły legendarnych, takich jak św.Marcin z Tours. Skoro w opinii wielu – w tym także specjalistów prawa kanonicznego - wśród oficjalnie uznanych przez Kościół świętych jest miejsce dla Ottona Schimka, austriackiego żołnierza Wehrmachtu, rozstrzelanego za odmowę udziału w egzekucji polskich cywilów, wolno mieć chyba nadzieję, że biskupi i kanoniści zechcą zastanowić się i nad świadectwem polskiego Bohatera - Męczennika totalitaryzmów.






IV

I od nas - uczestników akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” wiele w tej mierze zależy. Każdy, kto uświadomił sobie skalę dokonań Witolda Pileckiego – rycerza i naśladowcy Chrystusa – może przyczynić się do zaistnienia kultu jego postaci. Dlatego, o czym w ciągu ostatniego roku wspominałem wielokrotnie, tak ważne jest wydobycie rtm.Pileckiego z powszechnej niepamięci. Temu w wymiarze globalnym służy promowanie przez nas od 25.05.2008 angielskiego przekładu „Raportu Witolda”. Fakt, że zamieszczony w Internecie „Witold’s Report” wzbudza coraz większe zainteresowanie i to także wśród osób nie związanych z Polską, napawa radością. Warto powtórzyć, że już na przełomie maja i czerwca link do angielskiego tłumaczenia „Raportu Witolda” oraz zaproszenie do akcji „Let’s Reminisce About Witold Pilecki” („Przypomnijmy o Rotmistrzu”) przesłałem nie tylko do niepolskich deputowanych do Parlamentu Europejskiego i urzędników unijnych, ale także do redakcji mediów na całym świecie. Wziąwszy pod uwagę fakt, że od pół roku linki do strony witoldsreport.blogspot.com znajdują się także w różnojęzycznych wersjach Wikipedii (i to pomimo wysiłków osób, które robią co w ich mocy, aby akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” zaszkodzić), nie da się uczciwie twierdzić, że świadectwo twórcy Związku Organizacji Wojskowej pozostaje dla świata niedostępne. Jeśli zatem w przyszłości znów usłyszymy o publikacjach w zagranicznej prasie, zawierających określenia typu: „polskie obozy koncentracyjne”, pamiętajmy, że ich autorzy mają na wyciągnięcie ręki angielski „Raport Witolda”, a ich redakcje już w połowie 2008 r. zostały o tym poinformowane. Wspominam o tym również w kontekście zlekceważonego swego czasu, a podpisanego przez ponad sto osób z całego świata wniosku Fundacji Paradis Judaeorum do minister SZ Anny Fotygi o podjęcie zdecydowanej akcji prawnej wobec paszkwilu w „El Pais”. Wspominam o tym w kontekście niedawnego wybryku niemieckiej „Die Welt”, która obóz zagłady na Majdanku nazwała „polskim”. Jeśli nie chcemy, aby w światowych mediach bezkarnie pojawiały się publikacje urągające prawdzie historycznej, wypada postarać się zarówno o rozpropagowanie takich dokumentów, jak „Raport Witolda”, jak i o wytaczanie powództw autorom i wydawcom dopuszczającym się zniewag pod adresem polskich ofiar.

V

Od dawna zabiegałem o moralne wsparcie dla naszej inicjatywy ze strony rektorów szkół wyższych. Niestety, tylko nieliczni byli łaskawi odpowiedzieć na zaproszenie do akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”. Latem ub. r. pocztówki z hasłem naszej akcji zostały przesłane do ponad siedemdziesięciu rektorów szkół wyższych na terenie całego kraju. Z pewnym żalem odnotowuję, iż wśród ponad dwudziestu uczelni położonych na terenie Krakowa, do których zwracałem się z zaproszeniem, ani jedna nie zechciała włączyć się w nasze „przypominanie o Rotmistrzu”. Nie znaczy to, że pocztówki z wizerunkiem Rotmistrza, które rozsyłałem na cały świat, z jakichś przyczyn ginęły akurat w czeluściach sekretariatów rektorów. Dowodem email nadesłany 7.X.08 przez sekretariat Rektora Politechniki Krakowskiej, w którym czytamy:„W imieniu JM Rektora Politechniki Krakowskiej prof.Kazimierza Furtaka informuję, że kartka z wizerunkiem Rotmistrza W.Pileckiego wpłynęła na PK i Pan Rektor miał możliwość się z nią zapoznać. Podjętą przez Państwa akcję uważa za cenną i życzy Państwu wytrwałości i sukcesów w realizacji podjętej inicjatywy.” Niestety w trakcie dalszej korespondencji nie udało mi się zachęcić władz tej uczelni do poinformowania studentów o jubileuszach związanych z rtm.Pileckim i/lub o naszej akcji społecznej. Brak jakiejkolwiek reakcji ze strony pozostałych – łącznie ponad sześćdziesięciu - adresatów sugeruje, że inni rektorzy uznali temat za nieistotny, bądź niewart mobilizowania społeczności akademickiej. Dla przykładu, prof. Leszek Pacholski, rektor UWr już w lutym 2008 r. pisał: „Mam wiele szacunku dla rtm. Witolda Pileckiego. Wyrok na niego został anulowany w 1990 roku, a on sam odznaczony pośmiertnie Orderem Orła Białego. Jest to więc postać znana i szanowana.” Stwierdzenie, że dzięki anulowaniu wyroku orzeczonego względem Rotmistrza oraz pośmiertnemu odznaczeniu Bohatera najwyższym polskim orderem, ś.p. Witold Pilecki jest dziś postacią znaną dowodzi słabego rozeznania prof.Pacholskiego w realiach. Oczywiście jeśli akurat w Uniwersytecie Wrocławskim pamięć o rtm.Pileckim jest powszechna i w przywracanie jej specjalnie angażować się nie trzeba, wypada prof.Pacholskiemu powinszować owego stanu rzeczy. Być może i pod tym względem Wrocław stanowi na mapie kraju chwalebny wyjątek.

Jeszcze w lutym 2008 r. na moje zaproszenie odpowiedział także prof. Wiesław Andrzej Kamiński, rektor Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Deklarując przychylność, Jego Magnificencja wyraźnie zastrzegł: „Deklaracja obejmuje oczywiście moje prywatne i osobiste poparcie dla tej konkretnej inicjatywy. Nie mam upoważnienia do wyrażania poparcia przez Uniwersytet. Takie wymagałoby uruchomienia oficjalnych procedur. Dodam, że jedyną formą byłaby uchwała Senatu. Jednak jego kompetencje dotyczą raczej wyrażania opinii o sprawach natury ogólnej, a nie szczegółowych, jak w tym przypadku.” Mając na uwadze owe przykłady, z tym większą radością powitałem listy od następujących szkół wyższych:













We wrześniu 2008 r. otrzymałem również emaile od Wyższej Szkoły Humanistycznej w Pułtusku oraz Centrum Szkolenia Policji w Legionowie. Dorota Dadas napisała: „Z polecenia JM Rektora Prof. dra hab. Adama Koseskiego serdecznie dziękuję za zaproszenie do wzięcia udziału w akcji społecznej "Przypomnijmy o rotmistrzu". Akademia Humanistyczna im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku w pełni popiera tę szczytną inicjatywę.” W mailu od podinsp. Anny Galant z Centrum Szkolenia Policji w Legionowie, czytamy: „(…)chociaż w głębi serca wspieramy Pańską akcję, jednak nasze możliwości czynnego uczestniczenia w takich przedsięwzięciach są określone przepisami resortowymi, które musimy respektować.”

Być może zatem są nie bezpodstawna jest nadzieja, że przynajmniej wśród profesorów i absolwentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych, Uniwersytetu Łódzkiego, Szkoły Głównej Służby Pożarniczej, Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora, Wojskowej Akademii Technicznej i Centrum Szkolenia Policji trudniej będzie spotkać ludzi, którzy nigdy nie słyszeli o rtm.Witoldzie Pileckim, którzy nigdy nie czytali jego Raportu. Jest to tym cenniejsze, że skala zaniedbań w powszechnej edukacji historycznej osiągnęła rozmiary zastraszające. Wielu z czytelników zapewne przypomina sobie ową sondę uliczną przeprowadzoną 17.IX.2008 przez dziennikarzy jednego z telewizyjnych programów informacyjnych przed bramą Uniwersytetu Warszawskiego. Okazało się wówczas, że nawet wśród studentów tej uczelni są osoby, którym data 17 września z niczym się nie kojarzy.

VI

Niestety, co stwierdzam z doświadczenia ostatnich lat i ostatnich miesięcy, wbrew opiniom niektórych luminarzy polskiej nauki, rtm.Witold Pilecki wciąż pozostaje dla większości Polaków kimś nieznanym. Szczęśliwie, wielu rodakom w kraju i za granicą zależy na zmianie tego stanu rzeczy. Z tego względu tak bardzo cieszy odzew, jaki na zaproszenie do akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” otrzymałem ze strony przedstawicieli samorządu terytorialnego, a także pojedynczych osób, które pomimo własnych obowiązków, znalazły czas na włączenie się przypominanie o Rotmistrzu. Nie sposób wymienić w tym miejscu wszystkich (część nazwisk wspomniałem w poprzednich tekstach), ale dzięki zaangażowaniu takich osób, jak Jerzy Jesionowski z Jaworzyny Śląskiej, czy Wojciech Oleksy z Olkusza, Bohater z Auschwitz staje się kimś bliskim również społecznościom lokalnym. To dzięki takim jak oni, już wkrótce niejedna ulica lub plac, albo szkoła może otrzymać imię Rotmistrza Witolda Pileckiego. Tym bardziej jest to prawdopodobne, że sugestie w tym zakresie trafiają na podatny grunt wśród przedstawicieli władz. Przekonują o tym rozmowy telefoniczne, które w ciągu ostatnich miesięcy odbyłem m. in. z Dariuszem Rzepką – burmistrzem Miasta i Gminy Olkusz, Wojciechem Kręglewskim i Norbertem Napierajem z Rady Miasta Poznania, Tomaszem Gorzkowskim z Urzędu Miasta Ryki, Edwardem Pietrzykiem - zastępcą burmistrza Chojnic, Krzysztofem Sadowskim z biura Prezydenta Głogowa, pracownikami biur Rady Miejskiej w Bydgoszczy, burmistrzów Myślenic, Dobczyc.





Przekonuje o tym również nadesłana korespondencja:




























W kontekście przedstawionych dokumentów, wypada wspomnieć także o projekcie zmiany nazwy warszawskiego Placu Defilad, o którym poinformował mnie jeden z radnych. 6 grudnia ub.r. pismo w tej sprawie przesłałem do Przewodniczącej Rady Miasta st. Warszawy. O sprawie informowały media, m. in.: TVN Warszawa oraz Gazeta.pl . Oto fragment listu: „Nazwanie placu, przy którym w minionym okresie odbywały się pierwszomajowe pochody i przy którym ustawiano trybunę dla najwyższych dygnitarzy PZPR, imieniem zamordowanego przed 60. laty żołnierza Niepodległej, byłoby ze strony władz Warszawy niezwykłym symbolicznym hołdem wobec wszystkich ofiar komunizmu. Z uwagi na usytuowanie placu w samym sercu stolicy, przybliżałoby ono również postać ś.p.Witolda Pileckiego mieszkańcom, jak i licznym odwiedzającym Warszawę. Jako miłośnik muzyki Fryderyka Chopina zdaję sobie sprawę, że od ponad 150. lat jest ona najlepszym „ambasadorem” polskości. Warto jednak zauważyć, że o ile jej autor - największy z polskich kompozytorów - jest postacią powszechnie na świecie znaną, o tyle największy z Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem został niemal wyrugowany także z pamięci swoich rodaków. Ufam, że Pani Przewodnicząca Miasta Stołecznego Warszawy zgodzi się ze mną, że ów stan rzeczy nakłada na nas – współczesnych Polaków – szczególne zobowiązanie.”

VII

Uczestnikom akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, winien jestem wyjaśnienie pewnej drażliwej kwestii. Pytano mnie mianowicie, o stosunek do instytucji, które w ciągu 2008 r., również podjęły się upamiętniania postaci i świadectwa Witolda Pileckiego. 6 stycznia 2008 r. w tekście pt. „Volunteer for Auschwitz”, pisałem, że jakkolwiek najwięcej zależy od inicjatyw oddolnych, zwykłych ludzi, to „ Przywrócenie pamięci o dokonaniach Witolda Pileckiego powinno być także troską oficjalnych instytucji.” . Dlatego też w ciągu całego roku 2008 zabiegałem nie tylko o moralne wsparcie (jakiego już wiosną ub.r. udzielił nam Biskup Polowy Wojska Polskiego oraz Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego), ale także o konkretne formy współpracy. Wydawało mi się bowiem – i gotów jestem nadal bronić tego poglądu – że w takich sprawach, jak przywracanie pamięci o bohaterach nie ma i nie powinno być miejsca ani na niezdrową rywalizację, ani na zawiść, ani partyjniactwo. W trosce o dziedzictwo narodowe Polacy powinni współpracować. Dlatego też rozwój sytuacji w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy w niejednym mnie zaskoczył. Odpowiadając na liczne pytania, przedstawiam korespondencję z Instytutem Pamięci Narodowej, oraz propozycję, jaką złożyłem Dolnośląskiej Inicjatywie Historycznej.











W oczekiwaniu na odpowiedzi ze strony prezesów IPN oraz DIH, chciałbym odnieść się do szerszego tła przedstawionej korespondencji. Na wypadek, gdyby ktoś z czytelników wyobrażał sobie, że mój stosunek do IPN jest inny od rzeczywistego, pragnę oświadczyć, że od samego początku uznawałem tę instytucję za jeden z tych naprawdę nielicznych urzędów, z działalności których odrodzona Rzeczpospolita może być dumna. Moje poparcie dla inicjatyw IPN nie ograniczało się do wchodzenia w rolę obrońcy w prywatnych rozmowach, w których często stykałem się powtarzaniem niesprawiedliwych wobec IPN zarzutów. Nie ograniczało się ono także do propagowania wciąż tak mało popularnego „Biuletynu IPN”. Nie ograniczało się do składania podpisów pod listami otwartymi (zob. np. apel w obronie historyków IPN i „Arcanów” z 8.VI.2006.). Na swą skromną miarę, już przed kilkoma laty, starałem się propagować działalność edukacyjną IPN (zob. np. publikacje w „Gazecie. Dzienniku Polonii w Kanadzie”: „Twarz krakowskiej bezpieki”, „Fundamentem demokracji jest pamięć”) a także inicjować dyskusje wokół ważnych rocznic, wydarzeń i postaci (zob.np. Wiadomości24.pl „65 lat temu powstała Armia Krajowa”, "Sieg heil pod Krzyżem Katyńskim - finał w sądzie", Prawica.net: „Lebensborn XXI wieku”, "Kościół potrzebuje autorytetu i powrotu do korzeni".

Żeby kwestię dopowiedzieć do końca: niejednokrotnie wyrażałem poparcie dla lustracji i jestem zwolennikiem pełnego otwarcia archiwów komunistycznych służb specjalnych.

VIII


Nadszedł również czas, aby podać do publicznej wiadomości korespondencję z najważniejszymi urzędnikami w państwie. Tym, którzy nie zapoznali się z materiałami, jakie publikowałem pod tym adresem w ciągu ostatniego roku, wyjaśniam, że niemal od początku akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” starałem się o wsparcie w bardzo konkretnych sprawach. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego (a także m. in. jego doradcę – prof. Ryszarda Legutkę), premiera Donalda Tuska, Marszałków Sejmu i Senatu, Ministra Obrony Narodowej etc., chciałem nie tyle naszym przypominaniem o Rotmistrzu zainteresować (cokolwiek to może znaczyć), ile prosić o pomoc w takich sprawach, jak:

- upowszechnienie „Raportu Witolda” w polskiej szkole i w Wojsku Polskim
- ustanowienie w Unii Europejskiej święta Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem.


Trudno przecież zakładać, że zwierzchnik polskich sił zbrojnych, a także premier polskiego rządu nie dysponują żadnymi możliwościami realnego wsparcia w wymienionych dziedzinach. Trudno przypuszczać, że możliwościami w tej mierze nie dysponuje szef MON. Wiosną ub. r., przekonawszy się, iż wysocy rangą oficerowie polskiej armii nie znają nawet nazwiska Bohatera z Auschwitz, prosiłem Ministra Obrony Narodowej o zgodę na to, aby na jednej z oficjalnych stron internetowych Wojska Polskiego zamieszczono moje zaproszenie do akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”. Pomimo nawiązania kontaktu (odbyłem w tej w sprawie także długą konferencję telefoniczną), moje prośby nie spotkały się ze zrozumieniem. Zamiast tego minister Klich przysłał mi pismo takiej oto treści:



Natomiast list do Prezesa Rady Ministrów wysłany pocztą poleconą 21.III.2008 r. nie doczekał się choćby zdawkowej odpowiedzi.



Tymczasem po długich miesiącach oczekiwań otrzymałem zdumiewającej treści pismo z Kancelarii Prezydenta RP:



Odpowiedź ministra Łopińskiego zaskakuje z kilku powodów. Nie tylko dlatego, że – wbrew deklaracji autora – nie załączono do niego przesłania Prezydenta RP do uczestników uroczystości w Wieluniu. List Szefa Gabinetu Prezydenta RP zaskakuje ze względów zasadniczych. Każdy, kto choć trochę interesował się sprawą rtm.Witolda Pileckiego, doskonale zdaje sobie sprawę, że wśród polskich polityków to Lech Kaczyński jest tym, który zrobił najwięcej dla uhonorowania zgładzonego przed 60 laty Żołnierza Niepodległej. Można się przeto zastanawiać, jaki sens – w kontekście moich, bardzo konkretnych przecież próśb – ma wymienianie w skierowanym do mnie piśmie powszechnie znanych zasług Pana Prezydenta, a jednocześnie pominięcie milczeniem kwestii, z którymi się do Prezydenta zwracałem.

IX

Przyjmijmy zatem do wiadomości nagie fakty. Zarówno Prezes Rady Ministrów, jak i Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej – politycy zdolni do porozumienia ponad podziałami, czego dowodem łączące obu przekonanie o konieczności podpisania przez Polskę nieważnego w świetle prawa Traktatu lizbońskiego – nie chcą przyczynić się do upowszechnienia „Raportu Witolda”. Nie zamierzają również przyczynić się do ustanowienia unijnego święta obchodzonego 25 maja na cześć Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem. W takim stanie rzeczy, w dniu 11 grudnia 2008 r. zwróciłem się o pomoc do Prezydenta i Premiera Republiki Czeskiej.



Być może Vaclav Klaus i Mirek Topolanek – najwyżsi urzędnicy państwa, które obecnie przewodniczy Unii Europejskiej - wykażą więcej zrozumienia dla naszej inicjatywy.

X

Na podsumowania jeszcze za wcześnie. Wiele projektów zostało zaledwie zainicjowanych, wiele z pewnością będzie miało dalszy ciąg. Akcja społeczna „Przypomnijmy o Rotmistrzu” trwa nadal. Bez względu na to, jak wielką wrogość budzi u tych, którzy nie szczędzą wysiłków, aby zapisane w epilogu „Raportu Witolda” słowa Rotmistrza również dziś nie straciły na aktualności:

„Nie to jest ważne, co napisałem dotychczas na tych kilkudziesięciu stronach, szczególnie dla tych, co będą je czytać li tylko jako sensację, lecz tutaj chciałbym pisać tak wielkimi literami, jakich nie ma, niestety, w maszynowym piśmie, żeby te wszystkie głowy, co pod pięknym przedziałkiem mają wewnątrz przysłowiową wodę i matkom chyba tylko mogą dziękować za dobrze sklepione czaszki, że owa woda im z głów nie wycieka - niech się trochę zastanowią głębiej nad własnym życiem, niech się rozejrzą po ludziach i zaczną walkę od siebie, ze zwykłym fałszem, zakłamaniem, interesem podtasowanym sprytnie pod idee, prawdę, a nawet wielką sprawę.”